• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[13/06/43] Śledztwo w sprawie śmierci Marty Warren

[13/06/43] Śledztwo w sprawie śmierci Marty Warren
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#5
27.03.2025, 21:58  ✶  
— Co ty gadasz. Czemu bym sobie z tym nie dał rady? — napuszył się Woody, który mógłby doktoryzować się w dziedzinie udawania, że nic go nie rusza. Martwa Marta była przecież tylko pracą, rutynowym zadaniem, może nieco makabryczniejszym niż te pospolite, ale wciąż zadaniem, którego oczekiwało się w ich zawodzie. To co on się będzie przejmował sprawami służbowymi? Co on? Praca jest praca, zostaje w pracy. Od drążenia tematu jeszcze by mu się mogło niedobrze zrobić, a to nikomu nie służy.
Czy był to zdrowy mechanizm obronny, czy też nie, przekona się być może pewnego dnia.
O Hogwarcie zaś lubił myśleć odwrotnie do tezy wysuniętej przez Julka: że to on zafundował szkole traumę, nie ona jemu. O jakże szybko zapomina się udręki szkolne. Gdy wrócił tutaj po tych kilku latach z głowy zdążyły mu wywietrzeć stresy piętrzących się w dzienniczku złych ocen, niedospane noce i kary otrzymywane regularnie od profesorów. Odżywały za to wspomnienia dowcipów, kolegów i najgłupszych pomysłów.
— No żesz kurwa — wymamrotał pod nosem, gdy usłyszał, że do traumy się nie przyzwyczaja. Tym razem nie klął dlatego, że miał zdanie od Pepino odmienne, lecz dlatego, że słowa kolegi potwierdziły obawy, które krążyły gdzieś z tyłu jego własnej głowy. — Straszysz mnie, wiesz? Ludzie jakoś żyją dalej, normalnie, no. To nie aż taka wielka rzecz. Niech się młody zaprawia, jeszcze dużo koszmarów w życiu zobaczy.
Przyrodzoną wrażliwość i empatię Woody’ego zagłuszyła w tamtej chwili musztra ojcowskiego wychowania. Longbottomowie byli przecież silni, nieustraszeni, wszystkie te przymioty prawdziwego mężczyzny — oto synowie Godryka. Wszyscy się do tych nauk i wytycznych przystosowali, wszyscy prócz Morpheusa, ale być może ten incydent go zahartuje… może? Czy to tak działa?
— Nikt go nie zostawi samego. — W to nie musiał wątpić. Jeśli coś można było powiedzieć o tej rodzinie na pewno, to że nie brakowało u nich pomocnych dłoni. — Znalazł. Przyszedł jako drugi, zaraz za tą smarkulą, Hornby.
Temat zabił trochę atmosferę, ale młodzi ludzie nie potrzebowali wiele do poprawy humoru. Wystarczyło byle… gówno, które tym razem podrzucił Julian.
— Gówniana, bo miejscem zbrodni jest klozet? — Woody nie wytrzymał, choć początkowo próbował przełknąć ten żenujący żart i nie pozwolić mu na wydostanie się z jego ust. Daremnie.
Użeranie się z wapniakami z portretów nie było być może w stylu Longbottoma; chęć zabłyśnięcia — już jak najbardziej. Jeśli miał w zasięgu ręki ślad, którego nie zdążył jeszcze dopaść nikt inny, zamierzał to wykorzystać. Jeśli trafią na coś, będzie czekało ich chwalebne pięć minut oraz satysfakcja spełnienia brygadowego obowiązku. Potrzeba poczucia, że wykonuje się istotną społecznie pracę, leżała w końcu u podstaw tego, jak Clemens wylądował w ogóle w tej robocie. Dobrze mu to robiło na ego.
— Nie zapominaj, że sam mam w sobie coś z arystokraty — oświadczył, jakby to miało wszystko wytłumaczyć, po czym kucnął przy stoliku nocnym Marty, gdzie zalegały ich notatki służbowe, na których podstawie później sporządzony będzie protokół. Jeśli młody funkcjonariusz miał mieć swoją chwilę chwały, musiał zadbać, aby nie poszła ona w parze z naganą za zaniedbanie zleconych obowiązków. Spisał więc ostatnie uwagi, zamknął teczkę i skierował się do wyjścia. — Raz-dwa to zrobimy, odmeldowujemy się i idziemy do mnie na zimny sześciopak. Papierologia? Jutro od rana, słowo. — Uniósł dłoń jak do przysięgi.
Brygadziści zaplombowali za sobą drzwi dormitorium — nie od młodzików bowiem zależała ostateczna decyzja o zakończeniu czynności w tym miejscu — i udali się na piętro z feralną łazienką. Kroczenie przez Hogwart w takim dniu w mundurze brygadzisty przyciągało zaciekawione spojrzenia. Dziesiątki oczu — starszych i młodszych — wpatrywało się w ich twarze oraz przede wszystkim niesione przez nich papiery, jakby uczniowie i personel próbowali prześwietlić okładki teczek i dobrać się do sekretów zbrodni skatalogowanych przez Ministerstwo. I choć Brygadziści nie mieli nic, musieli ubrać pokerowe twarze, jakby faktycznie w aktach przenosili klucz do rozwiązania zagadki.
Na szczęście piętro, na którym rozgrał się dramat, było zamknięte dla postronnych, toteż ledwo Woody i Julek wylegitymowali się przed strażnikiem, znaleźli się poza zasięgiem gradu świdrujących spojrzeń. Na drodze do łazienki, wokół której skupiona była większość funkcjonariuszy, rzeczywiście znajdowały się wspomniane portrety.
Pierwszym, którego mijali, był stary, uschnięty czarodziej o orlim nosie i rzadkich siwych włosach sięgających za ucho. Stał dumnie wyprostowany, w drogiej osiemnastowiecznej szacie, ze wzrokiem rasowego skurwysyna. Podpis pod obrazem głosił, że oto młodzieńcy mają do czynienia z lordem Liszardem Malfoyem.


piw0 to moje paliwo
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Julián Bletchley (1630), Woody Tarpaulin (2247)




Wiadomości w tym wątku
[13/06/43] Śledztwo w sprawie śmierci Marty Warren - przez Woody Tarpaulin - 28.01.2025, 00:30
RE: [13/06/43] Śledztwo w sprawie śmierci Marty Warren - przez Julián Bletchley - 11.02.2025, 20:50
RE: [13/06/43] Śledztwo w sprawie śmierci Marty Warren - przez Woody Tarpaulin - 27.02.2025, 14:26
RE: [13/06/43] Śledztwo w sprawie śmierci Marty Warren - przez Julián Bletchley - 07.03.2025, 18:38
RE: [13/06/43] Śledztwo w sprawie śmierci Marty Warren - przez Woody Tarpaulin - 27.03.2025, 21:58
RE: [13/06/43] Śledztwo w sprawie śmierci Marty Warren - przez Julián Bletchley - 18.05.2025, 19:39
RE: [13/06/43] Śledztwo w sprawie śmierci Marty Warren - przez Woody Tarpaulin - 01.07.2025, 14:05
RE: [13/06/43] Śledztwo w sprawie śmierci Marty Warren - przez Julián Bletchley - 18.11.2025, 20:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa