09.07.2024, 14:01 ✶
Chciałaby powiedzieć, że ten zalążek jakiejś dramy który powoli się tworzył wcale jej nie interesuje, obserwowała jednak z ciekawością to, jak mężczyźni przy stole, nie licząc Mulcibera na którego Crouch patrzyła takim wzrokiem, jakby co najmniej zamordował członka jej rodziny. Coś było na rzeczy, nie miała jednak pojęcia co, zresztą, otrzymując karty i biorąc je dłoń skupiła się na czymś już zupełnie innym.
W końcu mogli zacząć prawdziwą zabawę.
Z nieschodzącym uśmiechem wymieniła trzy karty, a wyraz jej twarzy nie zmienił się podczas całego procesu, nawet gdy dostała do ręki te nowe. Wydawała się zupełnie nie przejmować rezultatami, swobodnie przysłuchując się temu jak kolejne osoby zaczęły pasować. Powstrzymała się przed wywróceniem oczami, gdy poczuła, jak cała ekscytacja zaczyna z niej ulatywać. Znów zaczęła bawić się żetonem, przynajmniej aż Atreus nie uratował całej sytuacji i nie postanowił jednak zrobić coś w sprawie tej całej rozgrywki.
Nawet jak z nim przegra, to prawie jakby wygrała. W końcu grała i tak jego pieniędzmi.
- Wyrównuję - powiedziała, uśmiechając się szeroko do kolegi i znów upijając alkoholu.
Który potem przekazał całkiem interesującą informację o jednym z graczy.
- I psuć nam zabawę? Myślę, że gospodynie nie pozwoliłaby raczej na swobodne korzystanie z podobnych zdolności. A na pewno zareagowałby, gdyby wieść o ich używaniu dotarła do jej uszu. - Spojrzała wymownie na Alexa, jakby obiecywała, że pierwsza by coś z tym zrobiła. Nie znała Delacour, ale czuła, że to wpłynęłoby na reputację jej spotkań. A do tego snobistyczni bogacze nie doprowadzają.
Zresztą, na oszustów miała też swoje sposoby. Zabierała im to, co niesłusznie wygrywali, prosto z kieszeni.
W końcu mogli zacząć prawdziwą zabawę.
Z nieschodzącym uśmiechem wymieniła trzy karty, a wyraz jej twarzy nie zmienił się podczas całego procesu, nawet gdy dostała do ręki te nowe. Wydawała się zupełnie nie przejmować rezultatami, swobodnie przysłuchując się temu jak kolejne osoby zaczęły pasować. Powstrzymała się przed wywróceniem oczami, gdy poczuła, jak cała ekscytacja zaczyna z niej ulatywać. Znów zaczęła bawić się żetonem, przynajmniej aż Atreus nie uratował całej sytuacji i nie postanowił jednak zrobić coś w sprawie tej całej rozgrywki.
Nawet jak z nim przegra, to prawie jakby wygrała. W końcu grała i tak jego pieniędzmi.
- Wyrównuję - powiedziała, uśmiechając się szeroko do kolegi i znów upijając alkoholu.
Który potem przekazał całkiem interesującą informację o jednym z graczy.
- I psuć nam zabawę? Myślę, że gospodynie nie pozwoliłaby raczej na swobodne korzystanie z podobnych zdolności. A na pewno zareagowałby, gdyby wieść o ich używaniu dotarła do jej uszu. - Spojrzała wymownie na Alexa, jakby obiecywała, że pierwsza by coś z tym zrobiła. Nie znała Delacour, ale czuła, że to wpłynęłoby na reputację jej spotkań. A do tego snobistyczni bogacze nie doprowadzają.
Zresztą, na oszustów miała też swoje sposoby. Zabierała im to, co niesłusznie wygrywali, prosto z kieszeni.