16.06.2024, 14:12 ✶
Oczywiście, że nie chodziło tylko o kolczyki, ale gdyby zaczęła od stwierdzenia, że najchętniej zdjęłaby z dziewczyny każdą cenną rzecz, kryształek po kryształku, perła po perle, zapewne zostałaby źle zrozumia, chociaż…
Spojrzała na twarz nieznajomej, zdając sobie sprawę, że może i zdjęłaby trochę więcej, na razie jednak nie pochyliła się nad tą myślą głębiej.
Były w końcu w samym środku czarodziejskiej stolicy rozpusty, na która Viorica patrzyła z podziwem, zazdrością ale i także pewnym niesmakiem.
Chciałaby móc chodzić na podobne wystawne bankiety i bale, nie mieć co robić ze swoimi galeonami do tego stopnia, że mogłaby obwiesić się cała diamentami i innymi kamieniami ot tak, dla kaprysu, nie musząc wcześniej na to ciężko harować.
Bo ktoś mógłby powiedzieć, że hej, przecież to sama wszystko po prostu ukradła.
A i owszem. Ale nikt kto raz nie planował skoku, nie mógł zrozumieć, ile trzeba było włożyć w to wysiłku, planowania i wstępnych środków. Tworzenie świstoklików, run, zaklęć a także podróbek było niezwykle materiało- i czasochłonne. Owszem, zyski wynagradzały całe starania, ale to nie było to samo, co dostanie czegokolwiek, bo urodziło się we właściwej rodzinie.
Nie chciała jednak psuć sobie humoru.
Tak naprawdę nie miała dziś zamiaru zadawać się z kimkolwiek spoza ekipy jeśli nie było to konieczne, dziewczyna obok jednak wydała się jej interesująca. Może przez wypity na raz kieliszek szampana, może przez zdobiącą ją biżuterię, a może przez ręce, które wcale nie wydawały się przypominać tych, które miała tu większość delikatnych dam. Można by powiedzieć, że przypomniały trochę te należące do Vior.
Tak, to ostatnie ciekawiło najbardziej.
Nie ukrywała tego, że studiuję Jagodę. Ba, robiła to wręcz na pokaz.
- Dziękuję. - Uśmiechnęła się na pochwałę. Upiła łyk ze swojego kieliszka szampana, i zastanawiając się, jak odpowiedzieć na zadane pytanie. Zerknęła na salę, wiedząc, że pewnie nikogo więcej tu nigdy nie spotka. Mogła więc się bawić na całego.
Najwyżej potem pożałuje.
- Ja? Cieszę się dobrymi przystawkami, pije i czekam na to, aż kilka osób zacznie się prześcigać w wydawaniu swoich pieniędzy na coś, co niekoniecznie jest ich warte. Ciekawy widok. A ty? Jesteś tu tylko dla szampana, czy może dla jakiś powodów wyższych? - zapytała, patrząc z ciekawością na kobietę. A potem znów zjeżdżając wzrokiem do obwieszających ją kosztowności.
Spojrzała na twarz nieznajomej, zdając sobie sprawę, że może i zdjęłaby trochę więcej, na razie jednak nie pochyliła się nad tą myślą głębiej.
Były w końcu w samym środku czarodziejskiej stolicy rozpusty, na która Viorica patrzyła z podziwem, zazdrością ale i także pewnym niesmakiem.
Chciałaby móc chodzić na podobne wystawne bankiety i bale, nie mieć co robić ze swoimi galeonami do tego stopnia, że mogłaby obwiesić się cała diamentami i innymi kamieniami ot tak, dla kaprysu, nie musząc wcześniej na to ciężko harować.
Bo ktoś mógłby powiedzieć, że hej, przecież to sama wszystko po prostu ukradła.
A i owszem. Ale nikt kto raz nie planował skoku, nie mógł zrozumieć, ile trzeba było włożyć w to wysiłku, planowania i wstępnych środków. Tworzenie świstoklików, run, zaklęć a także podróbek było niezwykle materiało- i czasochłonne. Owszem, zyski wynagradzały całe starania, ale to nie było to samo, co dostanie czegokolwiek, bo urodziło się we właściwej rodzinie.
Nie chciała jednak psuć sobie humoru.
Tak naprawdę nie miała dziś zamiaru zadawać się z kimkolwiek spoza ekipy jeśli nie było to konieczne, dziewczyna obok jednak wydała się jej interesująca. Może przez wypity na raz kieliszek szampana, może przez zdobiącą ją biżuterię, a może przez ręce, które wcale nie wydawały się przypominać tych, które miała tu większość delikatnych dam. Można by powiedzieć, że przypomniały trochę te należące do Vior.
Tak, to ostatnie ciekawiło najbardziej.
Nie ukrywała tego, że studiuję Jagodę. Ba, robiła to wręcz na pokaz.
- Dziękuję. - Uśmiechnęła się na pochwałę. Upiła łyk ze swojego kieliszka szampana, i zastanawiając się, jak odpowiedzieć na zadane pytanie. Zerknęła na salę, wiedząc, że pewnie nikogo więcej tu nigdy nie spotka. Mogła więc się bawić na całego.
Najwyżej potem pożałuje.
- Ja? Cieszę się dobrymi przystawkami, pije i czekam na to, aż kilka osób zacznie się prześcigać w wydawaniu swoich pieniędzy na coś, co niekoniecznie jest ich warte. Ciekawy widok. A ty? Jesteś tu tylko dla szampana, czy może dla jakiś powodów wyższych? - zapytała, patrząc z ciekawością na kobietę. A potem znów zjeżdżając wzrokiem do obwieszających ją kosztowności.