• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[9 IX 1972, mieszkanie Francisa] Why are we here? Just to suffer

[9 IX 1972, mieszkanie Francisa] Why are we here? Just to suffer
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#2
03.11.2025, 21:23  ✶  
Po ciężkich i długich nocach zwykle nastawał krótki dzień, który odsłonić miał skalę zniszczenia i tragedii. Spustoszenie pozostawione przez wyznawców Voldemorta razem z pierwszymi promieniami słońca dotrze do najdalszych zakątków Zjednoczonego Królestwa, rozbudzając grozę równie mocną, co trawiące wcześniej stolice płomienie. Cynthia była pewna, że zgliszcza będą tlić się jeszcze kilka dni, a wiele ofiar nigdy nie zostanie odnalezionych. Ich prochy zostaną porwane z wiatrem, odejdą po cichu. Zwykle świt kojarzył się z nadzieją, nowym początkiem i myślą, że będzie lepiej, tym razem jednak było inaczej. Powietrze przepełnione było nie tylko spalenizną i odorem palonych zwłok, ale również nieszczęścia i łez. Nie pamiętała, kiedy ostatnio była tak zmęczona, tak brudna. Jej jasne włosy pokryte sadzą i popiołem mieniły się wszystkimi odcieniami szarości. Siedziała na jednym z murków nieopodal miejsca, gdzie gromadzili się aurorzy oraz uzdrowiciele, patrząc pusto w jedną ze spalonych kamienic, nie czując absolutnie niczego. Nie mogła sobie pozwolić na emocje, strawiłby ją podobnie, jak ogień ten dom. Zwilżyła usta, tak suche i spierzchnięte od gorącego powietrza, przymknęła oczy, starając się ignorować drżenie mięśni i dłoni, szczypanie poparzonych fragmentów skóry i krwawiących zadrapań – mniejszych i większych. Miała mnóstwo pracy. Koniec nocy nie oznaczał odpoczynku, znów musiała wrócić do bycia koronerem, współpracować ze śmiercią. I nie miała wcale na to ochoty. Poleciła swoim ludziom odpocząć, zregenerować się trochę i zjeść coś ciepłego, bo wycieńczeni będą tylko przeszkadzać. I wtedy właśnie dotarł do niej liścik, na którego treść zacisnęła usta, podnosząc się z miejsca. Miała coś jeszcze do zrobienia, zanim zacznie się sprzątanie i identyfikacja.
Dotarcie do mieszkania starego barmana- jak to zwykle miała w zwyczaju nazywać Czecha w myślach, nie zajęło jej długo. Dobrze znała drogę. Poprawiła kaptur na głowie, ostrożnie wchodząc po skrzypiących stopniach. W klatce śmierdziało, ale na tle tego intensywnego zapachu rozpaczy, w którym przebywała ostatnie godziny, przypominało to perfumy. Coś przyjemniejszego niż pieczone, ludzkie mięsoł. Do mieszkania weszła cicho, ostrożnie zamykając za sobą drzwi i dodatkowo zabezpieczając je zaklęciem. Rozglądała się, kierując do kolejnych pomieszczeń w poszukiwaniu bruneta. Francis miał rację. Gdy tylko napotkała jego siedzącą na kanapie sylwetkę, wiedziała, że potrzebował pomocy. Cynthia wiedziała też, że tylko jej na to pozwoli. Coś zacisnęło się jej w okolicy żołądka, wzięła głębszy oddech, zdając sobie sprawę, że musi się ruszyć. Nie chciała go straszyć, więc zsunęła z głowy kaptur, a z ramienia zsunęła jej torba. Wolno zmierzyła go wzrokiem, brew jej drgnęła, a w pustych, jasnych oczach zalśniła iskra złości – jak zwykle, gdy pakował się w kłopoty. Przesunęła palcami wolnej dłoni po szyi, przymykając oczy i wzdychając ciężko, starając się skupić na tym, że żył – przynajmniej pozornie, bo znała go na tyle, aby wiedzieć, że i jego trochę strawił ogień tej nocy. W sposób poważniejszy, głębszy, niż widoczne rany. Niewidoczny dla oka, ale pozostawiający głębokie oparzenia. On też był tu ofiarą. Oprawcą i ofiarą jednocześnie. Niedbale rzuciła płaszcz i podeszła do kanapy, kładąc obok mężczyzny swoją torbę. Kucnęła przed nim i przyjrzała mu się bliżej, kręcąc głową. - Pomóc Ci się rozebrać z płaszcza i koszuli, czy dasz sobie radę z tym sam? - zapytała cicho, przekręcając głowę na bok. Szare pasmo spłynęło niedbale, przylepiając się do brudnego policzka. Jej ton oczywiście nie zniósłby sprzeciwu, był na przegranej pozycji. Nie musiała pytać, jak się czuł, a ból fizyczny był tylko kroplą w morzu tego, co działo się w jego głowie, może trochę w sercu. Otaczała go aura sugerująca, że nie raz korzystał z czarnej magii, wyczuwała ją głównie przez to, jak intensywnie ona tej nocy korzystała z nekromancji, a te się przecież splatały. Nie czekała długo na odpowiedź, dostrzegając drżenie jego szyi i ramienia, a potem czerwony, świeży ślad na skórze ręki i wyciągnęła dłonie, odpinając guziki płaszcza i chcąc zsunąć go ostrożnie gdzieś na bok, tylko przeszkadzał. - Jak zaczniesz krwawić mocniej, zemdlejesz. Jesteś wykończony. - mówiła cicho, jakby tłumaczyła się dziecku ze swojego działania, głównie po to, aby uniknąć protestu. - Będę musiała wysłać Francisowi coś w podziękowaniu za to, że mnie wezwał.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (2484), Stanley Andrew Borgin (1876)




Wiadomości w tym wątku
[9 IX 1972, mieszkanie Francisa] Why are we here? Just to suffer - przez Stanley Andrew Borgin - 12.10.2025, 19:55
RE: [9 IX 1972, mieszkanie Francisa] Why are we here? Just to suffer - przez Cynthia Flint - 03.11.2025, 21:23
RE: [9 IX 1972, mieszkanie Francisa] Why are we here? Just to suffer - przez Stanley Andrew Borgin - 02.12.2025, 21:04
RE: [9 IX 1972, mieszkanie Francisa] Why are we here? Just to suffer - przez Cynthia Flint - 03.12.2025, 23:49
RE: [9 IX 1972, mieszkanie Francisa] Why are we here? Just to suffer - przez Stanley Andrew Borgin - 08.12.2025, 20:54
RE: [9 IX 1972, mieszkanie Francisa] Why are we here? Just to suffer - przez Cynthia Flint - 07.01.2026, 23:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa