Gdyby tylko oddychał to był pewien, że brałoby go na ziewanie. Czasami wysilał się do tego, żeby animować swoją własną klatkę piersiową, żeby to dobrze wyglądało. Żeby sprawiać dobre pozory. To "czasami" minęło dobrych parę miesięcy temu, bo mijały kolejne lata tego zdupionego życia jako wampir i wszystko było coraz to bardziej wyjałowione i zblazowane.
Ziewać nie mógł, ale się przeciągnął. Rozsiadł się leniwie, podpierając głowę, patrząc na nieruchomego Nicholasa. Mógłby mu namalować teraz kutasa na czole. Potem by uciekł i zarzekał się, że to nie on i w ogóle, że nie widział, żeby ktokolwiek się zakradał. Świetny plan, na pewno Nicholas by nie wpadł na to, co naprawdę się stało. Na pewno nie. Nigdy. W życiu.
W pewnym momencie się podniósł i rzeczywiście zrobił obchód. Wyjrzał ostrożnie i dyskretnie na ulice, zatrzymał się i nasłuchiwał, czy nikt się nie zbliża. Dom był pusty, bezpieczny i cały do dyspozycji Nicka. Chociaż to chyba nawet nie ten dom chciał zwiedzać. Nie "chyba" tylko na pewno. W każdym razie - bezpieczeństwo zapewnione. W takich warunkach to naprawdę mógł pracować, oby częściej się takie zlecenia trafiały.
- Dobry wieczór, Księżniczko. - Kiedy Nicholas się obudził to Sauriel już tam był. Siedząc z powrotem na tym fotelu, bawiąc się trochę nerwowo fajką, bo chciał zapalić, a jednocześnie palić nie chciał, żeby nie zostawiać za sobą żadnych śladów. Ach, uzależnienie, uzależnienie... W końcu by z nim przegrał - w zależności od tego, ile czasu by zajęło jeszcze to przedsięwzięcie. Na razie ograniczył się do obracania go w palcach. I zatrzymania, kiedy spojrzał na Nicka i skupił na jego pytaniu. - Było. To było normalne mieszkanie. Typ tam przecież mieszkał. - Wszystko wydawało się tam całkowicie normalne, przecież oni go w sumie wyciągnęli z wyrka i to dlatego, że Robert się MUSIAŁ pchać razem z nim i schody tak trzeszczały, że o kurwa, o borze, o ja pierdole... - Drzwi były wyjebane, bo je połamałem. - I tylko chyba tyle właściwie ze zniszczonego krajobrazu? Tak, chyba tyle. - Drzwi od jego sypialni. - Uzupełnił, żeby nie było wątpliwości, o które chodzi. Jakiekolwiek tam czary mary nie robił właśnie Nicholas, bo Sauriel się na tym kurwa nie znał.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.