Obracał papierosa między palcami i patrzył na Nicholasa. A w drugiej dłoni trzymał teraz kocimiętkę. Tak. Kocimiętkę, która została mu rzucona. Nicholas naprawdę nie miał pojęcia, czym są żarty, ale mimo to czasami Sauriela rozkładał na kawałki brakiem pomyślunku nawet. Po co komuś kocimiętka? Mógł ją rozsypać gdziekolwiek, koty się ucieszą. Tyle w temacie.
- To był kurwa żart. - Powiedział i pokręcił głową. Powinien się przyzwyczaić, naprawdę. Ale nie miał aż tak wybitnego nastroju, żeby go to rozbawiło - to, co zrobił Nicholas. - Pracuję za mamone, nie za chwasty. - Tak, zdecydowanie było mu bardzo daleko do dobrego nastroju. Ale teraz już odkręcił tę butelkę i pociągnął z gwinta parę głębokich łyków. - Wszystko gra. Jest spokojnie. Było spokojnie. - Zakomunikował.
A co do domu Greybacka? Może ktoś go przejął, może ktoś tam mieszkał i chciał zmienić wystrój wnętrz, może robili remont, albo chcieli to sprzedać, a może stało się cokolwiek innego - nie interesowało go to ni chuja. Jedyne, co go mogło zainteresować, to nadzieja, że więcej takich chujowych pomysłów jak zanoszenie łba do samego Ministerstwa nie będą aplikowali, bo jak widać - kiepsko się to kończyło. Tak samo jak wysyłanie wampira do zoo za dnia.
- Zabieraj nas stąd... pomóc ci z tymi manelami? - Pokazał ręką przygotowane gniazdko, którego celem było nie zostawienie tutaj żadnego śladu po swojej obecności. Sauriel nadal do końca nie rozumiał, o co chodziło, skąd ta konspiracja - wielu rzeczy nie czaił. I nie musiał. Zdecydowanie nie musiał. Im mniej wiesz - tym lepiej śpisz. A niech te mądre głowy knują swoje plany i wprowadzają je w życie.
Ogarnęli się, żeby wyglądało to tak, jakby nigdy ich tutaj nie było, zanim Nicholas teleportował ich z powrotem do jego mieszkania.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.