• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[06/10/72] Obiecane bowiem było: nie opuszczę aż do śmierci

[06/10/72] Obiecane bowiem było: nie opuszczę aż do śmierci
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#6
21.02.2026, 22:21  ✶  
Ludzie, którzy pijają herbatę z cukrem, to osobnicy na wskroś źli i przeżarci czarną magią oraz niektóre kobiety. Woody nie był ani jednym, ani drugim, toteż szczur zostawał w jego herbacie do samego dna kubka i dodawał nieznośnej goryczki na finiszu. Jak miło za to było ujrzeć serwis wyniesiony przed paru dni z ich domu — herbata parująca znad krawędzi tych filiżanek dodawała spotkaniu utraconej domowej atmosfery. I jeszcze placek! Pan Tarpaulin mógł mieć w Rejwachu wybitnego, zawodowego kucharza, lecz — jak wiadomo — kucharze się chowają w obliczu kuchni twojej własnej baby.
— Panie Henderson — prychnął stary. — Ty złośnico. Ja ci dam, jak będziesz mi tu dalej hendersonować, już ja ci dam — postraszył pan Longbottom i w tamtej chwili zrozumiał, jak bardzo mu tego brakowało. — Zabieram. To się rozumie: pożyczam.
I opadł z westchnieniem na fotel naprzeciw Quintessy, wciąż zdjęty niedowierzaniem, że ten moment naprawdę się wydarzył. Wydarzał się wciąż. Woodrow wrócił na swoje dawno opuszczone miejsce, lecz wszystko — zdawałoby się — czekało tu na niego. Pod takim samym kątem padało na niego światło lampy ustawionej za siedziskiem. Tak samo układał się jego ciężar w fotelu — no, może z lekkim odchyleniem w granicy dozwolonego błędu, bo fotel mógł się przez lata wgnieść albo sam chłop nabrać wagi.
Rozłożył sobie tomiszcze na kolanach i wertował je bezmyślnie, strojąc miny, gdy go oskarżano o grzechy uczniowskie.
— Może tak było. I co? Źlem na tym wyszedł? Tak to miło sobie spożytkowałem czas, a ta numerologia mi się w życiu na nic by nie zdała. Detektyw to ma wiedzieć, do jakiego zawodowca napisać o ekspertyzę, jak taka potrzebna, a nie farmazonić, czego to on się na lekcjach w szkole nauczył albo nie nauczył. A nigdy nie miałem wątpliwości, do kogo pisać o ekspertyzy. — Skierował na nią wymownie palec. — Tego mi nie zarzucisz.
Może i spisał, ale zrobił to tak, żeby się belfer nie pokapował. Tu zamienił cyferki kolejnością, tam usunął zdanie, tam dodał i wszystko… nie miało za dużo sensu, ale jakoś to tam było.
Spojrzał znów na książkę i wzruszył ramionami. Lubił czytać o skarbach, o wendettcie, o przemytnikach. A jednak rozdział, od którego zawsze zaczynał, był jednym z początkowych rozdziałów — był rozdziałem o krzywdzie. To ten, w którym Dantèsa zdradzili zazdrośni ziomkowie i wpadł w ręce władzy za to, że wykonywał rozkazy, które nie były po ówczesnej linii politycznej. W jeden wieczór młody marynarz stracił wszystko: czekającą na niego posadę kapitana, piękną narzeczoną oraz kontakt z ojcem, z którym nie zdążył już odnaleźć się przed śmiercią staruszka. Zbrojni aresztowali chłopaka, wbrew protestom jego licznych przyjaciół, i zabrali niemal tuż sprzed ołtarza w dniu jego ślubu.
— Chyba sam początek. Niesprawiedliwość aż szczypie. Smutna rzecz, nie? — Podniósł na żonę wzrok, jakby szukał walidacji. — Pan Morrel zrozumiał, że w takiej sytuacji na nic zda się opór: komisarz przepasany urzędową wstęgą przestaje być człowiekiem, ale jest uosobieniem prawa, zimnym na wszystko, niemym i głuchym. — Odczytał fragment lekko, jakby odczytywał prognozę pogody. Nie mógł jednak przy tym usunąć sprzed oczu obrazu Godryka Longbottoma.
Woody przesunął książkę po stole w stronę Tessy, aby sama mogła przejrzeć te fragmenty. Podwinął w międzyczasie rękawy szaty i oparł się dłońmi o kolana, nachylając do kobiety nieznacznie przez stolik.
— To co? Dalej mieszkasz u Shafiqa? Bletchleye wciąż u niego siedzą? Jak się trzymają ich dziewczyny?

Odkryj wiadomość pozafabularną
Rozdział, na który patrzymy, ma numer 5 i się nazywa Przyjęcie zaręczynowe albo Zaręczyny w zależności od tłumaczenia.


piw0 to moje paliwo
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Pan Losu (65), Quintessa Longbottom (1108), Woody Tarpaulin (1729)




Wiadomości w tym wątku
[06/10/72] Obiecane bowiem było: nie opuszczę aż do śmierci - przez Woody Tarpaulin - 14.02.2026, 14:45
RE: [06/10/72] Obiecane bowiem było: nie opuszczę aż do śmierci - przez Quintessa Longbottom - 14.02.2026, 15:42
RE: [06/10/72] Obiecane bowiem było: nie opuszczę aż do śmierci - przez Woody Tarpaulin - 16.02.2026, 15:36
RE: [06/10/72] Obiecane bowiem było: nie opuszczę aż do śmierci - przez Quintessa Longbottom - 16.02.2026, 18:26
RE: [06/10/72] Obiecane bowiem było: nie opuszczę aż do śmierci - przez Woody Tarpaulin - 21.02.2026, 22:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa