25.01.2025, 15:05 ✶
Zwierzątko nie było prezentem, dlatego Woody — jako odpowiedzialny rodzic — w pełni brał pod uwagę ewentualność, że być może to jemu przyjdzie się stworzeniem koniec końców zajmować. W razie gdyby córcia okazała się zbyt rozkapryszona, niechętna lub niegotowa na takie przedsięwzięcie.
— Pufki! — Miękko uderzył otwartą dłonią o ladę. Nazwa otworzyła w jego pamięci dawno nieodkurzaną szufladkę i przypomniała te upierdliwe stworki. — Pamiętam te paskudztwa z dzieciństwa. Moja siostra je ubóstwiała i całe życie się toto po domu pałętało. Ledwo jedno dokonało żywota, matka już musiała lecieć po nowe, bo by się dziewczyna zaryczała. Można je wciąż kupić na Pokątnej jak pospolitego szczura, no nie? A pies… psem się nie martwię, jest w miarę ułożony. — Zaśmiał się chytrze.
Z całej oferty puszki przedstawiały się najbardziej przystępnie, ale przyznać trzeba, że gdy Tarp usłyszał o wozaku, zwątpił w swój wybór. Cholera. Faye zabiła mu tym zwierzakiem ćwieka.
— Wszystko, co ogniowe, te smoczogniki i chińskie feniksy, to z góry przekreślam. Nie ma igrania z ogniem. Za papugę by mi przetrąciła kark. Niechże w domu chociaż ma trochę ciszy, bo tu u nas, sama widzisz, ciągle wrzask. — Nazwa Rejwach nie wzięła się w końcu z niczego. Nawet gdy klienci byli jakoś ciszej niż zazwyczaj, portrety przekrzykiwały się w niebogłosy, a gdzieś w tle dźwięczały lutnie i gramofon. Ogłuszająca kakofonia, piekło przebodźcowania. — Ale, niech to diabli, powiem ci, że ten wozak. O, kobieto, ten wozak. Podoba mi się, ale pewno zbyt dziki i do takiego trzeba mieć rękę. Ale jak oni by się dogadali, kochana. Mała by go mogła zapoznać z nowymi słowami, bo język to ona ma plugawy jak mało kto.
Mała Asenka za dwa tygodnie skończyć miała bowiem trzydziesty czwarty rok życia. Było to więcej niż wystarczająco lat na skomponowanie iście imponującego bukietu bluzgów. Tak, z takim przerośniętym wulgarnym gronostajem, to ona by się dogadała. Niestety, brzmiało to jak zwierzę, które wymaga więcej uwagi niż puchaty ścierwojad wielkości dłoni.
— Co cię powstrzymuje? Skrzyknąć sobie jakąś kompanię i w drogę. Jak tam zarabiają myśliwi? Ile głów bestii trzeba dostarczyć, żeby sobie odłożyć na fajne safari?
— Pufki! — Miękko uderzył otwartą dłonią o ladę. Nazwa otworzyła w jego pamięci dawno nieodkurzaną szufladkę i przypomniała te upierdliwe stworki. — Pamiętam te paskudztwa z dzieciństwa. Moja siostra je ubóstwiała i całe życie się toto po domu pałętało. Ledwo jedno dokonało żywota, matka już musiała lecieć po nowe, bo by się dziewczyna zaryczała. Można je wciąż kupić na Pokątnej jak pospolitego szczura, no nie? A pies… psem się nie martwię, jest w miarę ułożony. — Zaśmiał się chytrze.
Z całej oferty puszki przedstawiały się najbardziej przystępnie, ale przyznać trzeba, że gdy Tarp usłyszał o wozaku, zwątpił w swój wybór. Cholera. Faye zabiła mu tym zwierzakiem ćwieka.
— Wszystko, co ogniowe, te smoczogniki i chińskie feniksy, to z góry przekreślam. Nie ma igrania z ogniem. Za papugę by mi przetrąciła kark. Niechże w domu chociaż ma trochę ciszy, bo tu u nas, sama widzisz, ciągle wrzask. — Nazwa Rejwach nie wzięła się w końcu z niczego. Nawet gdy klienci byli jakoś ciszej niż zazwyczaj, portrety przekrzykiwały się w niebogłosy, a gdzieś w tle dźwięczały lutnie i gramofon. Ogłuszająca kakofonia, piekło przebodźcowania. — Ale, niech to diabli, powiem ci, że ten wozak. O, kobieto, ten wozak. Podoba mi się, ale pewno zbyt dziki i do takiego trzeba mieć rękę. Ale jak oni by się dogadali, kochana. Mała by go mogła zapoznać z nowymi słowami, bo język to ona ma plugawy jak mało kto.
Mała Asenka za dwa tygodnie skończyć miała bowiem trzydziesty czwarty rok życia. Było to więcej niż wystarczająco lat na skomponowanie iście imponującego bukietu bluzgów. Tak, z takim przerośniętym wulgarnym gronostajem, to ona by się dogadała. Niestety, brzmiało to jak zwierzę, które wymaga więcej uwagi niż puchaty ścierwojad wielkości dłoni.
— Co cię powstrzymuje? Skrzyknąć sobie jakąś kompanię i w drogę. Jak tam zarabiają myśliwi? Ile głów bestii trzeba dostarczyć, żeby sobie odłożyć na fajne safari?
piw0 to moje paliwo