Czy była żałosna? Na pewno żałośnie musiała wyglądać w oczach innych, tylko kto b y się tam gapił? Jakby ktoś ją przyuważył to pewnie przez artykuły, albo przez to, że fajnie popatrzeć na ładną buzię z dużymi cyckami. No i? O co byłby szum? Równie dobrze można było powiedzieć, że się źle poczuła. Sauriel nie musiał być jednak obrońcą jej godności czy uchwały nad poziomem jej żałości w tym miejscu i czasie. Wzruszył więc ramionami leniwie, powoli, uśmiechnięty od ucha do ucha. Każdemu się zdarzało napić więcej i był przekonany, że było już sporo takich, którzy popili nieco za dużo i teraz ktoś pomagał im dotrzeć na widownię, żeby sobie jeszcze pooglądali, albo właśnie odprowadzali ich do domów.
- Bo się upiłaś alkoholem? - Uniósł brew, rozbawiony tym niesamowitym, analitycznym umysłem Victorii, który wypluł z siebie to proste spostrzeżenie za pomocą jej strun głosowych. - Nie ty pierwsza i nie ostatnia. - Nie było tylko sensu, żeby się teraz szwędała po straganach, skoro tak mocno ją siekło. Spojrzał w kierunku uliczki, gdzie niektórzy odchodzili, a niektórzy przybywali dopiero na imprezę zorganizowaną przez cyrkowców. Ciekawe, czemu w sumie zastąpili Kowen..? Dogadali się jakoś..? Skoro Kowen miał tutaj swoje stoisko to chyba tak? Może Kowen robił coś FAKTYCZNIE pożytecznego i zajmował się, chociażby, sprawą Zimnych? Bo kto jak nie oni! Śmieszna była, kiedy była aż tak babzdryngolona. Nie żeby kiedykolwiek posądzał ją o przesadnie mocną głowę, ale fakt - jeden shot i żeby tak zwaliło z nóg to już trzeba być... specjalnym. Albo wypić coś specjalnego, Sauriel też czuł przyjemne łaskotanie, ale do zwalania z nóg było temu jeszcze bardzo, baaaardzo daleko. Jak Ludowi Wybranemu do Ziemi Obiecanej. - Zabiorę cię do domu, co? - Bo też przecież w tym stanie się nie będzie teleportowała. Przed momentem wyglądała tak, jakby mogła się tutaj wywalić na twarz na środku ulicy.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.