• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
1 2 3 4 Dalej »
[28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton

[28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#5
19.01.2025, 15:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.01.2025, 15:25 przez Louvain Lestrange.)  

No co jak co, ale Victoria ciało to miała bardzo gorące. Aż chciałoby się powiedzieć too hot to handle, ale to by było przynajmniej niesmaczne racja? A tak, poza tym to racja, dzielili bardzo podobną materię w swojej konstrukcji. Louvain podobnie jak pani auror był nieprzyzwoicie śliczny. Jednak to tylko zewnętrzna skorupa, pod którą nie wpuszczał niczego i nikogo, w żadnym wypadku nie gotowy na by dzielić się tak spontanicznie swoim wnętrzem, nawet przed bliskimi. Jeszcze trzymał się zdecydowanie zbyt blisko Lobotomiarzy jak na chłopaka z tatuażem. Obłudnik. Kseroboy.

Złapał tego wysłanego przez nią buziaka w powietrzu gestem dłoni i przyłożył do policzka, bardzo uraczony tym, że podłapała jego humorek. Wcale nie taka sztywniara z niej, jakby się przyjrzeć bliżej. Aż nawet przez sekundę mógłby przestać żałować, że tak niefortunnie wymierzył w nią zaklęcie w tym nieszczęsnym Limbo. Kto by mu wtedy wysyłał takie urocze całusy? Najpewniej jakaś taka co bardziej ceniła jego portfel niż dobre chęci. A tak to proszę. Nawet pochwałę zgarnął od prefekciary i pewnie, gdyby nie to, że był tak samo Zimny jak ona to możliwe, że zarumieniłby się jak podlotek. Pewnie nie, bo to słabo pasowało do jego postawy wrednej szui. Nie mniej jednak miło było zostać docenionym przez niewątpliwie największy autorytet w ich pokoleniu, no przynajmniej w ich rodzinie. Zawsze jak przychodziło do gadki o ocenach z rodzicami, jeszcze w czasach Hogwartu, to pytanie czemu nie może się uczyć, jak kuzynka wracało szybciej niż bumerang.

Iść na żywioł? Jeśli tym żywiołem był ogień to mógł za nią iść w ciemno, nawet w ciernie. - Jest wejście od strony "ogrodu". Mocno zaakcentował ostatnie słowo, bo tak naprawdę to co tam było koło ogrodu to nawet nie stało. Zarośnięty park krzewów i gęstwina niemalże do pasa. Przecież nie od wczoraj obserwował te dziuple i dobrze wiedział, ile jest wejść do wewnątrz. - W takim razie wejdźmy od sąsiedniego podwórka, żeby nie dostrzegli nas przypadkiem z okien. Zaproponował od siebie. Bo skoro było już to wejście na tyłach to skorzystają z niego priorytetowo. No i jak to zwykle bywało, najpierw mogli zacząć od sekcji ukradkowej, najwyżej jak na coś wpadną przejdą do opcji chaos. Ruszył pierwszy, w milczeniu, omijając światła latarni i schodząc z widoku na głównej uliczce. Uchylił furtkę od płotu domostwa przylegającego do tej rudery, do której za moment mieli zrobić nalot. Oh, aż mu się przypomniało jak jeszcze w Biurze Głównym Sieci Fiuu robił podobne naloty z brygadzistami na nielegalne kominki celem odłączenia ich od sieci. Poczuł, jak adrenalina zaczyna powoli gotować mu się w żołądku. Niecodziennie zdarzały się sytuacje na wyjście poza urzędowe biurko. Teraz wystarczyło jeszcze przeskoczyć przez ostatni płotek i jakoś przeprawić się przez te ciernistą gęstwinę. Przeszedł pierwszy, zręcznie przeskakując nad ogrodzeniem. Chociaż Wiczka pewnie była wcale nie mniej powabna w ruchach i tak zaoferował jej swoją dłoń do wsparcia się o niego. Zaoferował się bez słowa niby jak kulturalny chłopiec, ale zawsze to okazja do potrzymania się za ręce z Douce Colombienne.

- Mojej już nie szkoda, ale Twoja buźka jest za śliczna, żeby oberwać. Wejdę pierwszy, zgoda? Szepnął w jej stronę i nawet nie starał się ukrywać zadziornego uśmieszku. Z plecami przylgniętymi do ściany budynku, uniósł różdżkę do góry na wysokość twarzy. Właściwie to nie czekał na zgodę, po prostu zaczął bez słów, jedynie pokazując na palcach drugiej dłoni, że będzie odliczał. Trochę nie wiadomo po co, skoro mają wejść na cicho, ale najwidoczniej bardzo się wczuł w rolę szturmowca. Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden...

Oderwał plecy od rudery, pchnął ostrożnie stare drzwi z desek, starając się, aby pordzewiałe zawiasy nie zaskrzypiały zbyt głośno, a najlepiej wcale. Niezależnie od efektu wszedł parę kroków w głąb pomieszczenia i odruchowo rzucił zaklęcie rozpraszające na wypadek, gdyby zamontowali tu jakiś alarm magiczny, albo ktoś chciał od razu rzucać mu zaklęciem w pysk.


af, ostrożne otwieranie drzwi bez hałasu
Rzut Z 1d100 - 7
Akcja nieudana


rozpraszanie asekuracyjne
Rzut PO 1d100 - 70
Sukces!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Louvain Lestrange (1803), Victoria Lestrange (1716)




Wiadomości w tym wątku
[28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton - przez Louvain Lestrange - 21.10.2024, 03:00
RE: [28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton - przez Victoria Lestrange - 26.10.2024, 17:24
RE: [28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton - przez Louvain Lestrange - 12.11.2024, 21:00
RE: [28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton - przez Victoria Lestrange - 23.12.2024, 14:32
RE: [28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton - przez Louvain Lestrange - 19.01.2025, 15:18
RE: [28.07.1972] Jezus po tygodniu w Little Hangleton - przez Victoria Lestrange - 15.02.2025, 19:47

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa