29.07.2025, 23:44 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.07.2025, 23:52 przez Woody Tarpaulin.)
— Doprawdy, doprawdy. — Woody pokiwał gorliwie głową. — Stary Alhazred byłby się nawet połasił i prawie się udało, on to lubi takie dziwactwa, ale się w ostatniej chwili napatoczyła ta przeklęta Malfoyówna i zepsuła mi interes. — Wyraźnie jednak mówił to wszystko z przymrużeniem oka oraz sympatią zarówno dla Lorraine, jak i Alhazreda. Pozostawał z Necronomiconem w dobrych stosunkach: może nie zażyłych i poufałych, ale sympatycznych.
Tarpaulin bardzo dbał o regularne zawracanie ludziom głowy — dla potrzymania relacji i żywej siatki kontaktów. Z tego w końcu po części żył, że wiedział, do kogo się odezwać, a owi ludzie, do których się odzywał, chcieli z nim rozmawiać. Z tego samego powodu teraz to Ceolsige zaangażował w sprawę skrzynki, nie swojego nadwornego złodzieja — Lewisa. Poza tym większa była szansa, że po otwarciu Burke będzie chciała odkupić to, co znajdą w środku, jeśli okaże się mieć jakąś wartość. Lewis po prostu by to sobie zabrał, bo to był pospolity komuch i złodziej — ale taki złodziej, którego Woody by nie ścigał, bo sam wierzył w rejwachową komunę.
— Przyjemność po mojej stronie. — Woody uchylił kurtuazyjnie kapelusza. — Tak jest, dźwięki ustały, jak ręką odjął. Szczęknęło jeszcze raz czy dwa, ale poza tym już nic i tako sobie leży od tamtej pory. Skutecznie mnie zniechęciły.
Uważanie na spódnicę było zapewne rozsądną decyzją, bo z podłogą Rejwachu bywało różnie — jak to w pubie. Niby coś tam regularnie sprzątali, mopy były pozaklinane, pełen profesjonalizm, ale syf zbierał się od nowa, ledwo człowiek plecy odwrócił.
— No proszę. — Czarodziej przykucnął obok kobiety i przelotnym ruchem różdżki przywołał bliżej skrzyni jedną ze świec, które dodawały piwniczce o nagich, ceglanych ścianach namiastki przytulności. — Przyznam ci się, chyba żem o tym Krasinskym nie słyszał. Kiedy to było, kojarzysz?
Wizja łamigłówki i ukrytego zamka rozpaliła ciekawość w Woodym, który bywał w gorącej wodzie kąpany. Od razu zaczął oglądać skrzynię z nieoczywistych stron oraz obmacywać ścianki w poszukiwaniu czegoś podejrzanego.
rzucam z tej okazji na percepcję
Może to już nie oczy, a może zbyt duży optymizm i robienie po łebkach — Woody Tarp nie znalazł nic, mimo usilnych starań.
— Gdzie to by mogło być? — Wycofał się od skrzyni, dając Ceolsige szansę na wykazanie się. — Coś tu będzie wypukłe? Coś się wciska? Mam ją obrócić do góry dnem?
Tarpaulin bardzo dbał o regularne zawracanie ludziom głowy — dla potrzymania relacji i żywej siatki kontaktów. Z tego w końcu po części żył, że wiedział, do kogo się odezwać, a owi ludzie, do których się odzywał, chcieli z nim rozmawiać. Z tego samego powodu teraz to Ceolsige zaangażował w sprawę skrzynki, nie swojego nadwornego złodzieja — Lewisa. Poza tym większa była szansa, że po otwarciu Burke będzie chciała odkupić to, co znajdą w środku, jeśli okaże się mieć jakąś wartość. Lewis po prostu by to sobie zabrał, bo to był pospolity komuch i złodziej — ale taki złodziej, którego Woody by nie ścigał, bo sam wierzył w rejwachową komunę.
— Przyjemność po mojej stronie. — Woody uchylił kurtuazyjnie kapelusza. — Tak jest, dźwięki ustały, jak ręką odjął. Szczęknęło jeszcze raz czy dwa, ale poza tym już nic i tako sobie leży od tamtej pory. Skutecznie mnie zniechęciły.
Uważanie na spódnicę było zapewne rozsądną decyzją, bo z podłogą Rejwachu bywało różnie — jak to w pubie. Niby coś tam regularnie sprzątali, mopy były pozaklinane, pełen profesjonalizm, ale syf zbierał się od nowa, ledwo człowiek plecy odwrócił.
— No proszę. — Czarodziej przykucnął obok kobiety i przelotnym ruchem różdżki przywołał bliżej skrzyni jedną ze świec, które dodawały piwniczce o nagich, ceglanych ścianach namiastki przytulności. — Przyznam ci się, chyba żem o tym Krasinskym nie słyszał. Kiedy to było, kojarzysz?
Wizja łamigłówki i ukrytego zamka rozpaliła ciekawość w Woodym, który bywał w gorącej wodzie kąpany. Od razu zaczął oglądać skrzynię z nieoczywistych stron oraz obmacywać ścianki w poszukiwaniu czegoś podejrzanego.
rzucam z tej okazji na percepcję
Rzut N 1d100 - 22
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Może to już nie oczy, a może zbyt duży optymizm i robienie po łebkach — Woody Tarp nie znalazł nic, mimo usilnych starań.
— Gdzie to by mogło być? — Wycofał się od skrzyni, dając Ceolsige szansę na wykazanie się. — Coś tu będzie wypukłe? Coś się wciska? Mam ją obrócić do góry dnem?
piw0 to moje paliwo