29.07.2024, 22:47 ✶
Kończymy pogadankę z Jonathanem i odnajduję Norę
— Ujęło mnie to. Jonathan Selwyn nie zgonuje, on oddaje się całym ciałem i duszą kultowi Dionizosa — zakpił, po czym zacmokał parę razy w udawanym niezadowoleniu, lecz nie gnębił go już więcej.
Jonathan Selwyn powinien zresztą lepiej pilnować swoich myśli, bo wszystkie te bzdury o tym, że miałby u Woody’ego szanse mogą kiedyś wyjść. Miał wszakże do czynienia z legilimentą. Niech zacznie wbijać swoje kropki dla wsparcia oklumencji, bo pewnego dnia może być podglądaczowi odpłacone pięknym za nadobne i dziad w stylowym kapeluszu spenetruje tę piękną główkę.
— Ta — mruknął bez przekonania. — Tylko sprawdzała, czy przypadkiem znów nie będę jej napastował.
Tylko taką ewentualność brał pod uwagę, bo… sam nie wiedział, czego chciał od Tessy, oprócz tego, że czegoś chciał. Każdego dnia budził się z inną myślą. Były takie dni, kiedy solennie postanawiał, że zniknie na dobre z jej życia. Czasem knuł, jakimi sposobami nakłonić ją do znienawidzenia go do reszty. Innym razem łapał się za głowę i układał przemowę na przeprosiny oraz przebłaganie. Wszystkie te dni łączyło jedno: budził się z myślą o niej.
Na szczęście tę tkliwą atmosferę słabości rozproszyło zaproszenie na tańce. Woody chętnie ruszył z powrotem ku centrum imprezy, mając nadzieję, że Selwyn szybko zapomni o tym żałosnym momencie.
Na plaży z łatwością odnalazł przydzieloną mu Norę i, wyciągając do niej rękę, skłonił się lekko jak na dżentelmena przystało.
— Panno Figg. Choć jak słyszałem, już niedługo będzie cię tak można tytułować, Norko. Nie miałem jeszcze okazji pogratulować przyszłej pani McGonagall.
— Ujęło mnie to. Jonathan Selwyn nie zgonuje, on oddaje się całym ciałem i duszą kultowi Dionizosa — zakpił, po czym zacmokał parę razy w udawanym niezadowoleniu, lecz nie gnębił go już więcej.
Jonathan Selwyn powinien zresztą lepiej pilnować swoich myśli, bo wszystkie te bzdury o tym, że miałby u Woody’ego szanse mogą kiedyś wyjść. Miał wszakże do czynienia z legilimentą. Niech zacznie wbijać swoje kropki dla wsparcia oklumencji, bo pewnego dnia może być podglądaczowi odpłacone pięknym za nadobne i dziad w stylowym kapeluszu spenetruje tę piękną główkę.
— Ta — mruknął bez przekonania. — Tylko sprawdzała, czy przypadkiem znów nie będę jej napastował.
Tylko taką ewentualność brał pod uwagę, bo… sam nie wiedział, czego chciał od Tessy, oprócz tego, że czegoś chciał. Każdego dnia budził się z inną myślą. Były takie dni, kiedy solennie postanawiał, że zniknie na dobre z jej życia. Czasem knuł, jakimi sposobami nakłonić ją do znienawidzenia go do reszty. Innym razem łapał się za głowę i układał przemowę na przeprosiny oraz przebłaganie. Wszystkie te dni łączyło jedno: budził się z myślą o niej.
Na szczęście tę tkliwą atmosferę słabości rozproszyło zaproszenie na tańce. Woody chętnie ruszył z powrotem ku centrum imprezy, mając nadzieję, że Selwyn szybko zapomni o tym żałosnym momencie.
Na plaży z łatwością odnalazł przydzieloną mu Norę i, wyciągając do niej rękę, skłonił się lekko jak na dżentelmena przystało.
— Panno Figg. Choć jak słyszałem, już niedługo będzie cię tak można tytułować, Norko. Nie miałem jeszcze okazji pogratulować przyszłej pani McGonagall.
piw0 to moje paliwo