14.09.2024, 18:20 ✶
- Ach, wielka szkoda... To ja nie wiem. Może namówię autora tych perfum na zrobienie dodatkowego flakonika? A może cały zapas... Miałaby pani dużo - zauważyłem nader optymistycznie, już rozważając odwiedziny w domu tego czarodzieja. Może nawet podarowałbym mu butelkę mleka albo obraz z krówką, który niechcący - ale jednak bardzo chcący - ukradłem ostatniej nocy. Nie, jednak nie potrafiłbym się z nim rozstać.
A z tym brzuszkiem to...
- Ale to chyba już po wszystkim. Dziękuję, ale nie potrzebuję łazienki. Chyba że śmierdzę... - zacząłem zaraz, wąchając się pod pachą, tak mało dyskretnie, i wąchając również swoje dłonie. - Bawiłem się wcześniej na Nokturnie, a tam czasami... często właściwie śmierdzi - przyznałem, ale raczej chyba nie złapałem żadnego smroda. Pod butami również mi się nic nie przykleiło. To dobrze.
Pokiwałem głową, chociaż Piękna Pani Blondynka tyle mówiła, że za bardzo nie nadążałem, ale była bardzo sympatyczna. Proponowała mi jeszcze jakieś bobki. Fajnie.
- Mam je zjeść? - zapytałem z ciekawością, właściwie wyciągając po nie jedną z dłoni. Co tam rozpuszczać? Wrzucać gdzieś? Chociaaaż... Może jednak warto było poczekać. Może...
- Czy mógłbym je wrzucać do drinków? - wyrwałem się zaraz ze swoimi szybkimi myślami. Dobre walory smakowe to wiadomo... Ulepszacz brzmiał super. Im bardziej kolorowo tym lepiej, szczególnie w Norce Nory. - Bo ja pracuję też jako barman, więc to mogłoby być odświeżające - przyznałem, chociaż właśnie mówiliśmy o gównach jakiegoś królika. Ale co tam! Ważne, że mogło dobrze smakować.
A z tym brzuszkiem to...
- Ale to chyba już po wszystkim. Dziękuję, ale nie potrzebuję łazienki. Chyba że śmierdzę... - zacząłem zaraz, wąchając się pod pachą, tak mało dyskretnie, i wąchając również swoje dłonie. - Bawiłem się wcześniej na Nokturnie, a tam czasami... często właściwie śmierdzi - przyznałem, ale raczej chyba nie złapałem żadnego smroda. Pod butami również mi się nic nie przykleiło. To dobrze.
Pokiwałem głową, chociaż Piękna Pani Blondynka tyle mówiła, że za bardzo nie nadążałem, ale była bardzo sympatyczna. Proponowała mi jeszcze jakieś bobki. Fajnie.
- Mam je zjeść? - zapytałem z ciekawością, właściwie wyciągając po nie jedną z dłoni. Co tam rozpuszczać? Wrzucać gdzieś? Chociaaaż... Może jednak warto było poczekać. Może...
- Czy mógłbym je wrzucać do drinków? - wyrwałem się zaraz ze swoimi szybkimi myślami. Dobre walory smakowe to wiadomo... Ulepszacz brzmiał super. Im bardziej kolorowo tym lepiej, szczególnie w Norce Nory. - Bo ja pracuję też jako barman, więc to mogłoby być odświeżające - przyznałem, chociaż właśnie mówiliśmy o gównach jakiegoś królika. Ale co tam! Ważne, że mogło dobrze smakować.