Victoria naprawdę będzie gruba, jak tak dalej pójdzie! Zamieni się w okrągłą kuleczkę! Tak naprawdę to nie. Szanse na to były marne, musiałaby chuj wie ile tego jeść, a nawet Sauriel jak jej przynosił słodkości to nie były to wielkie paczki. W końcu chodziło o to, żeby próbować. Niektóre rzeczy były dobre, inne niekoniecznie jej smakowały. Jak znajdował różne dziwne słodkości to liczył się z tym, że może jej akurat ten jeden nie posmakować do końca. Victoria siłą rzeczy dużo się ruszała z racji swojej pracy, więc wzrost tyłka jej nie groził. Ostatnio i tak straciła sporo kilogramów - słodycze w takich trudnych chwilach czasami były jedynym realnym ratunkiem przed sobą samym.
Pokiwał mądrze głową, kiedy powiedziała, że podobny stragan widziała i stamtąd jest zdobyczna bransoletka, którą nosił zresztą ciągle na nadgarstku. Automatycznie poruszył ręką, przypominając sobie o jej realnej obecności - do niektórych rzeczy człowiek przyzwyczaja się tak bardzo, że stają się w zasadzie drugą skórą. Ta była jedną z tych rzeczy. Skinął głową i podszedł razem z nią do straganu, skoro sobie tego zażyczyła.
Sauriel lubił prostą biżuterię. Niekoniecznie z jakimiś zawieszkami wielkimi, niekoniecznie z klejnocikami i innymi takimi dodatkami, które ubarwiały całość. Tym nie mniej kiedy podeszli to nie mógł odmówić piękna temu, co widzi. Jeśli to sprzedawczyni je wyrabiała to miała prawdziwy talent. Nie to, żeby się na jubilerstwie znał - ni chuja! Ale widać było dokładność tych wyrobów, nawet jeśli ewidentnie część z nich była robiona typowo pod samo święto żniw. Miał wrażenie, że żadnemu medalikowi niczego nie brakowało.
- Eee... okej? - Zrobił przedziwną minę nie sugerującą, żeby diadem mu się podobał, kiedy tak na niego patrzył. Z drugiej strony to nie była mina osoby, której się NIE podobało. Nie wiedział, co o tym myśleć, bo takie ozdoby wydawały mu się przesadzone i kojarzyły mu się z rozwydrzonymi księżniczkami z salonów. A brakowało mu wyobraźni, żeby ułożyć to srebro na głowie Victorii. - Podoba ci się? Gdzie takie rzeczy w ogóle się nosi... - Wiedział, gdzie takie rzeczy się nosi, dlatego to nawet nie było pytanie, bardziej burknięcie pod nosem.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.