31.07.2024, 20:08 ✶
Drgnąłem przerażony, kiedy pojawiła się obok mnie postać. Spojrzałem rozedrgany w górę, ale to była Pani Florence. Albo aż Pani Florence. Nie była zadowolona. Była bardzo niezadowolona, ale ja nie mogłem się opanować. Po prostu nie mogłem. Nie przepadałem za psami... Chociaż nieprzepadanie to mało powiedziane. Ja się ich panicznie bałem. Zawsze się na mnie rzucały szalone, kiedy ja nie robiłem im nic złego. Co najwyżej omijałem szerokim łukiem.
- A gdzie ta kobieta? Gdzie ta starsza kobieta?! - zapytałem Pani Florence. Może coś wiedziała na ten temat? Może mogła mi pomóc... jej unikać. - To ona zesłała na mnie nieszczęście. Pani Florence, pani musi uważać na tę starszą kobietę - mówiłem, wciąż będąc w szoku. Kilka razy powtórzyłem to samo, ponownie mówiąc o agresywnych psach, że mnie nie lubią, a na chwilę przerażony zapatrzyłem się w psisko. Ciężko oddychało przez sen. Ruszało się całe. Aż zadrgały mi wargi ze strachu.
- Ja pójdę, ja sobie stąd pójdę - powtórzyłem. Nie było pewne, czy dotarło do mnie, co zaleciła Pani Bulstrode, ale pewne było jedno. Zamierzałem biec całą drogę do Londynu i nie oglądać się za siebie. Przy odrobinie szczęścia zamierzałem złapać stopa albo Błędnego Rycerza.
- A gdzie ta kobieta? Gdzie ta starsza kobieta?! - zapytałem Pani Florence. Może coś wiedziała na ten temat? Może mogła mi pomóc... jej unikać. - To ona zesłała na mnie nieszczęście. Pani Florence, pani musi uważać na tę starszą kobietę - mówiłem, wciąż będąc w szoku. Kilka razy powtórzyłem to samo, ponownie mówiąc o agresywnych psach, że mnie nie lubią, a na chwilę przerażony zapatrzyłem się w psisko. Ciężko oddychało przez sen. Ruszało się całe. Aż zadrgały mi wargi ze strachu.
- Ja pójdę, ja sobie stąd pójdę - powtórzyłem. Nie było pewne, czy dotarło do mnie, co zaleciła Pani Bulstrode, ale pewne było jedno. Zamierzałem biec całą drogę do Londynu i nie oglądać się za siebie. Przy odrobinie szczęścia zamierzałem złapać stopa albo Błędnego Rycerza.