• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton

[28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#3
12.11.2024, 21:00  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.11.2024, 01:58 przez Louvain Lestrange.)  

Nie mogła wiedzieć, bo Louvain ostatnie czym potrafił się z kimkolwiek podzielić to szczere emocje i ciekawostki ze swojego życia prywatnego. No i umówmy się, ale przed Victorią na pewno nie zamierzał się teraz otwierać i opowiadać o wszystkich tych rzeczach. Głównie dlatego, że większość spraw, w większym lub mniejszym stopniu, dotyczyła Cynthii. A on już dobrze wiedział, że kuzyneczka i panna skuta lodem to przyjaciółki. Zwierzając się Victorii to tak jakby składał donos na samego siebie, dosłownie i w przenośni. Może i jeszcze mógłby podzielić się niuansami na temat swojej bliźniaczki, bo wciąż nosili to samo nazwisko i Victoria znała lepiej ich rodzinne perypetie, niż ktoś obcy, spoza rodziny. Może i nie znała Loretty tak dobrze jak on, ale na pewno potrafiłaby go lepiej zrozumieć, jak trudnym brzemieniem jest bycie bratem Loretty. Bo tych jej paskudnych zagrywek miał już po dziurki w nosie i czuł, że byłby o wiele szczęśliwszym człowiekiem, gdyby nie musiał się już przejmować jej chujowymi decyzjami.

Ale to zdecydowanie nie ten wieczór na pogadanki od serca. Była robota do wykonania, coś ciekawszego, niż nużąca praca nad dokumentacją administracyjną. - Tylko tyle, że czasem zatrzymuje się tu brunetka o brazylijskich ustach i stroi dziwne miny. - odrzucił, uśmiechając się zadziornie. Może i miał paskudny humor, ale sama go sprowokowała reagując tak, a nie inaczej, na jego jakże urocze powitanie panienki aurorki. A może nie potrzebował, aż tak wiele, żeby przynajmniej utrzymywać pozory bycia tym samym dużym chłopcem co zawsze. - Widzisz jak zarośnięte jest podwórko wokół tego niby opuszczonego domu? Odbił szybciutko od głupkowatych zaczepek i wrócił do sedna sprawy. Mówiąc to, znowu kiwnięciem głowy wskazał na ten sam budynek, który z pozoru wyglądał na opuszczony. - Powinno z tej gęstwiny parować jak czort, a tam nawet ta mgła jakby rzadsza... Podzielił się swoim spostrzeżeniem, przerzucając chytre spojrzenie na aurorkę. Wysoka, nie skoszona od dłuższego czasu gęstwiną, o wiele bardziej trzymała w sobie wilgoć, niż przystrzyżone trawniki o które dbali domownicy. - To dlatego, że wszystko tam wibruje od translokacji. To znaczy, że produkcja znowu ruszyła, są w środku. Wyjaśnił krótko swój zwiad. Prawda była taka, że obserwował to miejsce już od paru tygodni i właśnie to rzuciło mu się najbardziej w oczy. Ta charakterystyczna dla Little Hangleton mgła najbardziej ich zdradzała, a właściwie jej brak. Jeśli ich nie było, to faktycznie budynek wyglądał na porzucony i nie przyciągał większej uwagi, ale kiedy już w nim byli, no cóż. Powietrze wokół wibrowało, bo napieprzali tam świstokliki jakby jutra miało nie być. Może gdyby był, czy byli bardziej wyedukowani, albo po prostu nie byli ignoranckimi szlamami wiedzieliby lepiej jak działają niektóre prawidła w magicznym świecie. Zamiast tego, bezrefleksyjnie tworzyli te świstokliki kierowani chęcią zysku na mugolskich imigrantach. Idioci łamali tyle praw, że pewnie usłyszą na wokandzie o kilkanaście lat więcej, niż pierwotnie zakładali.

- Jaki masz plan? Wchodzimy z drzwiami? Odezwał się jeszcze raz, nieco bardziej akcentując drugie pytanie. Szczerze to nawet wolał zrobić to bardziej na żywioł, miał ochotę cisnąć parę zaklęć komuś prosto w ryj. Zbyt dużo negatywnej energii się w nim kumulowała, a najchętniej wyrzuciłby je razem z krwawym zaklęciem takiej mugolackiej szumowinie na pysk. No może nie aż tak krwawej, bo się jeszcze pani auror zdenerwuje i zadenuncjuje go w ministerstwie. Tak czy siak, zamierzał wdrożyć jej plan, w końcu to ona była tutaj prawem stosowanym na łbie przestępców.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Louvain Lestrange (1803), Victoria Lestrange (1716)




Wiadomości w tym wątku
[28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton - przez Louvain Lestrange - 21.10.2024, 03:00
RE: [28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton - przez Victoria Lestrange - 26.10.2024, 17:24
RE: [28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton - przez Louvain Lestrange - 12.11.2024, 21:00
RE: [28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton - przez Victoria Lestrange - 23.12.2024, 14:32
RE: [28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton - przez Louvain Lestrange - 19.01.2025, 15:18
RE: [28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton - przez Victoria Lestrange - 15.02.2025, 19:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa