01.01.2023, 23:51 ✶
Kłopoty się go trzymały, bo je wręcz łapał. Ciężko uwierzyć, że kiedyś był dość cichym chłopakiem, który wolał spędzać swój czas z nosem w marzeniach i kreować swoją wyobraźnią rzeczy piękne. Że był bardzo wrażliwy i bardzo mu zależało na ludziach. Że miał takie marzenie - aby zmienić świat. Na lepsze. Dzisiaj były połamane kawałki, które pozlepial i wyszła z tego karykatura dawnych dni. Był teraz jak osioł. Choć akurat to się nie zmieniło - jego uparcie. Ono doprowadziło go do upadku, kiedy chciał walczyć o coś lepszego i zostało już z nim tak, kiedy wędrował po brukowanej alei piekła, jakby był u siebie i z Lucyferem na "ty".
Wstał z miejsca, chociaż chciał się położyć i powiedzieć jej, że ją odprowadzi skrzat, tylko go zawoła. Ale skoro poprosiła… skoro już była krótka wzmianka o tym, że chcieli się jakkolwiek dogadać w tej paranoi to… niech będzie. Niech będzie, że odpuści. Że naprawdę spróbuje dostrzec w tym pozytyw, nie tylko wizję swojego ojca. To głównie chyba było problemem. Nie Victoria. On miał w kościach walkę z Erykiem. I tak jak chciał z nim walczyć, tak nie chciał wcale. Bo się bał. Miał to zdanie na końcu języka. Krótkie boję się. Nie walczę z tym bo się po prostu kurwa boję.
- Szkoda gadać. Jest jak jest. - Kiedy te nerwy i napięcie mu opadło to w zasadzie pomyślał, że jej reakcja była chyba najlepszą, jaką mógł dostać. Ze wszystkich rzeczy, jakie mogła zrobić, ze wszystkich rzeczy, jakie mogła powiedzieć, chyba dobrała te najlepsze. Świadomie czy nie, szczerze czy nie - tego do końca nie mógł być pewien. Ufanie ludziom zawsze wiązało się z ryzykiem. - Nie wywołuj smoka z lasu… - Jeszcze tego tu brakowało, naprawdę! Ciekawe, czy wiedziała w takim razie, że to miejsce, ten dom, dom Rookwoodow, było też siedzibą Czarnego Pana? Że miała do czynienia ze Śmierciożercami?
Uśmiechnął się nawet, słysząc to, jak go nazwała.
- Wiem, że odebrałaś moje nazywanie cię na różne sposoby jako obrazę, ale nie obrażałem cię celowo. Rzadko mówię do ludzi po imieniu. - I zawsze wymyślał dziwne nazwy i ksywki. Lubił też do kobiet mówić różnymi "pieszczotliwymi" nazwami. A te klacze i inne to nie były personalne.
Poprowadził ją z powrotem po schodach prosto do drzwi.
- Powodzenia z wyspaniem się.
Wstał z miejsca, chociaż chciał się położyć i powiedzieć jej, że ją odprowadzi skrzat, tylko go zawoła. Ale skoro poprosiła… skoro już była krótka wzmianka o tym, że chcieli się jakkolwiek dogadać w tej paranoi to… niech będzie. Niech będzie, że odpuści. Że naprawdę spróbuje dostrzec w tym pozytyw, nie tylko wizję swojego ojca. To głównie chyba było problemem. Nie Victoria. On miał w kościach walkę z Erykiem. I tak jak chciał z nim walczyć, tak nie chciał wcale. Bo się bał. Miał to zdanie na końcu języka. Krótkie boję się. Nie walczę z tym bo się po prostu kurwa boję.
- Szkoda gadać. Jest jak jest. - Kiedy te nerwy i napięcie mu opadło to w zasadzie pomyślał, że jej reakcja była chyba najlepszą, jaką mógł dostać. Ze wszystkich rzeczy, jakie mogła zrobić, ze wszystkich rzeczy, jakie mogła powiedzieć, chyba dobrała te najlepsze. Świadomie czy nie, szczerze czy nie - tego do końca nie mógł być pewien. Ufanie ludziom zawsze wiązało się z ryzykiem. - Nie wywołuj smoka z lasu… - Jeszcze tego tu brakowało, naprawdę! Ciekawe, czy wiedziała w takim razie, że to miejsce, ten dom, dom Rookwoodow, było też siedzibą Czarnego Pana? Że miała do czynienia ze Śmierciożercami?
Uśmiechnął się nawet, słysząc to, jak go nazwała.
- Wiem, że odebrałaś moje nazywanie cię na różne sposoby jako obrazę, ale nie obrażałem cię celowo. Rzadko mówię do ludzi po imieniu. - I zawsze wymyślał dziwne nazwy i ksywki. Lubił też do kobiet mówić różnymi "pieszczotliwymi" nazwami. A te klacze i inne to nie były personalne.
Poprowadził ją z powrotem po schodach prosto do drzwi.
- Powodzenia z wyspaniem się.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.