01.01.2023, 00:06 ✶
Mogli sobie tak… pogawędzić. Small talk. Dobrze spałaś? Nie, niekoniecznie. A ty? A całkiem dobrze, dziękuję. Co dalej? Herbata była. To teraz co jadłaś na śniadanie? A, pewnie nic, albo coś lekkiego. No tak, tak, a ty? Nie do końca było to jednak w planie. Żadnego z nich to nie interesowało, chociaż Sauriel naprawdę starałby się dotrzymać jej kroku, cokolwiek by nie wymyśliła. Nie chciał jej znowu rozzłościć - nie dlatego, że się o nią troszczył. Troszczył się w tym wypadku tylko o siebie. Gdzieś po kątach jego głowy chodziła myśl, że może gdyby ją wystarczająco przycisnął to by odpuściła. Poddałaby się i naprawdę poszłaby do rodziców z prośbą o rozwód. Teraz ta myśl została rozdeptana. Okazała się małym pająkiem, który po sobie zostawił tylko pajęczyny - mętne wspomnienie swej bytności. Bo skoro przychodziła do niego z takim pytaniem to wątpliwe, żeby tak mocno wpływało to na jej pogląd. Tak? Albo się mylił. Nie wiedział, czego się po niej spodziewać. Pozostawało to odkryć.
Dobrze myślała - Sauriel był bardzo wprost człowiekiem. Proste pytanie - prosta odpowiedź.
I tak słuchał jej i w zasadzie przypomniał sobie to, co czuł na początku. Że jej zwyczajnie współczuł. Niedoinformowanej kobiecie, która została pchnięta jako rasowa klacz w ręce nabywców. Nie wiedział nawet, co właściwie mógłby jej powiedzieć czy jak to wszystko skomentować. Że to popierdolone? No tak - było popierdolone. Nie trzeba było o tym mówić, bo to wiedzieli. Tak jak powiedziała wczoraj, tak dzisiaj się potwierdzało, że Victoria Diabła się nie bała, skoro przyszła tu z takim pytaniem, sama… z drugiej strony nie dał jej do tej pory powodów do obaw. Wczorajsza noc była cała jego - gdyby chciał jej wyrządzić krzywdę. Podparł głowę na pięści, z ręką opartą na wezgłowiu sofy, kiedy przypatrywał się kobiecie i zastanawiał nad tym gównem.
- Nie boisz się. - Tego też nie musiał mówić na głos, bo to przecież widzieli. Instynkt ludzki nakazywał się bać. Bo głowa podsuwała różne pomysły. Bo odruchy nie były łatwe do zatrzymania. A instynkt nakazywał bronić swojego życia przy drapieżniku. Ale jej instynkt szwankował, bo stawiała logikę na pierwszym miejscu. - To dobrze. - Będzie tak łatwiej. Tak jak każda istota miała zaprogramowany program przetrwania, tak drapieżniki miały swój. Między innymi reagowanie na strach. Kiedy pojawił się strach u ofiary, pojawiała się ekscytacja u drapieżnika. Witamy w wielkim Kręgu Życia. - [/b]Co mogę powiedzieć, chujowo, że ci nie powiedzieli. I że cię wepchnęli w tę sytuację. Widzę, że masz o to do nich żal.[/b] - I widział, że ją też to drażniło. Tylko… w czym nadal miał jej pomóc? - Jeśli jednak chcesz, żebym pomógł zerwać to małżeństwo to nic z tego. - Bo to pierwsze o czym pomyślał apropo “pomocy”. Tymczasem pomocą było samo rozjaśnienie niepewności. Wyjawienie prawdy.
Dobrze myślała - Sauriel był bardzo wprost człowiekiem. Proste pytanie - prosta odpowiedź.
I tak słuchał jej i w zasadzie przypomniał sobie to, co czuł na początku. Że jej zwyczajnie współczuł. Niedoinformowanej kobiecie, która została pchnięta jako rasowa klacz w ręce nabywców. Nie wiedział nawet, co właściwie mógłby jej powiedzieć czy jak to wszystko skomentować. Że to popierdolone? No tak - było popierdolone. Nie trzeba było o tym mówić, bo to wiedzieli. Tak jak powiedziała wczoraj, tak dzisiaj się potwierdzało, że Victoria Diabła się nie bała, skoro przyszła tu z takim pytaniem, sama… z drugiej strony nie dał jej do tej pory powodów do obaw. Wczorajsza noc była cała jego - gdyby chciał jej wyrządzić krzywdę. Podparł głowę na pięści, z ręką opartą na wezgłowiu sofy, kiedy przypatrywał się kobiecie i zastanawiał nad tym gównem.
- Nie boisz się. - Tego też nie musiał mówić na głos, bo to przecież widzieli. Instynkt ludzki nakazywał się bać. Bo głowa podsuwała różne pomysły. Bo odruchy nie były łatwe do zatrzymania. A instynkt nakazywał bronić swojego życia przy drapieżniku. Ale jej instynkt szwankował, bo stawiała logikę na pierwszym miejscu. - To dobrze. - Będzie tak łatwiej. Tak jak każda istota miała zaprogramowany program przetrwania, tak drapieżniki miały swój. Między innymi reagowanie na strach. Kiedy pojawił się strach u ofiary, pojawiała się ekscytacja u drapieżnika. Witamy w wielkim Kręgu Życia. - [/b]Co mogę powiedzieć, chujowo, że ci nie powiedzieli. I że cię wepchnęli w tę sytuację. Widzę, że masz o to do nich żal.[/b] - I widział, że ją też to drażniło. Tylko… w czym nadal miał jej pomóc? - Jeśli jednak chcesz, żebym pomógł zerwać to małżeństwo to nic z tego. - Bo to pierwsze o czym pomyślał apropo “pomocy”. Tymczasem pomocą było samo rozjaśnienie niepewności. Wyjawienie prawdy.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.