10.01.2023, 15:34 ✶
- Albo posłali nas prosto w pułapkę. - Czyli odpowiednie hasło mogło ją rozbrajać, albo odpowiednie hasło mogło ją uruchamiać. Na przykład. Fakt, że pułapka, która unieruchamiała człowieka była idealną. Zwłaszcza tego, który potrzebował sięgnąć po różdżkę, żeby cokolwiek zdziałać. Gdyby Sauriel taką klątwę przygotowywał, która miałaby być pułapką, to zrobiłby ją tak, żeby zabijała. Żywi i świadkowie byli zawsze tylko i wyłącznie problemem. - Spartolili, albo… - … albooo to jednak miało sens. Wykorzystali to, co mieli i czym świat już dysponował, niekoniecznie tworzyli coś nowego. - Hmm… - Wyglądał teraz jak kot wyliczający pitagorasa by obliczyć, czy doskoczy na drugi dach. - Przed jednym ze spotkań w ‘32gim Międzynarodowej Konfederacji Czarodziejów, na której miała się odbyć elekcja na Najwyższą Szyche była głośna sprawa jednego aurora, który został bardzo dosłownie zamknięty w ścianie. - Czy to pomagało w sprawie? Lekcja z historii? - Wyciągnęli go, tego jestem pewien. - Rozejrzał się wokół. - To wygląda jakbyśmy zostali wsadzeni do innej przestrzeni. - Na wzór wszystkich magicznych kuferków, kieszeni i innych takich. - Może nie spartolili roboty tylko skorzystali z tego, co już kiedyś wykorzystano. - Zamierzał nad tym pomedytować. Nad tą sprawą, co tam dokładnie się działo, jak został w ścianie zamknięty i jak go, przede wszystkim, wyciągnięto.
- Od temperatury otoczenia. To ma wpływ jakoś tam na ich rozwój, dlatego bardziej albo mniej… nie wiem kurwa, ćwierkają. - Miał cały zapas wiedzy bezużytecznej na podorędziu. Tak jak mógł jej opowiadać całą nudną historię Anglii.To jest - dla niego ciekawą. Kazdy miał swoje koniki. Sauriel chciał uchodzić za tłuka, ale wcale nim nie był. - Nie? - Okej, tu się zdziwił i aż sam zaczął sięgać pamięcią. - Odpalałem przy tobie fajka. - Wytyczył jedną sytuację dość szybko. I to było ich pierwsze spotkanie. - I po fajku machałem magiczną pałeczką, żeby ściągnąć z siebie smród. Jakoś nie było okazji, żebyś mnie poza tym zobaczyła czarującego. Dla sportu nie będę nią machać.
- Od temperatury otoczenia. To ma wpływ jakoś tam na ich rozwój, dlatego bardziej albo mniej… nie wiem kurwa, ćwierkają. - Miał cały zapas wiedzy bezużytecznej na podorędziu. Tak jak mógł jej opowiadać całą nudną historię Anglii.To jest - dla niego ciekawą. Kazdy miał swoje koniki. Sauriel chciał uchodzić za tłuka, ale wcale nim nie był. - Nie? - Okej, tu się zdziwił i aż sam zaczął sięgać pamięcią. - Odpalałem przy tobie fajka. - Wytyczył jedną sytuację dość szybko. I to było ich pierwsze spotkanie. - I po fajku machałem magiczną pałeczką, żeby ściągnąć z siebie smród. Jakoś nie było okazji, żebyś mnie poza tym zobaczyła czarującego. Dla sportu nie będę nią machać.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.