09.06.2025, 13:32 ✶
Tak. Być może to Woody powinien zainteresować się dywinacjami. Czemu nie? Wróżenie z bąbelków moczu, jak najbardziej, jeszcze jak. Rejwachowa tarcza do rzutek również doskonale sprawdziłaby się jako system wróżbiarski w zastępstwie rzutu kością, w grubym szkle butelki rzeczywistość zakrzywiała się lepiej niż w szklanej kuli, a pijacki bełkot tajemniczością przekazu dorównywał bredzeniu wyroczni. Oczywiście, że Clemensik był doskonałym kandydatem.
Ujrzawszy wulgarny gest, jakim uraczył go jasnowidz, Woody pokazał, kto tu jest starszym bratem i zaniechał odpowiedzi na zaczepkę. Tego jeszcze brakowało, żeby go prowokował jakiś metafizyczny kloszard (innego określenia na połączenie tej morpheusowej brody i obdartego stroju nie znajdywał).
— Fortinbras Malfoy — stęknął wysokim głosem, gdy padła kolejna propozycja Erika. Następujące po niej słowa i insynuacje nie były wiele lepsze. Innego dnia Woody odpaliłby się zapewne i wpakował w tę dyskusję jak dzik w kartofle, lecz przy Spalonej Nocy takie dywagacje przyprawiały o ból głowy, toteż zarechotał jedynie krótko na podsumowanie wygłoszone przez Jonathana.
Otrzymawszy karteczkę od Morpheusa, wpatrywał się w nią chwilę tępo, jakby nie do końca wiedział, o co chodzi, odbeknął, pokręcił głową i syknął do brata cicho:
— To tak nie działa, cymbale — nie kłopocząc się odpisywaniem. Papierek zmiął i wcisnął do kieszeni.
Woody nie dołączył do zbiorowego piania w koncercie nazwisk godnych sprawdzenia, choć miał kilka swoich typów. Na żadnego nie miał przecież jednak niczego twardego, więc rozsądniej było nie siać zamętu — szczególnie w tych okolicznościach, gdy wszyscy byli wciąż w silnych emocjach i niezbyt zdolni do konstruktywnej dyskusji.
— Bletchley. Pepino. — Uśmiechnął się półgębkiem w odpowiedzi na sugestię Millie. — He, no mogę do niego zagadać. Czasem wciąż się gdzieś miniemy. Miałem go sprawdzonego od podszewki. Z dziesięć lat temu. Teraz już nie tak dogłębnie, ale… ale… zobaczymy, ile się zmienił.
Ujrzawszy wulgarny gest, jakim uraczył go jasnowidz, Woody pokazał, kto tu jest starszym bratem i zaniechał odpowiedzi na zaczepkę. Tego jeszcze brakowało, żeby go prowokował jakiś metafizyczny kloszard (innego określenia na połączenie tej morpheusowej brody i obdartego stroju nie znajdywał).
— Fortinbras Malfoy — stęknął wysokim głosem, gdy padła kolejna propozycja Erika. Następujące po niej słowa i insynuacje nie były wiele lepsze. Innego dnia Woody odpaliłby się zapewne i wpakował w tę dyskusję jak dzik w kartofle, lecz przy Spalonej Nocy takie dywagacje przyprawiały o ból głowy, toteż zarechotał jedynie krótko na podsumowanie wygłoszone przez Jonathana.
Otrzymawszy karteczkę od Morpheusa, wpatrywał się w nią chwilę tępo, jakby nie do końca wiedział, o co chodzi, odbeknął, pokręcił głową i syknął do brata cicho:
— To tak nie działa, cymbale — nie kłopocząc się odpisywaniem. Papierek zmiął i wcisnął do kieszeni.
Woody nie dołączył do zbiorowego piania w koncercie nazwisk godnych sprawdzenia, choć miał kilka swoich typów. Na żadnego nie miał przecież jednak niczego twardego, więc rozsądniej było nie siać zamętu — szczególnie w tych okolicznościach, gdy wszyscy byli wciąż w silnych emocjach i niezbyt zdolni do konstruktywnej dyskusji.
— Bletchley. Pepino. — Uśmiechnął się półgębkiem w odpowiedzi na sugestię Millie. — He, no mogę do niego zagadać. Czasem wciąż się gdzieś miniemy. Miałem go sprawdzonego od podszewki. Z dziesięć lat temu. Teraz już nie tak dogłębnie, ale… ale… zobaczymy, ile się zmienił.
piw0 to moje paliwo