25.01.2026, 03:43 ✶
Znała go.
A jednak, gdy usłyszała jego odpowiedź, tak banalną i prostą, znów ją zaskoczył i rozbawił na tyle, że zaśmiała się cicho pod nosem, obracając twarz w jego stronę. Levi zawsze był samotnikiem, silnym mężczyzną, który umiał stawiać granice i nie ulegać temu, czego od niego wymagano, a przynajmniej nie w tak oczywisty sposób. Patrząc na siebie i na swojego bliźniaka, Cynthia zawsze wierzyła w to, że większość jej genów pochodzi ze strony matki, a nie ojca. - Jakie proste, słodko-gorzkie wyznanie… - zaczęła w odpowiedzi tonem pozbawionym złośliwości, pozwoliła sobie nawet na westchnięcie, pokręcenie delikatnie głową. – Przyznam Ci mój Drogi, że i ja tracę do nich cierpliwość i sympatię, a jednak balu nie umiałam sobie odmówić.
Miała setki powodów i jeszcze więcej obowiązków w pracy, aby sobie odpuścić. Sukienka w szafie była jednak zbyt zachęcająca, a maska stanowiła szansę na złapanie oddechu jako ktoś anonimowy, bo spojrzenia gości na balu skupiały się głównie na przedstawicielach rodziny Lestrange, których trudno było przeoczyć. Przestała obracać maską w dłoni, zawieszając spojrzenie gdzieś w przestrzeni. Cisza z nim nigdy nie była uciążliwa, przeciwnie, często była czymś odczuwalnym jako właściwie i przyjemne. Castiel kiedyś ich pytał, czy umieli rozmawiać ze sobą telepatycznie.
Pamiętała, że Rowle miał intensywne wakacje, a ciotka była zaangażowana w poszukiwanie odpowiedniej kandydatki, która mogłaby przyjąć ich nazwisko i zadbać o przedłużenie rodu. Wbrew pozorom znalezienie kogoś, z kim dało się zbudować silną codzienność, wcale nie było proste. Ludzie oczekiwali dramatów i romansów, niekończących się nocy pełnych westchnień i satysfakcji, a to przecież wcale tak nie było.
- Myślę, że klątwa odstrasza tylko niewielką część sępów. – odparła z delikatnym wzruszeniem ramion, bo wciąż był przystojny, bogaty i miał dobre nazwisko. A dla takich przywilejów, przymykano po prostu oczy. Ludzie byli okropnym materialistami. Nigdy nie miała większej styczności z Astorią, więc nie mogła odnieść się bezpośrednio do niej, ale była piękną kobietą, która wyglądała tak, jakby dokładnie wiedziała, czego szuka i czego oczekuje. Miała wizję przyszłości, której nie mógł zanieczyścić popiół. Pokręciła głową, odrzucając prędko podobne myślenie – to nie była jej sprawa, to nie miało żadnego znaczenia. Dźwięk jego głosu sprawił, że przeniosła na niego wzrok i skupiła się na tym, o czym opowiadał, ściągając odrobinę brwi.
Sny bywały objawem wielu problemów, zarówno wynikających z faktycznych chorób organizmu, jak i tych o podłożu mentalnym. Wróżbici natomiast wierzyli w ich moc i próbowali znaleźć w ich przekazie sens, który mógłby wpłynąć na codzienność. Słuchała go w milczeniu, przyglądając się łagodnie jego profilowi, zaskoczona nagłym wyznaniem i tym, jak silnie to na niego wpłynęło. Sam fakt, że sprawa dotyczyła Leviego sprawił, że małe trybki zaczęły przesuwać się w jej umyśle, odtrącając wszystko inne na bok.
- Nie jestem dobra z interpretowania takich rzeczy, ale mogę przedstawić medyczny punkt widzenia… - zaczęła ostrożnie, przesuwając spojrzeniem po jego twarzy, aż natrafiła na jego oczy. – Sny bywają personifikacją tego, co dzieję się z naszym organizmem lub umysłem. Mogą być objawem lęku, o którym nie wiesz lub bodźca, który obciąża system nerwowy, docierając aż do umysłu, a ten, aby rozładować to napięcie, zmienia to w doznania wpływające bezpośrednio na Twoje zmysły. – przerwała na chwilę, pozwalając sobie stuknąć paznokciami o materiał srebrnej sukienki, który wprawiony w ruch, zalśnił delikatnie, odbijając najmniejsze źródło światła. Nie była przekonana do jego wiary odnośnie do tego, co mówiła, ale wiedział przecież, że by go nie okłamała. – Może to być objaw poczucia winy, ciężkiego sumienia, nadmiar stresu obciążający nadnercza. Może reagujesz tak na zakończone zaręczyny i Twoją ostatnią stratę. Wszystkie odpowiedzi masz w głowie, ale bardzo trudno do nich dotrzeć. Jeśli chodzi o kwestie fizyczne i stan Twojego zdrowia, mogę się tym zająć nawet teraz.
Jej ramiona drgnęły delikatnie. Różdżkę miała przy sobie, nie potrzebowała niczego więcej, aby przekonać się, czy z Levim było wszystko dobrze. Na takie rzeczy mogło wpływać wiele rzeczy, chociaż głównym podejrzanym byłaby tarczyca i układ hormonalny, a także obciążenie układu nerwowego,
A jednak, gdy usłyszała jego odpowiedź, tak banalną i prostą, znów ją zaskoczył i rozbawił na tyle, że zaśmiała się cicho pod nosem, obracając twarz w jego stronę. Levi zawsze był samotnikiem, silnym mężczyzną, który umiał stawiać granice i nie ulegać temu, czego od niego wymagano, a przynajmniej nie w tak oczywisty sposób. Patrząc na siebie i na swojego bliźniaka, Cynthia zawsze wierzyła w to, że większość jej genów pochodzi ze strony matki, a nie ojca. - Jakie proste, słodko-gorzkie wyznanie… - zaczęła w odpowiedzi tonem pozbawionym złośliwości, pozwoliła sobie nawet na westchnięcie, pokręcenie delikatnie głową. – Przyznam Ci mój Drogi, że i ja tracę do nich cierpliwość i sympatię, a jednak balu nie umiałam sobie odmówić.
Miała setki powodów i jeszcze więcej obowiązków w pracy, aby sobie odpuścić. Sukienka w szafie była jednak zbyt zachęcająca, a maska stanowiła szansę na złapanie oddechu jako ktoś anonimowy, bo spojrzenia gości na balu skupiały się głównie na przedstawicielach rodziny Lestrange, których trudno było przeoczyć. Przestała obracać maską w dłoni, zawieszając spojrzenie gdzieś w przestrzeni. Cisza z nim nigdy nie była uciążliwa, przeciwnie, często była czymś odczuwalnym jako właściwie i przyjemne. Castiel kiedyś ich pytał, czy umieli rozmawiać ze sobą telepatycznie.
Pamiętała, że Rowle miał intensywne wakacje, a ciotka była zaangażowana w poszukiwanie odpowiedniej kandydatki, która mogłaby przyjąć ich nazwisko i zadbać o przedłużenie rodu. Wbrew pozorom znalezienie kogoś, z kim dało się zbudować silną codzienność, wcale nie było proste. Ludzie oczekiwali dramatów i romansów, niekończących się nocy pełnych westchnień i satysfakcji, a to przecież wcale tak nie było.
- Myślę, że klątwa odstrasza tylko niewielką część sępów. – odparła z delikatnym wzruszeniem ramion, bo wciąż był przystojny, bogaty i miał dobre nazwisko. A dla takich przywilejów, przymykano po prostu oczy. Ludzie byli okropnym materialistami. Nigdy nie miała większej styczności z Astorią, więc nie mogła odnieść się bezpośrednio do niej, ale była piękną kobietą, która wyglądała tak, jakby dokładnie wiedziała, czego szuka i czego oczekuje. Miała wizję przyszłości, której nie mógł zanieczyścić popiół. Pokręciła głową, odrzucając prędko podobne myślenie – to nie była jej sprawa, to nie miało żadnego znaczenia. Dźwięk jego głosu sprawił, że przeniosła na niego wzrok i skupiła się na tym, o czym opowiadał, ściągając odrobinę brwi.
Sny bywały objawem wielu problemów, zarówno wynikających z faktycznych chorób organizmu, jak i tych o podłożu mentalnym. Wróżbici natomiast wierzyli w ich moc i próbowali znaleźć w ich przekazie sens, który mógłby wpłynąć na codzienność. Słuchała go w milczeniu, przyglądając się łagodnie jego profilowi, zaskoczona nagłym wyznaniem i tym, jak silnie to na niego wpłynęło. Sam fakt, że sprawa dotyczyła Leviego sprawił, że małe trybki zaczęły przesuwać się w jej umyśle, odtrącając wszystko inne na bok.
- Nie jestem dobra z interpretowania takich rzeczy, ale mogę przedstawić medyczny punkt widzenia… - zaczęła ostrożnie, przesuwając spojrzeniem po jego twarzy, aż natrafiła na jego oczy. – Sny bywają personifikacją tego, co dzieję się z naszym organizmem lub umysłem. Mogą być objawem lęku, o którym nie wiesz lub bodźca, który obciąża system nerwowy, docierając aż do umysłu, a ten, aby rozładować to napięcie, zmienia to w doznania wpływające bezpośrednio na Twoje zmysły. – przerwała na chwilę, pozwalając sobie stuknąć paznokciami o materiał srebrnej sukienki, który wprawiony w ruch, zalśnił delikatnie, odbijając najmniejsze źródło światła. Nie była przekonana do jego wiary odnośnie do tego, co mówiła, ale wiedział przecież, że by go nie okłamała. – Może to być objaw poczucia winy, ciężkiego sumienia, nadmiar stresu obciążający nadnercza. Może reagujesz tak na zakończone zaręczyny i Twoją ostatnią stratę. Wszystkie odpowiedzi masz w głowie, ale bardzo trudno do nich dotrzeć. Jeśli chodzi o kwestie fizyczne i stan Twojego zdrowia, mogę się tym zająć nawet teraz.
Jej ramiona drgnęły delikatnie. Różdżkę miała przy sobie, nie potrzebowała niczego więcej, aby przekonać się, czy z Levim było wszystko dobrze. Na takie rzeczy mogło wpływać wiele rzeczy, chociaż głównym podejrzanym byłaby tarczyca i układ hormonalny, a także obciążenie układu nerwowego,