21.08.2024, 19:46 ✶
Miała pewne wyczucie jeśli chodziło o obchodzenie się z ludźmi. Musiała nauczyć się czytać ich emocje, drobne gesty i nauczyć się odróżniania uśmiechu prawdziwego od fałszywego. Dzięki temu udało jej się przeżyć wiele różnych sytuacji. Wykorzystywała to nawet na znajomych, próbując poznać, kiedy mogła lub musiała przekraczać odpowiednie granice, a kiedy należało odpuścić. Także w kwestii chuchania i dmuchania na ich zdrowie. Nie, żeby to robiła nad swoim.
Zastanowiła się chwilę nad tym, co mogła powiedzieć o zamówionych przez Shafiqah przedmiotach, a szczególnie o sposobie pozyskania jednego z nich. Tak, to zdecydowanie powinna ominąć.
- Dwa przedmioty, jeden będący repliką eksponatu muzealnego, pasa dokładniej - to była ta ciekawsza kwestia. Nadal nikt nie skapnął się, że w gablocie leżała podróbka, co bardzo jej schlebiało i oznaczało, że wcale nie wyszła z wprawy - drugi za to wieńcem na głowie. Zleceniodawca chciał by był wzorowany na rzeźbie, musiałam w krótkim czasie zamówić bardzo dużo odpowiednich kamieni szlachetnych i było to ciekawym wyzwaniem, bo wymagało trochę polowania na odpowiednie oferty i pociągnięcie kilku starych znajomości, ale miałam satysfakcję. Gdzie mam szkice, choć nie umywają się do gotowych produktów. Powinnam pewnie nad tym popracować, skoro coraz więcej sama projektuję, ale nie mam do końca teraz czasu. - Znów zbliżał się kiermasz i Lammas, na którym chciała ponownie spróbować się wystawić. Zobaczyć, ile tym razem ściągnie klientów. To była właśnie cześć jej prób zaczęcia pracy na własną rękę.
Skrzywiła się na wspomnienie o kajdankach.
- Taki rodzaj zabawek akceptuję tylko w łóżku, w innych aspektach podziękuję. - Pokręciła głową. Było kilka rzeczy, których się bała, a wylądowanie w więzieniu za swoje przewinienia było jedną z nich. - A z tym swoim biznesem, znów coś przygotowuję na kiermasz, tym razem letni. Może jak dobrze pójdzie sprzedaż, odłożę trochę na lokal, ale - westchnęła - to nie takie proste. I tanie. - Uśmiechnęła się, zastanawiając ilu osobom będzie musiała to jeszcze tłumaczyć. Nie miała zaplecza bogatych rodziców, mogła liczyć zawsze tylko na to, co sama uzbierała. A z jej tendencjami do pijaństwa i hazardu nie było to takie proste.
Skrzywiła się poruszenie jej spraw sercowych, bo na tamtą chwilę jej życie miłosne przedstawiało się miernie.
- Nic, powoli rozważam, czy to już czas przygarnąć pierwszego koguhara, czy jeszcze może poczekać. - Uniosła kąciki ust, pokazując, że żartuje, teraz jednak gdy Flinty znów wypłynął na morze, czasami serio robiła się samotna. Nie lubiła takich mdłych wieczorów, dlatego wolała spędzać je w barach, gdzie chociaż udawała, że nie była sama. I łatwo było znaleźć towarzystwo także na noc.
Cieszyła się więc, że mogli przejść na rozmowę o życiu uczuciowym Leona, które wydawało się już ciekawsze.
- W miarę ją kojarzę - odpowiedziała, bo choć dziewczyna była starsza, to miały okazję mijać się w dormitorium, nic jednak więcej. To, że nie były w bliższych kontaktach było zresztą dobrym znakiem. Nie należała do najgrzeczniejszego towarzystwa, czy to w Hogwarcie, czy też po nim.
A potem mruknęła ze zrozumieniem, gdy Leon powiedział jej o swoich obawach.
- Najgorzej, lubisz kogoś i musisz zaryzykować, czy postawić wszystko na jedną kartę, czy nie - nie lubiła do końca takich sytuacji, nie poza pokerem. Nie gdy chodziło o ludzi. - Nie masz nikogo, kogo możesz wypytać co wiesz, ona czuje? Z tym wulkanem energii to może nawet nie skończycie źle, ona cię trochę rozerwie, ty ją uspokoisz i wszyscy zadowoleni, gorzej, jak ona traktuje cię tylko jak przyjaciela się zrobi niezręcznie. - Przyłożyła kciuk do ust w zastanowieniu. - Chcesz bym ja ją wypytała? - zaproponowała, a w jej oczach pojawiły się psotne iskierki. Była gotowa to zrobić, a przy okazji sprawdzić laskę, czy jej nie zniszczy biednego serca jej kolegi. Tak dla upewnienia się.
Zastanowiła się chwilę nad tym, co mogła powiedzieć o zamówionych przez Shafiqah przedmiotach, a szczególnie o sposobie pozyskania jednego z nich. Tak, to zdecydowanie powinna ominąć.
- Dwa przedmioty, jeden będący repliką eksponatu muzealnego, pasa dokładniej - to była ta ciekawsza kwestia. Nadal nikt nie skapnął się, że w gablocie leżała podróbka, co bardzo jej schlebiało i oznaczało, że wcale nie wyszła z wprawy - drugi za to wieńcem na głowie. Zleceniodawca chciał by był wzorowany na rzeźbie, musiałam w krótkim czasie zamówić bardzo dużo odpowiednich kamieni szlachetnych i było to ciekawym wyzwaniem, bo wymagało trochę polowania na odpowiednie oferty i pociągnięcie kilku starych znajomości, ale miałam satysfakcję. Gdzie mam szkice, choć nie umywają się do gotowych produktów. Powinnam pewnie nad tym popracować, skoro coraz więcej sama projektuję, ale nie mam do końca teraz czasu. - Znów zbliżał się kiermasz i Lammas, na którym chciała ponownie spróbować się wystawić. Zobaczyć, ile tym razem ściągnie klientów. To była właśnie cześć jej prób zaczęcia pracy na własną rękę.
Skrzywiła się na wspomnienie o kajdankach.
- Taki rodzaj zabawek akceptuję tylko w łóżku, w innych aspektach podziękuję. - Pokręciła głową. Było kilka rzeczy, których się bała, a wylądowanie w więzieniu za swoje przewinienia było jedną z nich. - A z tym swoim biznesem, znów coś przygotowuję na kiermasz, tym razem letni. Może jak dobrze pójdzie sprzedaż, odłożę trochę na lokal, ale - westchnęła - to nie takie proste. I tanie. - Uśmiechnęła się, zastanawiając ilu osobom będzie musiała to jeszcze tłumaczyć. Nie miała zaplecza bogatych rodziców, mogła liczyć zawsze tylko na to, co sama uzbierała. A z jej tendencjami do pijaństwa i hazardu nie było to takie proste.
Skrzywiła się poruszenie jej spraw sercowych, bo na tamtą chwilę jej życie miłosne przedstawiało się miernie.
- Nic, powoli rozważam, czy to już czas przygarnąć pierwszego koguhara, czy jeszcze może poczekać. - Uniosła kąciki ust, pokazując, że żartuje, teraz jednak gdy Flinty znów wypłynął na morze, czasami serio robiła się samotna. Nie lubiła takich mdłych wieczorów, dlatego wolała spędzać je w barach, gdzie chociaż udawała, że nie była sama. I łatwo było znaleźć towarzystwo także na noc.
Cieszyła się więc, że mogli przejść na rozmowę o życiu uczuciowym Leona, które wydawało się już ciekawsze.
- W miarę ją kojarzę - odpowiedziała, bo choć dziewczyna była starsza, to miały okazję mijać się w dormitorium, nic jednak więcej. To, że nie były w bliższych kontaktach było zresztą dobrym znakiem. Nie należała do najgrzeczniejszego towarzystwa, czy to w Hogwarcie, czy też po nim.
A potem mruknęła ze zrozumieniem, gdy Leon powiedział jej o swoich obawach.
- Najgorzej, lubisz kogoś i musisz zaryzykować, czy postawić wszystko na jedną kartę, czy nie - nie lubiła do końca takich sytuacji, nie poza pokerem. Nie gdy chodziło o ludzi. - Nie masz nikogo, kogo możesz wypytać co wiesz, ona czuje? Z tym wulkanem energii to może nawet nie skończycie źle, ona cię trochę rozerwie, ty ją uspokoisz i wszyscy zadowoleni, gorzej, jak ona traktuje cię tylko jak przyjaciela się zrobi niezręcznie. - Przyłożyła kciuk do ust w zastanowieniu. - Chcesz bym ja ją wypytała? - zaproponowała, a w jej oczach pojawiły się psotne iskierki. Była gotowa to zrobić, a przy okazji sprawdzić laskę, czy jej nie zniszczy biednego serca jej kolegi. Tak dla upewnienia się.