• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
1 2 3 4 Dalej »
[02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls

[02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#8
06.04.2026, 23:59  ✶  

Nie spieszył się z odpowiedzią, jakby sam akt myślenia był częścią tej samej gry, którą od dawna między sobą prowadzili. Nie zaprzeczał, włożył w to odrobinę wysiłku. Wystarczająco, by każdy element znalazł swoje miejsce nie przez przypadek, lecz z precyzją, która miała znaczenie tylko dla ich dwójki. Naszyjnik nie był zwykłą ozdobą, był zapisem. Cichym, zamkniętym w kamieniach odwzorowaniem tego, co przez lata narastało między nimi. Napięcia, powrotów, sprzeczności, wszystkiego, co nigdy nie potrzebowało nazwy, żeby istnieć. Każdy z kamieni miał być światłem, ale nie takim, które rozprasza mrok. Raczej takim, które potrafi go wydobyć. Światłem przeznaczonym wyłącznie dla niej. Intymnością, na którą nigdy nie zdobyłby się ani w słowach, ani w gestach, które ktoś mógłby uznać za właściwe. - Róż twoich policzków jest tym piękniejszy, im więcej cię kosztuje. A jednak w tej formie potrafił pokazać coś znacznie bardziej szczerego: jak szczególne miejsce zajmowała w tym, co w nim najciemniejsze. W jego nienawiści. W jego okrucieństwie.  Konsultacja z Burke’em była tylko etapem, koniecznym, lecz pozbawionym wysiłku. Wskazał właściwe kamienie, uporządkował ich znaczenia, ale sam wybór nie był dla Louvaina wysiłkiem. Był przyjemnością. Wiedział o niej wystarczająco dużo, by nie potrzebować więcej niż kilku sugestii. Jego zainteresowanie nigdy nie było powierzchowne, a obsesja, choć dyskretna, znajdowała od czasu do czasu ujście w czymś, co nie polegało na zadawaniu bólu, lecz na jego subtelniejszym przekształcaniu.

Sięgnął do pudełka i uniósł sznur kamieni, pozwalając, by rozwinął się na całą długość między jego palcami. Ruch był spokojny, niemal wyciszony, jakby nie chciał zakłócić tej cienkiej granicy, która oddzielała zwykły gest od czegoś bardziej znaczącego. Kamienie przesunęły się miękko, odbijając światło świec w sposób zbyt cichy, by można było nazwać go przypadkowym. Zbliżył się bez pośpiechu. Nie było w tym ruchu ani nagłości, ani zawahania, tylko opiekuńczość. Stanął za nią, pozwalając, by jego obecność poprzedziła dotyk, zanim jeszcze uniósł dłoń. Rękę wsunął między jej włosy, palcami ściskając ich końcówki, tak by zapach jej blondu uniósł się do jego nozdrzy. Odsunęł je z karku powoli, ostrożnie, z tą szczególną uważnością, która wynikała z łagodności, z pełnej świadomości każdego ruchu. Tak aby odsłonięta skóra przyjęła chłód kamieni bez oporu. Przełożył naszyjnik wokół jej szyi, prowadząc go tak, jakby każdy fragment znał swoje miejsce jeszcze zanim został tam położony. Palce zsunęły się ku zapięciu i zatrzymały na krótką chwilę, nim wykonały ostatni, precyzyjny ruch. Gest był cichy. Zamknięty. - Oddanie, to bardzo łagodne określenie… ja po prostu nie widzę powodu, by przestać. Na moment jego dłoń pozostała przy jej karku, niemal nieruchoma, nie naciskając, nie cofając się od razu. Jakby sprawdzał, czy wszystko znalazło się dokładnie tam, gdzie powinno. Jakby zapamiętywał tę chwilę w najdrobniejszym szczególe. Dopiero potem odsunął się o krok. Nie gwałtownie, z tą samą powściągliwością, która towarzyszyła każdemu jego ruchowi. W jego spojrzeniu nie było ciepła. Było coś znacznie bardziej uporządkowanego. Satysfakcja. - Chcę prawdy. Chcę jej od ciebie.



i got ninety-nine problems but a bitch Mulciber ain't one
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambrosia McKinnon (1737), Louvain Lestrange (2390), Pan Losu (33)




Wiadomości w tym wątku
[02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 23.12.2024, 16:00
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Pan Losu - 23.12.2024, 16:00
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 30.12.2024, 07:29
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 01.02.2025, 20:27
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 29.07.2025, 03:57
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 21.10.2025, 18:37
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 22.01.2026, 01:26
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 06.04.2026, 23:59
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 11.04.2026, 02:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa