13.03.2025, 21:31 ✶
Oho! Jonathan się nieźle wściekł. Jak bardzo Robert chciał mu po prostu powiedzieć, żeby wyciągnął kija z dupy... niestety obecność Enid zmuszała go do bycia obytym i uprzejmym człowiekiem.
— Stary, trochę wychodzi, że uważasz, że jak ktoś nie ma kasy, żeby iść do The Globe, to nie jest odpowiednio ukulturalniony w twoim mniemaniu. Jesteśmy obaj dobrze sytuowani, ale ja przynajmniej doceniam mój przywilej. A ty bierzesz go za minimum? — przechylił głowę i zmrużył oczy. Często to robił, gdy przesłuchiwał problematycznego oskarżonego. — W dodatku powinieneś wiedzieć, że nie każdy siedzi w teatrze czy tam szeroko pojętej humanistyce i może nie ma ochoty wychwytywać nawiązań do Hamleta w jakichś losowych książkach. O wiele więcej zresztą jest bodajże nawiązań do Biblii. Przeczytałeś ją? Oczywiście oba Testamenty. Jeszcze zostały dzieła Byrona, Goethego, Miltona... Też je przeczytałeś, jak sądzę. Dante? Też musiałeś na pewno przejść przez Kafkę? Josepha Conrada? No taki ukulturalniony facet, jak ty, na pewno to wszystko przeczytał. A i klasyków myśli politycznej na pewno przerobiłeś. Osobiście uważam, że bez znajomości dzieł Monteskiusza, Rousseau i Locke'a nie ma co mówić o byciu oświeconym obywatelem Europy.
W sumie Robert z tego czytał tylko myśl polityczną, co wciągnęło go ze względu na jego pracę w Wizengamocie i kształtowanie jego światopoglądu. Ale reszta? To był zwykły namesdropping bez pokrycia. Tyle, że on sam nie twierdził, że to wszystko przeczytał. Raczej zarzucał Jonathanowi błąd równi pochyłej, które towarzyszyło jego gadaninie.
Enid nie włączała się w dyskusję. Była pod tym względem świetnym materiałem na dyplomatkę.
— Stary, trochę wychodzi, że uważasz, że jak ktoś nie ma kasy, żeby iść do The Globe, to nie jest odpowiednio ukulturalniony w twoim mniemaniu. Jesteśmy obaj dobrze sytuowani, ale ja przynajmniej doceniam mój przywilej. A ty bierzesz go za minimum? — przechylił głowę i zmrużył oczy. Często to robił, gdy przesłuchiwał problematycznego oskarżonego. — W dodatku powinieneś wiedzieć, że nie każdy siedzi w teatrze czy tam szeroko pojętej humanistyce i może nie ma ochoty wychwytywać nawiązań do Hamleta w jakichś losowych książkach. O wiele więcej zresztą jest bodajże nawiązań do Biblii. Przeczytałeś ją? Oczywiście oba Testamenty. Jeszcze zostały dzieła Byrona, Goethego, Miltona... Też je przeczytałeś, jak sądzę. Dante? Też musiałeś na pewno przejść przez Kafkę? Josepha Conrada? No taki ukulturalniony facet, jak ty, na pewno to wszystko przeczytał. A i klasyków myśli politycznej na pewno przerobiłeś. Osobiście uważam, że bez znajomości dzieł Monteskiusza, Rousseau i Locke'a nie ma co mówić o byciu oświeconym obywatelem Europy.
W sumie Robert z tego czytał tylko myśl polityczną, co wciągnęło go ze względu na jego pracę w Wizengamocie i kształtowanie jego światopoglądu. Ale reszta? To był zwykły namesdropping bez pokrycia. Tyle, że on sam nie twierdził, że to wszystko przeczytał. Raczej zarzucał Jonathanowi błąd równi pochyłej, które towarzyszyło jego gadaninie.
Enid nie włączała się w dyskusję. Była pod tym względem świetnym materiałem na dyplomatkę.