Wiedział, ale o tym nie myślał w tym momencie i nie zastanawiał się nad tym - mogła mieć taki stosunek do tego, albo jakikolwiek inny. Te słowa nie były wycelowane w nią, czy w osoby ogólnie wierzące, a w samą eklezje Matki. Czy tam innych bożków, albo wszystkiego na raz. Wiara była człowiekowi potrzebna, niezbędna wręcz - nie każdy był tego świadom, że nie chodzi o to, żeby wierzyć w coś konkretnego. Mogli wierzyć w latającego potwora Spaghetti, Sauriel miałby do tego takie same nastawienie i nie widziałby powodu, dla którego ta wiara miałaby być gorsza od wiary, którą promował Kowen. Wiara robiła się "zła" w tym momencie, kiedy zamiast przynosić ukojenie ludziom - niosła wojnę. Śmierć. Przemoc. Historia była tak napakowana religią użytą w formie manipulacji, że Sauriel na religię patrzył dokładnie z tej perspektywy - jak na narzędzie. A nadmiar nawiedzonych klech go wkurwiał. Wpychających ci się przed twarz, żebyś uwierzył akurat w ich Boga, albo zniszczonych i siedzących na zapyziałych Ścieżkach, bo świat ich pokonał. I teraz wiara powinna ich ukoić, ale to właśnie przez wiarę trafili w to miejsce i ten punkt swojego życia.
- Zlegnę się gdzieś w jakimś kącie... - Potarł oko ręką mając wrażenie przez chwilę, że coś mu do niego wpadło. - A potem pójdę odciskać swoje kocie łapy gdzie potrzeba. - Czyli na Ścieżkach. - Kurwa, nawet nie wyobrażasz sobie, jakie upierdliwe jest załatwianie większości spraw, jak wszyscy śpią. Dobrze, że Ministerstwo nie ma żadnego okna, przynajmniej tam można żyć. - Na Ścieżkach też takowego nie było, dlatego funkcjonowanie tam, nawet mimo wszechobecnej zgnuśniałości, było dla wampira całkiem sympatyczną odmianą - że możesz nadal przemieszczać się w dzień i żaden przypadkowy promyczek cię od tego nie zabije.
Zatrzymał się razem z nią i spojrzał na nią ciekawsko, zastanawiając się, co jej przeszło przez głowę. Ale zaraz miał się dowiedzieć. Wyciągnął dłoń po lusterko i uśmiechnął się po nosem.
- Jaasne... prywatna aurorka zawsze pod lusterkiem - kurwa, kto by sobie nie życzył. - Przesunął kciukiem po jego powierzchni, zanim je uniósł nieco w palcach. - Dzięki. - Schował je do swojej torby. - Zawsze to lepsze niż kurwa te sowy. - Lubił swoją sowę, ale wysyłanie nimi wiadomości czasami potrafiło trwać. Dwukierunkowe lusterka zawsze wszystko ułatwiały. Naprawdę ktoś się na niektóre z tych nagród wykosztował!
Skierował się razem z Victorią, prowadząc ją pod rękę, do jej mieszkania na Pokątnej, żeby ją tam odstawić, zanim sam zniknie na Nokturnie.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.