Rozmowy na temat ostatnich wydarzeń, Robertowi nie przeszkadzały. Rozumiał, że potrzeba było tu większej ilości czasu. Temat nie ucichnie szczególnie szybko. To nigdy nie działało w ten sposób. Zwłaszcza w przypadku wydarzeń, które odciskały na ludziach swoje piętno. Miały na nich duży wpływ. Właśnie z czymś takim mieliśmy obecnie styczność.
Przez większość czasu unikający towarzystwa innych uczniów, Mulciber był w stanie do pewnego stopnia się od tego odciąć. Owszem. Lwia część informacji, plotek, nadal do niego docierała, ale nie był tym zalewany w takim stopniu jak inni. Nie odczuwał zmęczenia tematem. Nie drażniło go powracanie do niego przy pierwszej z brzegu okazji.
Czasami nawet wręcz przeciwnie - pojawiało się większe zainteresowanie.
Może coś na kształt ekscytacji?
- No cześć! - odzywa się, kiedy do grupki ślizgonów podchodzi przywołany przez niego gryfon. - Moja znajoma ma do Ciebie kilka pytań. Słyszała plotki i mam nadzieje, że zdołasz ją nieco uspo...
- Nie trzeba! - zaprotestowała blondynka, co Robert zignorował.
- koić. - dokończył. Spojrzał na blondynkę, wyciągając w jej kierunku dłoń. Złapał dziewczynę za ramię, przyciągając bliżej siebie. Czy było to niegrzeczne? Pewnie tak. - Julie słyszała plotki o Twoim byłym współlokatorze i chciałaby się dowiedzieć czy w Hogwarcie naprawdę da się hodować wilkołaki.
Dziewczyna zaczerwieniła się, spojrzenie wbiła w podłogę. Nikt nie stanął w jej obronie. Prędzej przeciwnie. Jeden z jej - zdawałoby się - znajomych, podchwycił temat i do wszystkiego się przyłączył. Widać uznał to za zabawne.
- Właśnie. Julie chciałaby spróbować otworzyć własną hodowle, przydałyby jej się jakieś wskazówki w tym temacie. - wtrącił jakiś chłopak. Nieco zbyt gruby jak na swój wzrost. Wiek również. Pewnie odrobina sportu by mu nie zaszkodziła. Dieta również.
Robert na to kiwnął lekko głową.
- Właśnie tak. Julie ma już jednego wilkołaka i chciałaby zorganizować mu towarzystwo, żeby nie czuł się zbyt samotny. - Dokończył, tym razem nie zamierzając wszystkiego już dalej przeciągać. Powiedział ile było trzeba. Peregrin zaś, o ile Julie była mu znana, mógł się domyślić, że w tej ostatniej wypowiedzi Robert nawiązał do brata dziewczyny, który był wilkołakiem. Z powodu wydarzeń, które miały miejsce dwa lata temu, nie dane mu było ukończyć Hogwartu. Nie pomogły nawet pieniądze, których nie brakowało. Odmieńcy nie byli mile widziani. Zwłaszcza Ci mogący stanowić zagrożenie dla innych.