• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[23 kwietnia 1972] Kot z sumieniem to jak świnka morska - ani świnka, ani morska...

[23 kwietnia 1972] Kot z sumieniem to jak świnka morska - ani świnka, ani morska...
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#7
20.02.2023, 23:03  ✶  

To było bardzo smutne, kiedy tak małe stworzenia jak koty myślały, że syk mógł przepędzić większe od nich zagrożenie. Ale to raczej nie była mysl. To był instynkt. Dla kota jego domena było wszystkim. Tutaj zaczynało się jego życie i tu je zamierzał zakończyć, wypędzony tylko przez silniejsze od siebie stworzenie. A niektóre walczyły nawet do ostatniego tchu i tak, jak zamierzały, tak wzięły i zakończyły ostatni oddech na swoim kawałku trawy. Sauriel to rozumiał. Twoje terytorium było miejscem, gdzie dyktowałeś warunki. Twierdza-nie-twierdza. Nie musiała być niczym obudowana, wystarczyło, że obudowywałeś ją zapachem. Trzeba było o tę ziemię dbać, sprawdzać codziennie jej granice, dbać o rośliny i upewniać się, że dąb jest ciągle tak samo zdrowy, a żeby nikt inny prócz ciebie na niego nie wchodził ostrzyło się na korze pazury. No i oczywiście był to sygnał: nie wchodzić. Moje miejsce. To był teren polowań. Tylko silna potrzeba potrafiła wygnać kota poza ten teren, a nawet poza nim mogło to być ledwie... dodawanie ustawionej i zapamiętanej drogi do całości? Koty potrafiły przejść dziesiątki kilometrów wracając do swojego domu, jeśli je wywieźć. Ale potrafiły też opuścić swój dom, kiedy nie czuły, że są chciane. Kiedy widziały, że to, co dają człowiekowi, który z nimi to miejsce dzieli, nie wystarcza. Niewdzięcznicy i okrutnicy, którzy nie potrafili docenić wspaniałych towarzyszów i istot, jakimi były te czworonogi nie zasługiwały na ich obecność. To było proste. Tyle energii i troski było wkładane w to, żeby ich teren był bezpieczny. Pozbawiony innych drapieżników. Kot potrafił walczyć nawet z wielkim wilczurem o prawo do swojego terytorium i rzucić się do gardła orłowi, który za bardzo sobie pozwalał zabierając jego zwierzynę. Albo po prostu to, co uważał za swoich towarzyszy. Tylko ignoranci i niewdzięcznicy nie rozumieli, jak oddane i niezwykłe były to stworzenia. A jednak Sauriela nie nazwano Czarno Kotem ze względu na jego dobre cechy. Nie. Nazwano go tak, bo przynosił nieszczęście.

Gdyby miał lepszy nastrój, a miał prawdziwie chujowy, nawet podłapałby te słowa o Fergusie i szukaniu odpowiedniego partnera, rozwinąłby je w żart. Ułożył odpowiednio, jak koci język układał starannie każdy pojedynczy włosek. Bo świat musiał być ułożony, ten koci. Dążył do ładu, utartych rytuałów i bezpieczeństwa. Innymi słowy chyba wszystkiego, czego czarnowłosy nikomu nie mógł zapewnić. Ale w swoim zaciszu też swoje rytuały miał. Na szczęście, dzięki bogom, nie miał tego zwyczaju żeby regularnie lizać się po łokciu z głupiego nawyku sprawdzania, czy na pewno jest czysty. Sauriel nie był kandydatem na niczyjego męża - a jednak miał narzeczoną. Niechcianą zupełnie - ale miał. Wampiryzmu też nie chciał, ale tak to już było w jego rodzinie, że nie pytali cię o zdanie. Po prostu działali. Dlatego nie było żadnego żartu i na żaden się nie zbierało, a czarnowłosy jedynie wydał z siebie dźwięk przypominający westchnienie. Bo kiedy nie oddychasz to co najwyżej możesz imitować odruchy ludzkie, żeby spróbować sobie ulżyć od zbieranego napięcia.

- Nie oczekuję, że zachowasz spokój. Zadajesz mi pytania, więc na nie odpowiadam. Bycie wampirem w tym kraju to nie zbrodnia. Przynajmniej według prawa. - Zacisnął palce w pięść, napiął mięśnie ręki, ale zaraz je rozluźnił. Samą ręką nie poruszył, więc Salem mógł być spokojny. Tak, to był jego teren. Teren Salema. O zgrozo, jakie to by było komiczne - walczyć z kotem o terytorium. KOTEM. Sauriel naprawdę nie miał pojęcia, gdzie kończy a gdzie zaczyna się kocie pojęcie świata Salema. Gdzie tam był "człowiek" a gdzie "kot". Gadający kot, myślący po ludzku, był fenomenem, ale ewidentnie było wiele zagadnień dla niego kłócących się z jego instynktem. Ba - sam się teraz z nim kłócił. Sprzeciwiał mu się, bo chciał zrozumieć. To było tak boleśnie ludzkie, że Sauriel nawet się krzywo uśmiechnął do siebie na tę myśl. Gdyby Salem chciał być niespokojny to by był - a nie sadzał tu teraz tyłek, żeby zaspokoić swoją ciekawość i zrozumieć te sprzeczne odczucia, jakie się w nim budowały.

Ale ten uśmiech bardzo szybko zniknął. Tak, wiedział, jak wygląda umieranie. Bardzo, bardzo boleśnie. Ale Sauriel przestał bać się śmierci. Zaczynał do niej wręcz dążyć. Może nie aktywnie, ale jeśli istniało ostatnie ziarenko nadziei w jego świecie to było ona tak mętne, że było to właściwie odliczanie dni do tego, by zobaczyć słońce. Sauriel o tym marzył. Śnił o tym.

Śnił o dniu, w którym naprawdę umrze.

Ta rozmowa prowadzona w półcieniach kawiarenki, gdzieś między zapachem alkoholu i śmiechów, w kołysance cicho stukających szklanic, była tak intymna i głęboko poruszająca jego struny emocji, że prawie zapomniał, jak to wszystko kurewsko bolało. I choć jak zostało powiedziane oddychać nie musiał - właśnie się dusił. I nie potrafił z siebie wydobyć słowa. Oparł potylicę o ścianę za sobą, spojrzał w sufit podkrążonymi ze zmęczenia oczami. Były tylko krótkie chwile, kiedy wyglądał lepiej, ale to chyba było oczywiste, kiedy one następowały. Och, jak to bolało. Jak strasznie boli. Nie chciał tego czuć i użalać się nad sobą samym i swoim spierdolonym losem. Nie chciał słyszeć takich słów i nie chciał szukać powodów. Nie było powodów. Był złym, bardziej złym "człowiekiem" niż sobie Salem był w stanie to wyobrazić. I prawda była taka, że dla wszystkich było lepiej, żeby tutaj nie przychodził. Sauriel złapał za futerał i podniósł się z ziemi.

- Nie ma takich powodów. Niepotrzebnie w ogóle... przychodziłem. Pozdrów ode mnie Norę i przekaż, że nie wrócę. I powiedz jej. To nie jest dla mnie wielka tajemnica. - Nie spoglądał na Salema, kiedy mówił te słowa. Jakie to było okropnie irracjonalne, że ze wszystkich stworzeń przyszedł do niego kot. Kot. I to właśnie kot powiedział: boli cię to. Bolało. Tak strasznie, że trzymał teraz swoje dłonie, żeby nie drżały. I trzymał całego siebie, żeby się nie rozpaść. Kiedy teraz szedł w kierunku drzwi czuł się tak, jakby kroczył po otchłani. Jakby był pijany. Tak, pijany. Można upić się bólem..? Nie, to raczej po prostu delirium. Za mało alkoholu - tak. Tego zawsze było zbyt mało...



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Salem (1809), Sauriel Rookwood (2429)




Wiadomości w tym wątku
[23 kwietnia 1972] Kot z sumieniem to jak świnka morska - ani świnka, ani morska... - przez Sauriel Rookwood - 08.02.2023, 13:18
RE: [23 kwietnia 1972] Kot z sumieniem to jak świnka morska - ani świnka, ani morska... - przez Salem - 14.02.2023, 20:23
RE: [23 kwietnia 1972] Kot z sumieniem to jak świnka morska - ani świnka, ani morska... - przez Sauriel Rookwood - 18.02.2023, 11:13
RE: [23 kwietnia 1972] Kot z sumieniem to jak świnka morska - ani świnka, ani morska... - przez Salem - 20.02.2023, 14:46
RE: [23 kwietnia 1972] Kot z sumieniem to jak świnka morska - ani świnka, ani morska... - przez Sauriel Rookwood - 20.02.2023, 21:20
RE: [23 kwietnia 1972] Kot z sumieniem to jak świnka morska - ani świnka, ani morska... - przez Salem - 20.02.2023, 22:27
RE: [23 kwietnia 1972] Kot z sumieniem to jak świnka morska - ani świnka, ani morska... - przez Sauriel Rookwood - 20.02.2023, 23:03
RE: [23 kwietnia 1972] Kot z sumieniem to jak świnka morska - ani świnka, ani morska... - przez Salem - 16.03.2023, 17:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa