15.09.2024, 16:44 ✶
Moody z zaciekawieniem lustrował spojrzeniem Mulcibera, który wbrew wszystkiemu czego się po nim Moody spodziewał (tak, pełen był uprzedzeń i wcale się tego nie wstydził), naprawdę przyszedł tutaj wylosować fanty na loterii...? Nie zdawał sobie do końca sprawy z funduszy, jakimi dysponowała ich rodzina, ale zainteresowanie czymś takim nie do końca mu do nich pasowało. Stety bądź niestety, przyczepić się do czego nie miał. Nie nabroił przecież na tyle, żeby go przy wszystkich aresztować, pierwszą pomoc otrzymał i najwyraźniej nie skłamał, albo poddał się i nie zamierzał już nic tutaj broić, skoro wrócił do domu.
Auror został tu więc sam. Jego zmiana dobiegła końca dobre pół godziny temu, ale on jak zawsze musiał doprowadzić wszystkie ważne sprawy do końca. Wraz z końcem ważnych spraw, przychodziła kolej na sprawy ważniejsze, spychane na dalszy plan właściwie tylko przez poczucie odpowiedzialności i żelazne wychowanie ich ojca.
Ich.
Żałował tego, że nie mógł przyjrzeć się występowi na scenie.
- Mills! - Rzucił, dostrzegając ją i Botta w tłumie. Obecność tej dwójki wyrwała go błyskawicznie z ciągu myśli, w jaki wpadł. Czy on wiedział, że Millie udawała? Pewnie tak. Jednocześnie nie wyglądał, jakby zdawał sobie z tego sprawę. Bardzo mocno ignorował ten fakt, ściskając złe myśli w zarodku. Ta gra wydawała mu się być częścią życia. - Wybaczcie, tamten przypadek był... ciężki. Ale drugim typem zajął się Bulstrode, więc ja nie mam zamiaru tutaj zostawać - wyjaśnił, po czym utorował im drogę do Horyzontalnej. W kawiarence z kwaśną miną opowiedział im o zachowaniu Hadesa, nie mając zamiaru obdzierać siostry z informacji o jej współpracowniku.
Jeżeli McGonagall towarzyszyła im przy tym spotkaniu, powitał ją ciepło, ściskając rękę kobiety i posyłając jej serdeczny uśmiech.
Auror został tu więc sam. Jego zmiana dobiegła końca dobre pół godziny temu, ale on jak zawsze musiał doprowadzić wszystkie ważne sprawy do końca. Wraz z końcem ważnych spraw, przychodziła kolej na sprawy ważniejsze, spychane na dalszy plan właściwie tylko przez poczucie odpowiedzialności i żelazne wychowanie ich ojca.
Ich.
Żałował tego, że nie mógł przyjrzeć się występowi na scenie.
- Mills! - Rzucił, dostrzegając ją i Botta w tłumie. Obecność tej dwójki wyrwała go błyskawicznie z ciągu myśli, w jaki wpadł. Czy on wiedział, że Millie udawała? Pewnie tak. Jednocześnie nie wyglądał, jakby zdawał sobie z tego sprawę. Bardzo mocno ignorował ten fakt, ściskając złe myśli w zarodku. Ta gra wydawała mu się być częścią życia. - Wybaczcie, tamten przypadek był... ciężki. Ale drugim typem zajął się Bulstrode, więc ja nie mam zamiaru tutaj zostawać - wyjaśnił, po czym utorował im drogę do Horyzontalnej. W kawiarence z kwaśną miną opowiedział im o zachowaniu Hadesa, nie mając zamiaru obdzierać siostry z informacji o jej współpracowniku.
Jeżeli McGonagall towarzyszyła im przy tym spotkaniu, powitał ją ciepło, ściskając rękę kobiety i posyłając jej serdeczny uśmiech.
Postać opuszcza sesję
fear is the mind-killer.