07.03.2025, 12:33 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.03.2025, 12:42 przez Robert Albert Crouch.)
Sytuacja wydawała mu się z lekka abstrakcyjna. Ten auror, którego obecność, nie wiedzieć czemu, odbierała mu mowę, zaczął nawijać po hiszpańsku. Musiał go z kimś pomylić. Robert, choć próbował uczyć się innych języków, kompletnie nie potrafił opanować żadnej obcej gramatyki. Ledwo nauczył się przecież tej ojczystej.
Tyle, że był to moment, w którym mógł zaimponować aurorowi. To nagle stało się jego naczelnym celem: sprawić, by Bletchley miał o nim wysokie mniemanie. Może mógł wyczuć to po tonie? Auror wydawał się zadowolony, choć trudno było to stwierdzić, zważywszy na to, że mówił bardzo szybko. Robert nie rozumiał ani słowa, ale może... gdyby udawał, że zrozumiał...
Rzut na Charyzmę:
Rzut PO 1d100 - 19
Akcja nieudana
Akcja nieudana
– Si, senior. Gracjas – powiedział z tak karykaturalnie paskudnym akcentem, że chyba obraziłby tym każdą hiszpańskojęzyczną osobę, jaka istniała. I dostałby zakaz wjazdu do Hiszpanii, Meksyku i dużej części Południowej Ameryki. Po chwili zorientował się, że przecenił swoje możliwości.– Przepraszam, próbowałem... Nieważne.
Chyba nie wypadało, żeby teraz brał tego pączka, prawda? A może przeciwnie? Powinien go przyjąć i zmyć się w podskokach? Była to wprost żałosna okoliczność. Żenująca dla obu stron. Choć było też coś paradoksalnie ekscytującego w tym, że ten niesamowicie przystojny mężczyzna mógł się na Roberta wkurzyć... Chłopak poczuł jeszcze większy wstyd, gdy to pomyślał. Widział przecież w tym nieznajomym mężczyźnie coś w rodzaju wzorca. Choć paradoksalnie nie wiedział, czy by chciał być właśnie taki, jak on. Uczucie to wydawało się tak skomplikowane, że sam do końca nie umiał go skonceptualizować.