21.07.2024, 13:03 ✶
Bywałem łobuzem, ale bywałem również kociakiem pełnym uczuć. Obserwowałem Urlett tak podejrzliwie, jakby zaraz miało jej przyjść do głowy spojrzenie w górę, gdzie wdrapałem się na szafę po jej drzwiach, aleee... Tak ją obserwowałem, tak narzekałem w myślach na jej przezorności, aleee... Ale smutno mi się zrobiło, kiedy ją obserwowałem pochylającą się nad tymi rozlanymi perfumami. Nie chciałem AŻ TAK broić, ale... się stało i teraz było jej smutno, a mi było głupio, że doprowadziłem ją do bycia nieszczęśliwą. Miały to być drobne psikusy, nic właściwie nieznaczące, może po prostu niewiele, tak trochę utrudniające życie, aleee...
Ale stało się, więc oparłem zamyślony pyszczek o przednie łapy, po czym podniosłem swój tyłek, kiedy stała już pod szafą.
Nawet nie pomyślałem, że mógłbym ją przerazić. Typowe. Po prostu zeskoczyłem z szafy na jej ramię, ledwo łapiąc równowagę. Przepraszam śliczna panią, ale musiałem nieco wbić pazury w twoją sukienkę, żeby utrzymać się na górze, ale to nic, prawda? Bo wtuliłem swój puchaty policzek w twój policzek.
Nie smuć się, Śliczna Pani. Kotek nie chciał, kotek jest tu z tobą. Kotek przytuli - myślałem sobie, łasząc się do jej twarzy i szyi. Zresztą ciekawe, czy miała tam łaskotki. Zatopiłem w tej jej szyi swój pyszczek, o ile jeszcze nie pofrunąłem w zaskoczeniu przez pokój. Kto wie, może ta Śliczna Pani nie lubiła kotów...?
Ale stało się, więc oparłem zamyślony pyszczek o przednie łapy, po czym podniosłem swój tyłek, kiedy stała już pod szafą.
Nawet nie pomyślałem, że mógłbym ją przerazić. Typowe. Po prostu zeskoczyłem z szafy na jej ramię, ledwo łapiąc równowagę. Przepraszam śliczna panią, ale musiałem nieco wbić pazury w twoją sukienkę, żeby utrzymać się na górze, ale to nic, prawda? Bo wtuliłem swój puchaty policzek w twój policzek.
Nie smuć się, Śliczna Pani. Kotek nie chciał, kotek jest tu z tobą. Kotek przytuli - myślałem sobie, łasząc się do jej twarzy i szyi. Zresztą ciekawe, czy miała tam łaskotki. Zatopiłem w tej jej szyi swój pyszczek, o ile jeszcze nie pofrunąłem w zaskoczeniu przez pokój. Kto wie, może ta Śliczna Pani nie lubiła kotów...?