06.03.2025, 21:50 ✶
Robert sam zainteresował się tym, co Enid dostała od Jonathana. Był to przecież ten typ wujka, który ścigał się w tym, jak niesamowity prezent podaruje swojej bratanicy. A i ta paczka rzeczywiście była świetnie dostosowana pod gusta Enid. Tylko skąd tak dobrze o nich wiedział? Czy była to kwestia aurowidzenia czy tego, że Robert tyle gadał o swojej córce, że dla Jonathana wystarczyło tylko wysłuchać tego paplania?
Wziął do ręki "Hamleta" i obejrzał okładkę z obu stron.
— Pamiętam, jak ojciec kazał mi to czytać. Szekspir jest tylko dla silnych zawodników. Z przykrością przyznam, że poległem przy pierwszej próbie — odparł, po czym oddał Enid książkę. — No, ale jesteś mądrzejsza, niż ja byłem w twoim wieku. Mnie wtedy interesował tylko Qudditch.
— Quidditch jest super — odpowiedziała dziewczynka. — I dobrze się czuję, wujku. Cieszę się, że jadę do Hogwartu. Choć... Szkoda, że nie będę mogła częściej wracać do domu. Ach i dziękuję za prezenty.
— Będziesz mogła wrócić, kiedy będziesz chciała. A jak ktoś będzie ci tego odmawiał, pójdę do Dumbledore'a i mu zagrożę interwencją Wizengamotu — zażartował. — Choć myślę, że wcale nie będziesz chciała wracać. Tatusiek już będzie ci się wydawał nudny, w porównaniu z twoimi nowymi przyjaciółmi.
Gdyby ktoś chciał zobaczyć jego emocje, zobaczyłby absolutnie typową dla troskliwego rodzica mieszankę szczęścia, dumy, miłości, ale i stresu. Ten ostatni rzeczywiście wiązał się z rychłym wyjazdem Enid do Hogwartu. A co jeśli szkoła przyniesie jej rozczarowanie? Jak ktoś będzie dla niej niemiły?
— Będziesz się też uczyła o wrednych stworach takich jak poltergeisty. Będziesz mogła się popisać na lekcji, że widziałaś skutki jego działania. Tylko na pewno wspomnij, na kim konkretnie, by wszyscy dobrze zapamiętali — dodał, znowu przechodząc w tryb dokuczania kuzynowi.
Wziął do ręki "Hamleta" i obejrzał okładkę z obu stron.
— Pamiętam, jak ojciec kazał mi to czytać. Szekspir jest tylko dla silnych zawodników. Z przykrością przyznam, że poległem przy pierwszej próbie — odparł, po czym oddał Enid książkę. — No, ale jesteś mądrzejsza, niż ja byłem w twoim wieku. Mnie wtedy interesował tylko Qudditch.
— Quidditch jest super — odpowiedziała dziewczynka. — I dobrze się czuję, wujku. Cieszę się, że jadę do Hogwartu. Choć... Szkoda, że nie będę mogła częściej wracać do domu. Ach i dziękuję za prezenty.
— Będziesz mogła wrócić, kiedy będziesz chciała. A jak ktoś będzie ci tego odmawiał, pójdę do Dumbledore'a i mu zagrożę interwencją Wizengamotu — zażartował. — Choć myślę, że wcale nie będziesz chciała wracać. Tatusiek już będzie ci się wydawał nudny, w porównaniu z twoimi nowymi przyjaciółmi.
Gdyby ktoś chciał zobaczyć jego emocje, zobaczyłby absolutnie typową dla troskliwego rodzica mieszankę szczęścia, dumy, miłości, ale i stresu. Ten ostatni rzeczywiście wiązał się z rychłym wyjazdem Enid do Hogwartu. A co jeśli szkoła przyniesie jej rozczarowanie? Jak ktoś będzie dla niej niemiły?
— Będziesz się też uczyła o wrednych stworach takich jak poltergeisty. Będziesz mogła się popisać na lekcji, że widziałaś skutki jego działania. Tylko na pewno wspomnij, na kim konkretnie, by wszyscy dobrze zapamiętali — dodał, znowu przechodząc w tryb dokuczania kuzynowi.