02.03.2025, 19:08 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.03.2025, 19:09 przez Robert Albert Crouch.)
Lustro zawsze mówiło Robertowi prawdę, a ona była taka, że wyglądał świetnie. Choć musiał przyznać, że cholerny Jonathan, jako dorosły, trzymał się doskonale. A jako nastolatek... cóż, wyglądał może jak szkolny łamacz serc, ale wciąż jak ktoś, kto wciąż nosił na sobie namiar.
– Pewnie, wmawiaj sobie – rzucił.
Rodzina Roberta, w sprawach przydzielania do domów bywała... nieracjonalna. Uważała po prostu, że cechy charakteru promowane przez niektóre z domów były lepsze od innych. Prawda była taka, że to dom współtworzył człowieka. Każdy z tych jedenastolatków miał potencjał do bycia odważnym, ambitnym, mądrym i lojalnym. No, ale Robert Crouch Senior nie do końca rozumiał koncept tego, że to środowisko tworzyło człowieka, a nie jakaś przyrodzona cecha, o której orzekła zaczarowana czapka.
– Racja. Myślę, że będzie sobie świetnie radzić. A jak nie, to nie chcę jakoś na nią naciskać. Chcę, żeby miała moje wsparcie, bez względu na wszystko.
– Tato, słyszę was! – krzyknęła Enid z salonu, a Robert uśmiechnął się.
– Może powinni ją przydzielić do Slytherinu?
– Wciąż was słyszę!
Robert gestem zachęcił Jonathana, by poszedł za nim do salonu. Enid właśnie nalewała sobie wody do szklanki, gdy zobaczyła, że jej wujek zmienił się w szesnastolatka. Trochę wody polało się na stół, ale dziewczynka szybko się zorientowała i odłożyła dzbanek.
– Um... Tak... Twój wujek spotkał poltergeista i teraz jest wiekiem zbliżony bardziej do ciebie niż do mnie – Robert wyjaśnił to jak najbardziej zwięźle się dało.
– Dobra... Chcesz zagrać z nami w Scrabble? – spytała Enid niepewnie.
– Pewnie, wmawiaj sobie – rzucił.
Rodzina Roberta, w sprawach przydzielania do domów bywała... nieracjonalna. Uważała po prostu, że cechy charakteru promowane przez niektóre z domów były lepsze od innych. Prawda była taka, że to dom współtworzył człowieka. Każdy z tych jedenastolatków miał potencjał do bycia odważnym, ambitnym, mądrym i lojalnym. No, ale Robert Crouch Senior nie do końca rozumiał koncept tego, że to środowisko tworzyło człowieka, a nie jakaś przyrodzona cecha, o której orzekła zaczarowana czapka.
– Racja. Myślę, że będzie sobie świetnie radzić. A jak nie, to nie chcę jakoś na nią naciskać. Chcę, żeby miała moje wsparcie, bez względu na wszystko.
– Tato, słyszę was! – krzyknęła Enid z salonu, a Robert uśmiechnął się.
– Może powinni ją przydzielić do Slytherinu?
– Wciąż was słyszę!
Robert gestem zachęcił Jonathana, by poszedł za nim do salonu. Enid właśnie nalewała sobie wody do szklanki, gdy zobaczyła, że jej wujek zmienił się w szesnastolatka. Trochę wody polało się na stół, ale dziewczynka szybko się zorientowała i odłożyła dzbanek.
– Um... Tak... Twój wujek spotkał poltergeista i teraz jest wiekiem zbliżony bardziej do ciebie niż do mnie – Robert wyjaśnił to jak najbardziej zwięźle się dało.
– Dobra... Chcesz zagrać z nami w Scrabble? – spytała Enid niepewnie.