Był zbyt nabity pychą by móc kiedykolwiek czynnie zainteresować się tego typu tańcem, chociaż tempo 60 taktów na minutę brzmiało naprawdę obiecujące. No i cały czas miał nadzieję, że chociaż jedno z nich zostanie potraktowane jak mięso.
Przekręcił głowę i uniósł brwi tak wysoko jak mógł, kiedy usłyszał pierwsze zdania w tej nieoczekiwanej, nagłej zmianie Millie. Tu go zaskoczyła i nie zmierzał nawet tego szczególnie ukrywać. Sprytnie odwróciła jego uwagę, rozpuszczając falę długich, kruczoczarnych włosy w których najchętniej utonąłby bezpowrotnie. Właściwie ten jego teatrzyk był już zbędny, bo ona tymi kilkoma prostymi, ale lepiej, niż znakomicie działającymi ruchami zgarnęła całe światło reflektorów.
Nie zamierzał stawiać żadnego oporu, nie powinno być dla nikogo żadnym zaskoczeniem, że miał za nią jęzor tak długi jak stąd do wieży astronomicznej. Dobrze wiedział, że charakter miała silny, ale jeszcze nie słyszał by mówiła w ten sposób, tym bardziej do niego. Nie przywykł do wypełniania czyiś rozkazów, więc buńczuczną naturę postanowił czym prędzej utopić w armaniaku. Nagle ostry smak przestał mu tak przeszkadzać, kiedy zaaplikował w gardło prostu z gwintu.
- Nic się nie zmieniłaś... - z szerokim, zadziornym ale i usatysfakcjonowanym uśmiechem dodał od siebie półszeptem, kiedy został przyciągnięty przez nią bliżej. Niczym posłuszny i przykładny obywatel, podążył za rozkazem od pani władzy. Najpierw zaczął od koszuli, rozpinając guziki od góry do dołu. A kiedy odsłonił obojczyk, w oczy mógł rzucać się czerwony ślad na skórze, spowodowany nowym tatuażem. Trzy postępujące po sobie litery T.D.K, które dla cywilów niewiele mogły mówić, ale podczas chwilowego, bo bogatych zbyt długo nie trzymają, pobytu w areszcie kilka tygodni temu sprzedał mu to jeden ze współosadzonych. Tylko Dla Kata, bo swoją szyję i kark przeznaczył już wymiaru sprawiedliwości, wiedząc, że tacy jak on, nawet jeśli gładcy i piękni z domu, kończą w tym samym miejscu.
Od dźwięku uderzeń pasu ze skóry, włos jeżył mu się na dłoniach i przedramionach. Tym samym nadała mu szybsze tempo do negliżu. Zrzucił z grzbietu koszulę, zostając w samych spodniach. A cóż to? Ten sam tatuaż, te same litery, tylko teraz na linii podbrzusza. Wbrew złośliwym opinią, ten rejon przeznaczony był Tylko Dla Kobiet.
Jeszcze raz przechylił butelkę, czując narastające, przyjemne napięcie. - Uderz mnie. - rzucił jeszcze, zanim jeszcze rozebrał się do końca, zanim jeszcze nawet ją dotknął.