07.07.2024, 17:09 ✶
Nie lubiła zawodzić swoich klientów a fuszerka nigdy nie wchodziła w grę, gdy każde swoje dzieło traktowała z pewną dozą miłości. Wkłada serce w to co robiła, kochała biżuterię, począwszy od kosztownych kamieni, kończąc na misternie splecionych drucikach drogocennych kruszców. Dopieszczała swoje wyroby do perfekcji, czasami dość nieoczywistej. W końcu na przykład przy robieniu podróbek ważne było także odwzorowanie pewnych skaz, bez których nawet zwykłe oko poznałoby, że coś jest nie tak.
Choć mało osób wiedziało o akurat tych umiejętnościach Viorici.
Czekała cierpliwie na powód, dla którego Leon postanowił z nią pogadać, jej kołysząca się niespokojnie noga jednak mogła zdradzać, że wzbudził jej ciekawość. Dała mu jednak czas na mały odpoczynek, rozumiejąc, że spacer po mieście potrafił nadszarpnąć jego liche zdrowie, którego wcale mu nie zazdrościła.
Gdyby sama nie miała minimum sprawności fizycznej pewnie już dawno zginęłaby marnie na Nokturnie. Albo w końcu jej organizm nie wytrzymałby tej ilości alkoholu który w siebie wlewała. Czasami zastanawiała się, co w ogóle ludzie w niej widzą i jak bardzo mydlą sobie oczy, skoro jeszcze się z nią trzymali.
Uśmiechnęła się na jego krótkie sprawozdanie z życia, zastanawiając się samej, co ma odpowiedzieć.
- U mnie też nadal wszystko po staremu. Miałam co prawda na początku lata bardzo ciekawe zlecenie - w którym przypomniała sobie stare dobre czasy - ale tak nadal jak widać udaję, że nie mam ochoty wypruć żył staremu pacanowi który tu rządzi. - Ściszyła głos konspiracyjnie i uniosła zabawnie brwi. - Poza pracą już kompletnie nic ciekawego - Wyciągnęła się na krzesełku, opierając się na nim wygodnie i spojrzała w sufit, wydymając dolną wargę.
A potem nagle się poderwała, słysząc w końcu o co naprawdę Leonowi chodziło. Wyszczerzyła się podejrzanie, i spojrzała na niego spod przymrużonych oczu.
- No proszę, proszę. Powiesz mi kim jest najpierw? - Tak co by mogła pannę ocenić. Na wszelki wypadek, bo w końcu miłość potrafiła być ślepa.
Nauczyła się tego na przykładzie swojej własnej matki.
- I skąd w ogóle te opory by jej to powiedzieć? Nie wiem, nie było okazji? Masz wątpliwości? Ona jest jakaś nadęta? Przy ostatniej opcji to jednak bym odpuściła na twoim miejscu, ale wiesz, nie ja będę się z nią później użerać. - Uniosła brwi znacząco.
Vior daleko było do nieśmiałej dziewczyny. A już na pewno w kwestiach bliskości z innymi, dlatego próbowała na początku do końca zrozumieć temat na tyle, ile była w stanie.
Choć mało osób wiedziało o akurat tych umiejętnościach Viorici.
Czekała cierpliwie na powód, dla którego Leon postanowił z nią pogadać, jej kołysząca się niespokojnie noga jednak mogła zdradzać, że wzbudził jej ciekawość. Dała mu jednak czas na mały odpoczynek, rozumiejąc, że spacer po mieście potrafił nadszarpnąć jego liche zdrowie, którego wcale mu nie zazdrościła.
Gdyby sama nie miała minimum sprawności fizycznej pewnie już dawno zginęłaby marnie na Nokturnie. Albo w końcu jej organizm nie wytrzymałby tej ilości alkoholu który w siebie wlewała. Czasami zastanawiała się, co w ogóle ludzie w niej widzą i jak bardzo mydlą sobie oczy, skoro jeszcze się z nią trzymali.
Uśmiechnęła się na jego krótkie sprawozdanie z życia, zastanawiając się samej, co ma odpowiedzieć.
- U mnie też nadal wszystko po staremu. Miałam co prawda na początku lata bardzo ciekawe zlecenie - w którym przypomniała sobie stare dobre czasy - ale tak nadal jak widać udaję, że nie mam ochoty wypruć żył staremu pacanowi który tu rządzi. - Ściszyła głos konspiracyjnie i uniosła zabawnie brwi. - Poza pracą już kompletnie nic ciekawego - Wyciągnęła się na krzesełku, opierając się na nim wygodnie i spojrzała w sufit, wydymając dolną wargę.
A potem nagle się poderwała, słysząc w końcu o co naprawdę Leonowi chodziło. Wyszczerzyła się podejrzanie, i spojrzała na niego spod przymrużonych oczu.
- No proszę, proszę. Powiesz mi kim jest najpierw? - Tak co by mogła pannę ocenić. Na wszelki wypadek, bo w końcu miłość potrafiła być ślepa.
Nauczyła się tego na przykładzie swojej własnej matki.
- I skąd w ogóle te opory by jej to powiedzieć? Nie wiem, nie było okazji? Masz wątpliwości? Ona jest jakaś nadęta? Przy ostatniej opcji to jednak bym odpuściła na twoim miejscu, ale wiesz, nie ja będę się z nią później użerać. - Uniosła brwi znacząco.
Vior daleko było do nieśmiałej dziewczyny. A już na pewno w kwestiach bliskości z innymi, dlatego próbowała na początku do końca zrozumieć temat na tyle, ile była w stanie.