Spojrzał na Victorię wzrokiem, który wyrażał tak wiele, jakby co najmniej kobieta mu oświadczyła, że od dzisiaj ma nie być żadnego jutra, a powiedziała jedynie, że barany mają kwadratowe oczy. Czy tam prostokątne. Matematyk żaden z niego, chociaż nauczono go liczyć na siebie i przeliczać pieniądze w kieszeni. Tyle wystarczyło, do tej pory nie trzeba było wyliczać kątów prostych czyichś źrenic.
Zawsze jak chodził po tych straganach to podziwiał osoby, które obsługiwały go na tych stoiskach. Słowo "podziw" było przy tym bardzo mocno przekoloryzowane. Wystarczyło, że trochę osób się odsuwało, jakoś mimowolnie, kiedy szedł razem z Victorią i to bynajmniej nie dlatego, że kobieta była taka straszna. Nie żeby akurat ją tutaj wytykać palcem i punktować... było na co popatrzeć i było się za kim obejrzeć w jej przypadku. Przed nim co najwyżej umykali. Przykro? Ale skąd! Kiedyś było mu z tego powodu bardzo przykro. Teraz ledwo zwracał na to uwagę, a jeśli nawet zwrócił to prędzej pokręciłby głową i był z tego dumny. Nie wracając wspomnieniami do dawnych dni, nie myśląc o tym, jak rzeczywistość się układała, nie zastanawiając się nad każdą bolączką rzeczywistości. Ludzie przemijali - i omijali cię dokładnie tak, jak tusza robiąca za tło Lammas. Święto żniw przecież miało zapowiadać przemijanie jesieni, czy to też nie było jakże tematyczne?
- Podoba ci się? - Podniósł naszyjnik z piękną różą, przyglądając się mu. Ładny. Błyszczy. Nie to, żeby w jego stylu, ale od razu skojarzył mu się z Victorią. Przysunął naszyjnik blisko jej szyi, nie myśląc nawet o tym, czy to prawdziwy klejnot, czy nieprawdziwy - nie znał się na tym. Jego biżuteria była takich rzeczy pozbawiona - prosta i tylko wykonana z metali czy srebra. Za to ta róża bardzo mu się skojarzyła z nią. Różyczka. Przekrzywił głowę, przymierzając wisiorek do jej szyi, a raczej - obok niej. Jakby oceniał, czy akurat ten kolor dobrze do niej pasował. Spojrzał na cenę na stoisku i gwizdnął na sklepikarza, czyli na Tristana w tym wypadku, żeby mu rzucić parę galeonów za zakup. A potem po prostu zapiął jej ten wisiorek na szyi. - Ładnie. - Ocenił. - A właścicielka tylko ładniejsza. - Uśmiechnął się z zadowoleniem.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.