01.01.2023, 11:56 ✶
- Nie utrudniam. - Właściwie to prawie na nią warknął. Wycedził te słowa niemalże przez zęby. Jeszcze gdzieś w granicach kontrolowania siebie i swoich emocji na wodzy, bo jednak daleko było tutaj do wybuchania. Nie, nie, wszystko było “w normie”. Tylko go to zirytowało. Bo nie utrudniał. Na początku. W swoim mniemaniu - po prostu był sobą. Jasne, że mniej przyjemnym niż potrafił, bo fakt - był niezadowolony. Wręcz czuł się zagrożony, bo nie wiedział kompletnie, czego się spodziewać, po co ta farsa i co to za sztański plan. Nie było mu dane się dowiedzieć. Ale to nie była prawda, że nie utrudniał, bo był bardzo negatywnie nastawiony i na “nie”.
Och, jak ona go irytowała. Jak ona go irytowała! Miał ochotę złapać ją za ramiona, potrząsnąć i powiedzieć, żeby dała mu święty sposób! BO chciała wiedzieć, bo się interesowała, bo wsadzała nochal do jego życia. Chciała dobrze, a… a co? Nie znał tego “a co”. Za to doskonale wiedział, że nie chciał tych pytań i nie chciał o tym mówić. Chciał za to na nią nakrzyczeć, wydrzeć mordę, kazać jej spierdalać i żeby się więcej nie pokazywała. Żeby nie mąciła i nie mieszała w jego życiu, bo już dość zrobiła. Chciał wylać na nią swoje żale. Zamiast tego poprzesuwał kilka razy palcami po obiciu sofy, a dłoń zaciśniętą w pięść zacisnął jeszcze mocniej. To nie jej wina. Przypomniał samemu sobie to, co wiedział. To nie jej wina… Mijały chwile ciszy, kiedy Sauriel milczał, zakopany w swoich emocjach i próbował ułożyć sobie w głowie najbardziej sensowną odpowiedź. W końcu wyrwał się z bezruchu i sięgnął po fajkę, skupiając się na niej. Odpalił ją. Zaciągnął się dymem. Opuścił na moment głowę, zanim ją uniósł i na nowo spojrzał na Tori.
- Bo Erykowi zależy na tym narzeczeństwie. - Oczywiście nie chodziło o bycie wspaniałym syneczkiem tatusia, ale to było chyba oczywiste. - Jak się nie możemy dogadać to przechodzimy do fizycznego rozwiązywania problemów. To jest najlepsze w byciu wampirem, ciężko cię zabić, a nadal boli. - To znaczy - najlepsze jak dla kogo. Bo z jego strony to był jednak cynizm. - Innymi słowy Eryk mi spuszcza wpierdol. Jeszcze jakieś przyjemne pytania na dzisiejszy dzień? - To było, delikatnie mówiąc, upokarzające. Strasznie upokarzające.
Och, jak ona go irytowała. Jak ona go irytowała! Miał ochotę złapać ją za ramiona, potrząsnąć i powiedzieć, żeby dała mu święty sposób! BO chciała wiedzieć, bo się interesowała, bo wsadzała nochal do jego życia. Chciała dobrze, a… a co? Nie znał tego “a co”. Za to doskonale wiedział, że nie chciał tych pytań i nie chciał o tym mówić. Chciał za to na nią nakrzyczeć, wydrzeć mordę, kazać jej spierdalać i żeby się więcej nie pokazywała. Żeby nie mąciła i nie mieszała w jego życiu, bo już dość zrobiła. Chciał wylać na nią swoje żale. Zamiast tego poprzesuwał kilka razy palcami po obiciu sofy, a dłoń zaciśniętą w pięść zacisnął jeszcze mocniej. To nie jej wina. Przypomniał samemu sobie to, co wiedział. To nie jej wina… Mijały chwile ciszy, kiedy Sauriel milczał, zakopany w swoich emocjach i próbował ułożyć sobie w głowie najbardziej sensowną odpowiedź. W końcu wyrwał się z bezruchu i sięgnął po fajkę, skupiając się na niej. Odpalił ją. Zaciągnął się dymem. Opuścił na moment głowę, zanim ją uniósł i na nowo spojrzał na Tori.
- Bo Erykowi zależy na tym narzeczeństwie. - Oczywiście nie chodziło o bycie wspaniałym syneczkiem tatusia, ale to było chyba oczywiste. - Jak się nie możemy dogadać to przechodzimy do fizycznego rozwiązywania problemów. To jest najlepsze w byciu wampirem, ciężko cię zabić, a nadal boli. - To znaczy - najlepsze jak dla kogo. Bo z jego strony to był jednak cynizm. - Innymi słowy Eryk mi spuszcza wpierdol. Jeszcze jakieś przyjemne pytania na dzisiejszy dzień? - To było, delikatnie mówiąc, upokarzające. Strasznie upokarzające.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.