Każdy człowiek powinien mieć wyznaczone priorytety. Stawiać pewne sprawy ponad innymi. Należycie się nimi zajmować. Dla Roberta było czymś oczywistym. Równie jasnym jak słoneczko podziwiane na niebie w samo południe. Dlatego też nawet w swoim obecnym stanie, nie potrafił zignorować tej nieszczęsnej świeczki, która znajdywała się wciąż w zasięgu jego wzroku. Całe szczęście bratanek okazał się mieć wystarczająco dużo rozsądku i nie musiał się tym temacie powtarzać. Ani też jeszcze bardziej się z tego powodu denerwować.
Wyglądało więc na to, że był na dobrej drodze do wygrania tej bitwy.
Robert Mulciber 1, chujoświeczki 0.
Pozostawało jeszcze tylko przetrwać wojnę.
Posłusznie zamknął oczy. Starał się oddychać. Odrobine uspokoić. Nie przychodziło mu to jednak z łatwością. Potrzebował na wszystko czasu. Mimo wszystko, jako medyk, Leonard był w stanie zauważyć, że podjęte przez niego działania zdawały się przynosić pożądany skutek. Co więc teraz? Najpewniej trzeba było pozwolić Robertowi odrobinę odpocząć. Nabrać sił. Zdystansować się względem tego, co tak mocno wyprowadziło go z równowagi. Skoro nieszczęsne świeczki zniknęły ze stoiska, na ten moment nic nie wskazywało na dalsze komplikacje.
- Potrzebuje… w-wody. – zajęło mu to nieco więcej czasu, ale wyglądało na to, że zaczynał mówić nieco normalniej, choć nadal nie dało się powiedzieć, żeby wszystko wróciło do normy. Być może potrzeba było czegoś więcej. Nie tylko na tu i teraz. Chodziło raczej o wprowadzenie większych zmian we własnym życiu. Aczkolwiek to nie miejsce i czas na tego rodzaju rozważania. Wszyscy wszak wciąż znajdywali się na kiermaszu. Wśród ludzi. – I na Merlina, zróbcie coś z tym golfem. – obruszył się, wyraźnie zirytowany tym, w jaki sposób teraz wyglądał. Nie tylko z powodu ataku, ale też zniszczonego zupełnie niepotrzebnie ubrania.
Niepotrzebnie zwłaszcza z perspektywy Roberta, który jako ostatni byłby w stanie zapewne zaakceptować, że ktoś inny uznał to za konieczne. Potrzebne. Na razie jednak nie pieklił się z tego powodu. Choć i tak samo niezadowolenie sprawiło, że czerwone plamy znów... zdawały się aż nadto widoczne na ciele. Prawie jakby pomoc miała okazać się jedynie chwilowa?