13.04.2026, 10:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 13.04.2026, 10:30 przez Alastor Moody.)
Skrycie chciał, żeby wypowiedź Eden wyglądała inaczej, ale nie powiedział nic, co mogłoby sugerować, że się z tym nie zgadza. Alastor płynął zgodnie z nurtem udawania, jakoby nie łączyło ich nic ponad przyjaźń i ciepłe wspomnienia z dzielenia biurka w Biurze Aurorów, w rzeczywistości wcale jednak nie narzekałby, gdyby nazwisko Lestrange przestało ciążyć blondynce na imieniu, do którego w ogóle nie pasowało. Co miałby jednak powiedzieć? To wcale nie on miał tutaj „coś do stracenia”, nawet jeżeli to, co można było stracić porzuceniem męża i zdradzeniem czystości krwi nie było wcale czymś, co jakkolwiek cenił i uważał za warte ochrony.
Niby człowiek nie chciał, żeby świat znikał w płomieniach i niebo waliło im się na głowy, ale oh – jakże łatwo było schować się za mimiką profesjonalisty, który spotkał się z katastrofą i musiał jakoś sobie z nią poradzić. W duchu więc trochę za to podziękował, bo rola Aurora Alastora Moody’ego pasowała mu do ego odrobinę bardziej niż rola kogoś, kto musiał mierzyć się z własnymi uczuciami i nie zdążył pogodzić się z tym, że jego przeznaczeniem była dramatyczna śmierć w nieustającej walce z siłami zła.
– Kurwa mać – mruknął pod nosem, przedzierając się w kierunku szatni, kiedy wpadł na niezbyt trzeźwo wyglądającego… barmana? – Wszystko okej? – Zapytał, łapiąc mężczyznę za koszulę i przytrzymując go na moment, bo biedaczyna wyglądał trochę tak, jakby miał zaraz upaść i sobie łeb rozwalić, a tylko tego im brakowało, żeby musiał teraz reanimować losowego mugola. Tylko… jak się tak przyjrzał, oczy zmrużył, to żaden mugol z niego był – miał w kieszeń spodni wciśniętą różdżkę. – Tak na widoku…? – Ale nie dodał nic jeszcze, bo w zmartwieniu w oczach tegoż chłopaka dostrzegł coś, co kazało mu zadać nieco niezręczne pytanie o to, czy nie było czegoś, co chciałby mu powiedzieć zanim straci przytomność.
// W chwili otwierania tej sesji Alastor był szczerbaty… jakkolwiek to brzmi.
Po rozmowie skierował swoje kroki na górę, dołączając do dziewczyn, gdzie wybadał jak właściwie wyglądała okolica. Zebrane informacje przekazano Harper.
To najwyraźniej brak munduru, bo ani niczego nie dowiedział się od faceta, który odepchnął go i zniknął za drzwiami łazienki, a do tego jeden z płatków popiołu wpadł mu do oka. Nigdy więcej nie wyjdzie z domu bez munduru.
Niby człowiek nie chciał, żeby świat znikał w płomieniach i niebo waliło im się na głowy, ale oh – jakże łatwo było schować się za mimiką profesjonalisty, który spotkał się z katastrofą i musiał jakoś sobie z nią poradzić. W duchu więc trochę za to podziękował, bo rola Aurora Alastora Moody’ego pasowała mu do ego odrobinę bardziej niż rola kogoś, kto musiał mierzyć się z własnymi uczuciami i nie zdążył pogodzić się z tym, że jego przeznaczeniem była dramatyczna śmierć w nieustającej walce z siłami zła.
– Kurwa mać – mruknął pod nosem, przedzierając się w kierunku szatni, kiedy wpadł na niezbyt trzeźwo wyglądającego… barmana? – Wszystko okej? – Zapytał, łapiąc mężczyznę za koszulę i przytrzymując go na moment, bo biedaczyna wyglądał trochę tak, jakby miał zaraz upaść i sobie łeb rozwalić, a tylko tego im brakowało, żeby musiał teraz reanimować losowego mugola. Tylko… jak się tak przyjrzał, oczy zmrużył, to żaden mugol z niego był – miał w kieszeń spodni wciśniętą różdżkę. – Tak na widoku…? – Ale nie dodał nic jeszcze, bo w zmartwieniu w oczach tegoż chłopaka dostrzegł coś, co kazało mu zadać nieco niezręczne pytanie o to, czy nie było czegoś, co chciałby mu powiedzieć zanim straci przytomność.
Rzut N 1d100-5 - 28 -5 = 23
Akcja nieudana
Akcja nieudana
// W chwili otwierania tej sesji Alastor był szczerbaty… jakkolwiek to brzmi.
Po rozmowie skierował swoje kroki na górę, dołączając do dziewczyn, gdzie wybadał jak właściwie wyglądała okolica. Zebrane informacje przekazano Harper.
Rzut Z 1d100 - 1
Krytyczna porazka
Krytyczna porazka
Rzut Z 1d100 - 40
Slaby sukces...
Slaby sukces...
To najwyraźniej brak munduru, bo ani niczego nie dowiedział się od faceta, który odepchnął go i zniknął za drzwiami łazienki, a do tego jeden z płatków popiołu wpadł mu do oka. Nigdy więcej nie wyjdzie z domu bez munduru.
Postać opuszcza sesję
fear is the mind-killer.