08.08.2024, 09:22 ✶
Robiło się ciemno. Może w dobrym guście byłoby zostać do końca i pomóc przy sprzątaniu, ale Woody zrobił już swoją część podczas przygotowań do imprezy, więc czuł się rozgrzeszony. Widząc, że stoły wciąż nie były opróżnione, wrzucił sobie to i owo na wynos (oczywiście nie do kapelusza) i już miał zbierać się do wyjścia, gdy zaczęły spadać gwiazdy.
Patrzył na nie przez chwilę wraz z innymi. Piękne zwieńczenie wieczoru na plaży, na którym bawił się… mimo początkowej wpadki i przebrania bardzo dobrze. Tęsknił za tym towarzystwem, stąd każda okazja do integracji była mu miła.
Z tejże nostalgii wyrosło jego życzenie: żeby jego świat zawrócił i wpadł na wcześniejszy tor. Może i niemożliwe do zrealizowania, ale tego wieczoru mógł sobie marzyć o nawet najbardziej zwariowanych scenariuszach. Czy nie?
Pochłonięty tym szczeniackim roztkliwieniem, zrobił coś, co wyjątkowo ubawiłoby młodego Longbottoma. Sięgnął po serwetkę i naskrobał na niej węgielkiem krótki wierszyk. Dewiza pewnego mędrca, szkolny żart, a może przeczytał to kiedyś w sekcji pierdół Czarownicy.
Poskładał liścik w samolocik, stuknął w niego różdżką, aby wprawić machinę w ruch, po czym deportował się niepostrzeżenie.
Gdy samolocik dotarł do Tessy, anonsując się lekkim stuknięciem w jej ramię, jego już nie było. Po rozwinięciu wiadomości mogła odczytać:
jestem romantykiem, mogę być twój;
widzisz te gwiazdy? przy tobie to chuj
Patrzył na nie przez chwilę wraz z innymi. Piękne zwieńczenie wieczoru na plaży, na którym bawił się… mimo początkowej wpadki i przebrania bardzo dobrze. Tęsknił za tym towarzystwem, stąd każda okazja do integracji była mu miła.
Z tejże nostalgii wyrosło jego życzenie: żeby jego świat zawrócił i wpadł na wcześniejszy tor. Może i niemożliwe do zrealizowania, ale tego wieczoru mógł sobie marzyć o nawet najbardziej zwariowanych scenariuszach. Czy nie?
Pochłonięty tym szczeniackim roztkliwieniem, zrobił coś, co wyjątkowo ubawiłoby młodego Longbottoma. Sięgnął po serwetkę i naskrobał na niej węgielkiem krótki wierszyk. Dewiza pewnego mędrca, szkolny żart, a może przeczytał to kiedyś w sekcji pierdół Czarownicy.
Poskładał liścik w samolocik, stuknął w niego różdżką, aby wprawić machinę w ruch, po czym deportował się niepostrzeżenie.
Gdy samolocik dotarł do Tessy, anonsując się lekkim stuknięciem w jej ramię, jego już nie było. Po rozwinięciu wiadomości mogła odczytać:
jestem romantykiem, mogę być twój;
widzisz te gwiazdy? przy tobie to chuj
Postać opuszcza sesję
piw0 to moje paliwo