• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 9 Dalej »
[ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia

[ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#17
07.07.2024, 16:42  ✶  
Może właśnie dlatego, że Cathal widział cokolwiek poza tym, co chciała pokazywać i tym, czego się nauczyła, był dla niej tak interesujący, rześki? Przypominał powiew chłodnego wiatru w upalny, sierpniowy wieczór i ciężko było z tej przyjemności zrezygnować. Być może powinna uważać, skoro nadal była panną i głupia socjeta tworzyła plotki przy każdej okazji, ale tak naprawdę, nie miało to dla niej większego znaczenia. Dla ojca owszem miało, ale czego oczy nie widziały, tego sercu nie żal, a mężczyzna sam zdecydował się na taki tryb życia, jaki prowadził. Willa z pewnością dodałaby mistycyzmu, ale Cynthia miała po prostu krew Malfoyów w swojej mieszance, od której widocznie uzyskała tak typowe dla tego rodu cechy wyglądu, za swoją babką.
Miłość kierowała się własnymi prawami, których do końca nie rozumiała, ale i trochę się bała. Widziała, co łączyło jej rodziców i co stało się z ojcem, gdy matka odeszła. Miała wrażenie, że w najciemniejszym momencie obwiniał cały świat, włącznie z nią i Castielem. Miała nieodparte wrażenie, że łatwiej okiełznać nekromancję i śmierć, niż emocje i miłość. Może była to kwestia strachu, a może chodziło o coś zupełnie innego. Gdyby jednak miała oceniać w taki prosty sposób — czystej krwi i nazwiska, nie nazwałaby Cathala złą partią, chociaż starała się w tak nie spoglądać. Ceniła piękno jednostki i indywidualizm, a dopóki miała jak się wymigiwać od pierścionka i ojciec był zajęty, wszystko pozostawało proste i pięknie. Wiedziała, że powinna przynajmniej zacząć myśleć o ślubie, ale nie umiała przekroczyć tej linii. Pomijając już matkę, była też Victoria, której serce oklejone było plasterkami i która mimo wszystko, o miłość powinna walczyć. Bo czym innym było to, co łączyło ją z Saurielem, a czego on sam — być może również ona, nie umieli określić?
Utkwiła spojrzenie na Cathalu nieco dłużej, dopijając drinka. Wciąż działał, niewiele dziś jadła i popijała go wolno, przez co efekt amortencji rozkładał się w czasie. Wyglądał na zadowolonego, skupionego i przede wszystkim, wyglądał dobrze. Nie mogła napatrzeć się na jego ramiona zakryte cienkim materiałem koszuli, która je podkreślała. Był naprawdę przystojnym mężczyzną i z pewnością nie była jedyną kobietą w kasynie, która tak myślała. Cynthia miała podzielność uwagi, trudno było nie zauważyć spojrzeń kelnerki w jego kierunku i jednej z kobiet, które siedziały kilka stolików dalej.
- Naprawdę? - zaśmiała się nieco zaskoczona tym stwierdzeniem, bo przecież to nie było nic skomplikowanego. Lubiła spacery, może nie miała doświadczenia z psami, ale wydawały się miłym towarzyszem wędrówek. Nie miała czasu na aktywności na łonie natury, zwłaszcza w czasach trwającej wojny — bo tak już można to chyba nazywać, ale umiała znaleźć w tym spokój. Zwłaszcza w tych dalekich, gdzie ścieżka prowadziła przez łąki lub lasy, gdzie nie było zbyt wielu ludzi. Odświeżało to głowę. - Tym bardziej powinniśmy wziąć psa na spacer. - zauważyła z delikatnym wzruszeniem ramion, ale w spojrzeniu zatańczyła jej drobna nuta zadziorności. Jakby chciała pokazać mu, udowodnić, że to doskonały pomysł i może być dobrym partnerem podczas spaceru z psem. Nie mogło być przecież aż tak źle z tym czworonogiem — przynajmniej w jej wyobrażeniu.
Cathal byłby dobrym nauczycielem. Lubiła go słuchać, miał przyjemny głos i znał mnóstwo historii, czym zaimponował jej już podczas wizyty w gabinecie luster. Słuchała więc z uwagą, zdając sobie sprawę, że trudno było przy nim czuć się zawstydzonym lub głupim przez brak wiedzy na jakiś temat historyczny. Wydawał się bardzo cierpliwy, tak, jakby można było go zapytać o wszystko. - Nie pamiętam psa z książek, które czytałam lub mi czytano, skupiano się faktycznie bardziej na koniu i na sokołach. Ciekawe, pies tam pasuje. Mieli wtedy dużo zwierzaków, polowania były popularną formą rozrywki. Morgana ich nie lubiła, to czytałam — chociaż nie wiem, czy książki wybrane przez ojca były oparte na faktach historycznych, czy zwyczajnie prze kolorowane. Bo miał też orła, który doskonale się z nim rozumiał i ponoć był animagiem, który nie mógł wrócić do ludzkiej formy.
Oczywiście wiedziała, że to nieprawdopodobne i ton dziewczyny świadczył o tym, że była tu rzucona luźno ciekawostka z rozdziału książki, który zapamiętała. Morgana też ponoć była animagiem i wszystko to było ze sobą powiązane. Między innymi dlatego ta kobieta wydawała się jej tak interesująca — znała swoją wartość i chciała się uczyć w czasach, gdy miała znacznie ciężej, niż dziewczęta miały teraz. Aranżowane małżeństwa były tylko kroplą w morzu.
Czy wiedziała, że liczył karty? Domyślała się, zwłaszcza przez ich wcześniejszą rozmowę. Miała mu za złe? Nie. Chciała, żeby wygrał i był szczęśliwy, miał na ten remont z wykluczeniem żółtego koloru.
Wyprostowała się na krześle, uśmiechając się pod nosem na śmiało rzuconą przez blondyna kwotę. Odliczyła swoje galeony, przysuwając je do stosiku na środku, dołączając do wybranej przez niego stawki. Nie liczyła kart i niezbyt się na tych wszystkich figurach znała, ale nie miało to przecież teraz znaczenia. Przesunęła palcami po jednym paśmie włosów, zgarniając je za ucho, rozglądała się ukradkiem po twarzach grających, jak i samego krupiera, chociaż Shafiq przyciągał jej spojrzenie, jak magnes. Zadawał sobie dobre pytanie — ile z tego, robiła naturalnie, a ile było nawykiem i wyliczeniem, które mogło przynieść korzyści? Sama nie wiedziała. Dotykanie palcami kolczyków lub włosów często pomagało jej zachować stabilność umysłu, podobnie, jak stukanie palcami o stół lub inną powierzchnię, co miała w nawyku. Krupier czasem patrzył nieco dłużej w stronę jej dekoltu czy twarzy, ale nie zwracała na niego zupełnie uwagi, skupiona na pachnącym cynamonkami, nowym pergaminem i kawą Cathalu. Próbowała rozgryźć, jakie miał karty, ale wyglądał na zadowolonego. Ona sama zerknęła we własne, ale figury i liczby w różnych kolorach i z różnymi znaczkami chyba niewiele jej sugerowały. Miała jednego asa wino, dwie dziewiątki ciemne i damy. Nic sensownego, ale jej twarz zbyt wiele nie zdradzała, może poza drobnym rozmarzeniem względem swojego towarzystwa. Minęła chwila, jeden z mężczyzn wyłożył karty na stół, bo do niego pierwszego zagaił pracownik.
- Może następna runda będzie lepsza, Panie Tillburry. - westchnął krupier, a ten machnął na niego ręką. Widocznie był tu stałym bywalcem. Popił swojej whisky i zerknął na stosik monet, które miał widocznie przyszykowane do gry. Drugi mężczyzna miał układ kart, który dawał mu szanse, ale należało czekać na Cynthię oraz Cathala. Blondynka zwilżyła wargi, dopiła drinka i odsłoniła karty, które były chyba niezbyt dobre.
- Następnym razem będzie miała Pani więcej szczęścia. - pocieszył ją przegrany wcześniej mężczyzna, któremu posłała krótki uśmiech i kiwnięcie głową, wracając uwagą jednak do archeologa. - A jak Pana karty? Henry wygrywa partię, czy ma Pan coś tam ciekawego?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (5650), Cynthia Flint (8434)




Wiadomości w tym wątku
[ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia - przez Cynthia Flint - 20.03.2024, 21:34
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Cathal & Cynthia - przez Cathal Shafiq - 21.03.2024, 16:40
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Cathal & Cynthia - przez Cynthia Flint - 07.04.2024, 21:22
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Cathal & Cynthia - przez Cathal Shafiq - 08.04.2024, 18:01
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Cathal & Cynthia - przez Cynthia Flint - 21.04.2024, 18:50
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Cathal & Cynthia - przez Cathal Shafiq - 23.04.2024, 18:21
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Cathal & Cynthia - przez Cynthia Flint - 01.05.2024, 22:11
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Cathal & Cynthia - przez Cathal Shafiq - 02.05.2024, 10:30
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Cathal & Cynthia - przez Cynthia Flint - 21.05.2024, 21:22
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia - przez Cathal Shafiq - 23.05.2024, 19:27
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia - przez Cynthia Flint - 04.06.2024, 21:13
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia - przez Cathal Shafiq - 05.06.2024, 20:07
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia - przez Cynthia Flint - 09.06.2024, 21:14
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia - przez Cathal Shafiq - 09.06.2024, 21:40
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia - przez Cynthia Flint - 16.06.2024, 21:01
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia - przez Cathal Shafiq - 21.06.2024, 15:13
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia - przez Cynthia Flint - 07.07.2024, 16:42
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia - przez Cathal Shafiq - 20.07.2024, 20:09
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia - przez Cynthia Flint - 14.09.2024, 21:31
RE: [ 22 Czerwca 1972] | Kwestia Szczęścia | Cathal & Cynthia - przez Cathal Shafiq - 01.10.2024, 14:41

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa