06.08.2024, 20:09 ✶
proszę mi to zaliczyć jeszcze do poprzedniej tury, dosłownie o minuty się spóźniłam
Zwalniam Norę; jak na wzorowego starego przystało idę dojadać resztki po całej rodzinie
Ukrywanie przed Samuelem ojcostwa zakrawało na nie lada pasztet. Woody był jednakże w tej kwestii równie błogo nieświadomy, co sam ojciec dziecka. Mógł zatem beztrosko cieszyć się szczęściem przyszłej pani McGonagall, nie dostrzegając żadnych mankamentów.
Gdy narzeczeni się spiknęli tych osiem lat temu, on zdążył już pokłócić się z ojcem, spakować manatki i przenieść na Nokturn. Nie docierały więc do niego nawet echa takich informacji. Gdy po latach zaczął na nowo zacieśniać relacje z Longbottomami i spółką, działając wspólnie dla Zakonu, ktokolwiek mógł o dawnych kochankach wiedzieć, dawno pewnie nie pamiętał i słowem nie wspomniał, że Nora była kiedyś z jakimś tam Samuelem z lasu.
— Czekam zatem na ślubne zaproszenie. Jak widzisz — machnął ręką przed swoją zmienioną twarzą — staję się mistrzem kamuflażu, więc nie musimy się obawiać.
Obawiać nikogo poza Thomasem Figgiem, który mógłby przypadkiem wykrzyknąć przez całą salę weselną: „Wuuuuju”. A mistrzem nakładania kamuflażu była raczej Brenna niż on. Poza tymi szczegółami wszystko się zgadzało.
— I nagle ten niedźwiedź ma więcej sensu — podsumował jeszcze na koniec, nim opuścił Norę, pozwalając jej powrócić w towarzystwo leśnego człowieka czy kogokolwiek innego.
Sam Tarp udał się samotnie na ubocze, nogi w zasadzie same poprowadziły go ku stolikowi z jedzeniem. Mógł śmiało coś jeszcze podjeść, skoro już zaznał ruchu. Pewnie Brenna i tak będzie rozdawać na wynos, ale świeże zawsze smakuje najlepiej, nawet jeśli już trochę wystudzone.
Zwalniam Norę; jak na wzorowego starego przystało idę dojadać resztki po całej rodzinie
Ukrywanie przed Samuelem ojcostwa zakrawało na nie lada pasztet. Woody był jednakże w tej kwestii równie błogo nieświadomy, co sam ojciec dziecka. Mógł zatem beztrosko cieszyć się szczęściem przyszłej pani McGonagall, nie dostrzegając żadnych mankamentów.
Gdy narzeczeni się spiknęli tych osiem lat temu, on zdążył już pokłócić się z ojcem, spakować manatki i przenieść na Nokturn. Nie docierały więc do niego nawet echa takich informacji. Gdy po latach zaczął na nowo zacieśniać relacje z Longbottomami i spółką, działając wspólnie dla Zakonu, ktokolwiek mógł o dawnych kochankach wiedzieć, dawno pewnie nie pamiętał i słowem nie wspomniał, że Nora była kiedyś z jakimś tam Samuelem z lasu.
— Czekam zatem na ślubne zaproszenie. Jak widzisz — machnął ręką przed swoją zmienioną twarzą — staję się mistrzem kamuflażu, więc nie musimy się obawiać.
Obawiać nikogo poza Thomasem Figgiem, który mógłby przypadkiem wykrzyknąć przez całą salę weselną: „Wuuuuju”. A mistrzem nakładania kamuflażu była raczej Brenna niż on. Poza tymi szczegółami wszystko się zgadzało.
— I nagle ten niedźwiedź ma więcej sensu — podsumował jeszcze na koniec, nim opuścił Norę, pozwalając jej powrócić w towarzystwo leśnego człowieka czy kogokolwiek innego.
Sam Tarp udał się samotnie na ubocze, nogi w zasadzie same poprowadziły go ku stolikowi z jedzeniem. Mógł śmiało coś jeszcze podjeść, skoro już zaznał ruchu. Pewnie Brenna i tak będzie rozdawać na wynos, ale świeże zawsze smakuje najlepiej, nawet jeśli już trochę wystudzone.
piw0 to moje paliwo