28.07.2024, 18:13 ✶
Tu i teraz było stanem w którym Viorica zwykle funkcjonowało i choć czasem niekoniecznie było to dobre rozwiązanie, tak dziś zdecydowanie idealnym. Miała sporo kwestii, którymi pewnie powinna się przejąć, na razie jednak zdecydowanie skupiała się na przyjemnej rozmowie, która umilała ten wieczór, który choć raz był trochę inny niż zwykle. Spokojniejszy, a jednocześnie niezwykle miły.
Uniosła brwi na małe ostrzeżenie, które wcale jej nie przestraszyło. Zadziałało raczej w zupełnie inny sposób, którego Cedric raczej się nie spodziewał.
Jej uśmiech stał się lekko kokieteryjny, oczy jednak wyglądały na rozbawione.
- Prośby i groźby mogą być różne, niektóre chętnie przyjmuje - rzuciła, po czym wyszczerzyła się radośnie.
Szczególnie, że propozycję dedykacji były naprawdę urocze.
- Połącz obie, zbyt mocno chciałabym się stać inspiracją, a jednocześnie szkoda by było pozostać anonimowym. Tak mogłabym oprawić sobie tą stronę w ramkę i chwalić się moim największym osiągnięciem naukowym - poradziła, wtórując śmiechem, który okazał się zaraźliwy.
To nie tak, że rzadko kiedy czuła się dobrze. Było wiele takich chwil, nigdy jednak z osobą, którą znała tak naprawdę krótko i nie tak dobrze. Został jej stary nawyk pilnowania się przed osobami, które wcale nie życzyły jej dobrze i chciały ją tylko wykorzystać. Tu czuła, że nie musiała tego robić, mogąc po prostu czuć się swobodnie.
Nie potrafiła wytłumaczyć czemu.
Przygryzła wnętrze policzka zastanawiając się, co odpowiedzieć Cedricowi na następne pytanie. Co mogłoby ją skłonić do powierzenia tajemnic, których miała tak dużo? Czy naprawdę kiedykolwiek mogłoby je ot tak zdradzić?
Musiałby zdobyć jej zaufanie. I to bardzo silne.
- Myślę, że na początek możesz po prostu od czasu do czasu znaleźć dla mnie czas w swoim kalendarzu. A potem się zobaczy. - Wzruszyła ramionami, na razie nie oczekując zbyt dużo, ale dając szansę. Bo czemu by nie?
- Oj, na pewno dam radę - mruknęła w kieliszek, słysząc o możliwym zaskoczeniu Cedrica. Miała tyle możliwości, że aż jej się zrobiło trochę nieprzyjemnie na samą myśl. Na razie jednak nie zamierzała rzucać zbyt dużych bomb w kwestii jej niesławnej przeszłości. Wolała gdy niewygodne fakty bywały zamiecione pod dywan, szczególnie w ostatnich latach.
Zakład nie był dla niej tak ważny, był w końcu jedynie kolejną wymówka do kolejnego spotkania, więc nie ważne jak się zakończył, nie miała zamiaru narzekać. Zresztą, zagadana trochę przestała śledzić poczynania dwójki wytypowanych osób, które wcale nie miały zamiaru się do siebie ostatecznie zbliżyć. W przeciwieństwie do kogoś innego.
Wywróciła oczami, słysząc ocenę jej przypuszczeń. Trochę to zrozumiałe, z drugiej strony miała solidne podstawy do swoich posądzeń.
- Cedric, prawie zasnąłeś na ulicy bo nie chciałeś zostawić żadnego pacjenta bez pomocy. Mam prawo więc twierdzić, że trudno byś komuś odmówił pomocy. - Spojrzała na niego wymownie, wzdychając cicho. - Życie czasem nie jest tak proste jak nam się wydaje, a w ciemnych uliczkach kryją się osoby, których nikt nie chciałby na swojej drodze spotkać. Po prostu teraz trzeba uważać bardziej, na każdym kroku, nie tylko tam, gdzie może nas spotkać zagrożenie. - mówiła z własnych doświadczeń. Mieszkała tyle lat na Nokturnie, że wiedziała co oznacza konieczność ciągłego się pilnowania. A nie ufała tym cholernym śmierciożercom, że będą mieli choć trochę honoru. Większość z nich pewnie pochodziła właśnie z tej niesławnej magicznej ulicy. W końcu znana była z czarnoksiężników.
Powstrzymała się by nie wywrócić oczami na tłumaczenia Cedrica, uśmiechnęła się jednak jedynie lekko, znów wzdychając.
- Powiedzmy, że przyjmuje taką odpowiedź jako ewentualny kompromis - rzuciła w końcu, wiedząc, że w jeden dzień Rzymu nie zbudowano. Widać zrozumienie pewnych rzeczy wymagało czasu. A zapewne trochę go jednak mieli.
Nie przeszkadzało jej, że Cedric czuł się w tańcu niepewnie, nawet trochę podobała jej się możliwość prowadzenia, która na nią spadła. Czuła się pewniej, a zabawa wcale nie była gorsza, niż gdyby miała poddać się pewniejszym siebie partnerowi. Zresztą, szybko zaczęła ignorować niezdarne kroki, zagłębiając się w muzyce, ruchu i Cedricu, który miał naprawdę ładny uśmiech. Polubiła ten widok. Dlatego nie miała nic przeciwko temu, by spotkali się po raz kolejny, i jeszcze jeden, i jeszcze następny.
- Myślę, że to nie będzie takie trudne. - W końcu czuła się przy Lupinie dobrze. Nie musiała mocno starać się, by go znosić. Wcale nie myślała o tym wieczorze w tych kategoriach.
A na to na pewno jasno wskazywała jej chętna odpowiedź na pocałunek. Naprawdę nie spodziewała się takiego obrotu spraw i może ją to zaskoczyło, ale wcale nie zamierzała narzekać. Podobały jej się jego reakcje, czerwone policzki i to, jak patrzył na nią speszony, gdy sama przejęła inicjatywę. Choć spoglądał na nią z góry czuła, że to ona kontroluje sytuację.
Czekała jednak na odpowiedź, chcąc potwierdzenia, czy mogą kontynuować. Wszystko zależało od Cedrica. A gdy otrzymała potwierdzenie jego chęci na kolejny pocałunek, uśmiechnęła się jedynie drapieżnie, znów obejmując jego szyję i zatonęła w kolejnym pocałunku, zdecydowanie bardziej intensywnym. Drgnęła tym razem, czując przyjemny dreszcz, gdy ręce mężczyzny znalazły się na jego talii i nie mogła się powstrzymać przed lekkim przygryzieniem jego wargi. Czuła, jak gorąco uderza jej do głowy, wzmacniając działanie wypitego tak niedawno alkoholu.
Było jej tak dobrze.
A gdy Cerdic przystawił swoje czoło do jej w geście tej delikatnej intymności, której nie zakładała dziś doświadczyć, coś w jej klatce piersiowej niebezpiecznie się ścisnęło. Nie tego się spodziewała, a jednak jakoś nie mogła nie chcieć więcej. Zdecydowanie wolniejszego i bardziej leniwego niż zwykle. Bo czuła, że właśnie to pasowało do stojącego przed nią faceta.
Też nie chciała, by to zbyt szybko się skończyło.
- Wcale nie musi - rzuciła więc Cedricowi, nie przejmując się tym, że to niemożliwe. A jednak chciała przez chwilę w to wierzyć. Przez ten jeden wieczór.
Uniosła brwi na małe ostrzeżenie, które wcale jej nie przestraszyło. Zadziałało raczej w zupełnie inny sposób, którego Cedric raczej się nie spodziewał.
Jej uśmiech stał się lekko kokieteryjny, oczy jednak wyglądały na rozbawione.
- Prośby i groźby mogą być różne, niektóre chętnie przyjmuje - rzuciła, po czym wyszczerzyła się radośnie.
Szczególnie, że propozycję dedykacji były naprawdę urocze.
- Połącz obie, zbyt mocno chciałabym się stać inspiracją, a jednocześnie szkoda by było pozostać anonimowym. Tak mogłabym oprawić sobie tą stronę w ramkę i chwalić się moim największym osiągnięciem naukowym - poradziła, wtórując śmiechem, który okazał się zaraźliwy.
To nie tak, że rzadko kiedy czuła się dobrze. Było wiele takich chwil, nigdy jednak z osobą, którą znała tak naprawdę krótko i nie tak dobrze. Został jej stary nawyk pilnowania się przed osobami, które wcale nie życzyły jej dobrze i chciały ją tylko wykorzystać. Tu czuła, że nie musiała tego robić, mogąc po prostu czuć się swobodnie.
Nie potrafiła wytłumaczyć czemu.
Przygryzła wnętrze policzka zastanawiając się, co odpowiedzieć Cedricowi na następne pytanie. Co mogłoby ją skłonić do powierzenia tajemnic, których miała tak dużo? Czy naprawdę kiedykolwiek mogłoby je ot tak zdradzić?
Musiałby zdobyć jej zaufanie. I to bardzo silne.
- Myślę, że na początek możesz po prostu od czasu do czasu znaleźć dla mnie czas w swoim kalendarzu. A potem się zobaczy. - Wzruszyła ramionami, na razie nie oczekując zbyt dużo, ale dając szansę. Bo czemu by nie?
- Oj, na pewno dam radę - mruknęła w kieliszek, słysząc o możliwym zaskoczeniu Cedrica. Miała tyle możliwości, że aż jej się zrobiło trochę nieprzyjemnie na samą myśl. Na razie jednak nie zamierzała rzucać zbyt dużych bomb w kwestii jej niesławnej przeszłości. Wolała gdy niewygodne fakty bywały zamiecione pod dywan, szczególnie w ostatnich latach.
Zakład nie był dla niej tak ważny, był w końcu jedynie kolejną wymówka do kolejnego spotkania, więc nie ważne jak się zakończył, nie miała zamiaru narzekać. Zresztą, zagadana trochę przestała śledzić poczynania dwójki wytypowanych osób, które wcale nie miały zamiaru się do siebie ostatecznie zbliżyć. W przeciwieństwie do kogoś innego.
Wywróciła oczami, słysząc ocenę jej przypuszczeń. Trochę to zrozumiałe, z drugiej strony miała solidne podstawy do swoich posądzeń.
- Cedric, prawie zasnąłeś na ulicy bo nie chciałeś zostawić żadnego pacjenta bez pomocy. Mam prawo więc twierdzić, że trudno byś komuś odmówił pomocy. - Spojrzała na niego wymownie, wzdychając cicho. - Życie czasem nie jest tak proste jak nam się wydaje, a w ciemnych uliczkach kryją się osoby, których nikt nie chciałby na swojej drodze spotkać. Po prostu teraz trzeba uważać bardziej, na każdym kroku, nie tylko tam, gdzie może nas spotkać zagrożenie. - mówiła z własnych doświadczeń. Mieszkała tyle lat na Nokturnie, że wiedziała co oznacza konieczność ciągłego się pilnowania. A nie ufała tym cholernym śmierciożercom, że będą mieli choć trochę honoru. Większość z nich pewnie pochodziła właśnie z tej niesławnej magicznej ulicy. W końcu znana była z czarnoksiężników.
Powstrzymała się by nie wywrócić oczami na tłumaczenia Cedrica, uśmiechnęła się jednak jedynie lekko, znów wzdychając.
- Powiedzmy, że przyjmuje taką odpowiedź jako ewentualny kompromis - rzuciła w końcu, wiedząc, że w jeden dzień Rzymu nie zbudowano. Widać zrozumienie pewnych rzeczy wymagało czasu. A zapewne trochę go jednak mieli.
Nie przeszkadzało jej, że Cedric czuł się w tańcu niepewnie, nawet trochę podobała jej się możliwość prowadzenia, która na nią spadła. Czuła się pewniej, a zabawa wcale nie była gorsza, niż gdyby miała poddać się pewniejszym siebie partnerowi. Zresztą, szybko zaczęła ignorować niezdarne kroki, zagłębiając się w muzyce, ruchu i Cedricu, który miał naprawdę ładny uśmiech. Polubiła ten widok. Dlatego nie miała nic przeciwko temu, by spotkali się po raz kolejny, i jeszcze jeden, i jeszcze następny.
- Myślę, że to nie będzie takie trudne. - W końcu czuła się przy Lupinie dobrze. Nie musiała mocno starać się, by go znosić. Wcale nie myślała o tym wieczorze w tych kategoriach.
A na to na pewno jasno wskazywała jej chętna odpowiedź na pocałunek. Naprawdę nie spodziewała się takiego obrotu spraw i może ją to zaskoczyło, ale wcale nie zamierzała narzekać. Podobały jej się jego reakcje, czerwone policzki i to, jak patrzył na nią speszony, gdy sama przejęła inicjatywę. Choć spoglądał na nią z góry czuła, że to ona kontroluje sytuację.
Czekała jednak na odpowiedź, chcąc potwierdzenia, czy mogą kontynuować. Wszystko zależało od Cedrica. A gdy otrzymała potwierdzenie jego chęci na kolejny pocałunek, uśmiechnęła się jedynie drapieżnie, znów obejmując jego szyję i zatonęła w kolejnym pocałunku, zdecydowanie bardziej intensywnym. Drgnęła tym razem, czując przyjemny dreszcz, gdy ręce mężczyzny znalazły się na jego talii i nie mogła się powstrzymać przed lekkim przygryzieniem jego wargi. Czuła, jak gorąco uderza jej do głowy, wzmacniając działanie wypitego tak niedawno alkoholu.
Było jej tak dobrze.
A gdy Cerdic przystawił swoje czoło do jej w geście tej delikatnej intymności, której nie zakładała dziś doświadczyć, coś w jej klatce piersiowej niebezpiecznie się ścisnęło. Nie tego się spodziewała, a jednak jakoś nie mogła nie chcieć więcej. Zdecydowanie wolniejszego i bardziej leniwego niż zwykle. Bo czuła, że właśnie to pasowało do stojącego przed nią faceta.
Też nie chciała, by to zbyt szybko się skończyło.
- Wcale nie musi - rzuciła więc Cedricowi, nie przejmując się tym, że to niemożliwe. A jednak chciała przez chwilę w to wierzyć. Przez ten jeden wieczór.
Koniec sesji