07.06.2024, 23:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.06.2024, 23:01 przez Alastor Moody.)
Południowe Stragany
Cudem powstrzymał parsknięcie, kiedy Florence skomentowała zachowanie pana Notta, ale chociaż generalnie słaby był w powstrzymywanie takich odruchów, to... no wkurwienie mu nie minęło, więc trochę ułatwiło mu to grę w pokerową twarz Aurora. Szorstkie komentarze nie mierziły go, o ile były trafne - wychował go ojciec o twardej ręce i okrutnym wręcz usposobieniu - to co wzbudzało lęk w uczących się od niej stażystach kliniki, dla Moody'ego smakowało domem. Nie odrzucał go nawet najbardziej cięty ton i mrożący krew w żyłach chłód, o ile mówił do niego specjalista mający rację, a tym, co wiedział o Florence Bulstrode było właśnie to, że wybierała język faktów. Rozważył teraz nawet, że może to właśnie Florence powinien poprosić o pomoc w dodatkowych naukach prowadzących go do stania się certyfikowanym klątwołamaczem?
- Florence, obawiam się, że twój brat właśnie się rozszczepił - skomentował spadający but, który... jak dzieciak kopnął bezczelnie pod stragan obok. Niech go chuj nigdy więcej nie znajdzie - pewnie wywalą go do śmieci, sprzątając po kiermaszu i będzie musiał oddać część ostatniej wypłaty za zniszczenie munduru z własnej winy. Nie rzucił się mu z pomocą, bo wciąż kontrolował to, czy Alexander nie wpadnie we własne wymiociny. I ten obszczymur chyba żartował sobie myśląc, że zostawiłby go sam na sam na sam z uzdrowicielką po tym, jak napierdalał się pięściami z powietrzem. Gdyby nadawał się do zostawienia go tutaj, tak czy siak śledziłby ich jak pies, ale skoro się nie nadawał - zamierzał zabrać go do kliniki.
- A ty zlituj się nad sobą Mulciber - zwykle mówił do znajomych zlituj się nad swoją matką, ale w sumie nie wiedział, czy jego matka żyła - jak nie uzyskasz pomocy już teraz, to na pewno z tej kliniki nie wrócisz. Poza tym nie mam zamiaru puścić cię wolno, póki nie spiszę zeznań. Słyszałem, jak się darłeś. - I chociaż czyste kolesiostwo wcale nie chciało mieszać w tę sprawę Atreusa, to nie potrafił zostawić tej sprawy bez zagłębienia się w jej detale. Był człowiekiem obowiązkowym i upierdliwym, przy okazji pewnym swoich umiejętności i tego, że o ile Mulciber nie będzie irytujący i nie zacznie się szarpać, to do rozszczepienia nie dojdzie na pewno. - Złap się mnie i przygotuj, jak będziesz współpracował, to może starczy ci czasu na zakręcenie tym twoim kółkiem.
fear is the mind-killer.