15.04.2026, 18:43 ✶
Adnotacja dla nowoprzybyłych: Peregrinus stoi przy murach ruin w świetle lewitującego lampionu, trzyma różdżkę. Po pochmurnej minie da się poznać, że coś jest nie w porządku; zerka naokoło czujnie, jakby czegoś wyczekiwał.
Jasnowidza zdradził jego własny język. Układał się nie w te słowa, które czarodziej miał na myśli, a on sam uwięziony wewnątrz swojego ciała mógł jedynie słuchać tak obcego w tamtej chwili głosu. Patrząc, jak Hannibal i Helena zamierzają się oddalić, wróżbita czuł narastający niepokój, lecz wtem Selwyn zmienił zdanie. Gdy początkowo zbliżył się do Peregrinusa i szarpnął go za rękaw, mężczyzna poczuł, jak coś głębiej wżyna się w jego umysł, jakby nie chciało ustąpić i próbowało go desperacko zatrzymać.
Wtem wszystko minęło. Wrócił do rzeczywistości — znów. Jego postawa rozluźniła się, nabrała namiastki naturalności, lecz mimo to Trelawney pozostawał spięty. Spojrzał na Hannibala. Była w zmęczonych oczach Peregrina obok iskry wdzięczności ta obawa, która — wcześniej stłumiona przez obecność — teraz wyszła do wierzchu. Odkrył, że znów może mówić. Wahał się przez moment, jak powinien przekazać, co się stało... czy powinien przekazać... lecz pragmatyzm zwyciężył dumę badacza:
— Coś próbowało przejąć nade mną kontrolę — powiedział półgłosem, patrząc Selwynowi w oczy, aby mieć pewność, że ten zrozumie powagę sytuacji. — Kwestionuj wszystko, co powiem i zrobię. Myślę, że przysłuży się nam ograniczenie zaufania do siebie nawzajem. Nie można wykluczyć, że to spróbuje swoich sił również z kimś innym.
Ledwie skończyli mówić ze sobą, na horyzoncie pojawiły się dwie miotlarki. Peregrinus, wypatrujący teraz zagrożenia z każdej strony, zrazu spojrzał w ich stronę nieufnie, lecz rozluźnił się, gdy rozpoznał w kobietach członkinie ich wycieczki.
Jasnowidza zdradził jego własny język. Układał się nie w te słowa, które czarodziej miał na myśli, a on sam uwięziony wewnątrz swojego ciała mógł jedynie słuchać tak obcego w tamtej chwili głosu. Patrząc, jak Hannibal i Helena zamierzają się oddalić, wróżbita czuł narastający niepokój, lecz wtem Selwyn zmienił zdanie. Gdy początkowo zbliżył się do Peregrinusa i szarpnął go za rękaw, mężczyzna poczuł, jak coś głębiej wżyna się w jego umysł, jakby nie chciało ustąpić i próbowało go desperacko zatrzymać.
Wtem wszystko minęło. Wrócił do rzeczywistości — znów. Jego postawa rozluźniła się, nabrała namiastki naturalności, lecz mimo to Trelawney pozostawał spięty. Spojrzał na Hannibala. Była w zmęczonych oczach Peregrina obok iskry wdzięczności ta obawa, która — wcześniej stłumiona przez obecność — teraz wyszła do wierzchu. Odkrył, że znów może mówić. Wahał się przez moment, jak powinien przekazać, co się stało... czy powinien przekazać... lecz pragmatyzm zwyciężył dumę badacza:
— Coś próbowało przejąć nade mną kontrolę — powiedział półgłosem, patrząc Selwynowi w oczy, aby mieć pewność, że ten zrozumie powagę sytuacji. — Kwestionuj wszystko, co powiem i zrobię. Myślę, że przysłuży się nam ograniczenie zaufania do siebie nawzajem. Nie można wykluczyć, że to spróbuje swoich sił również z kimś innym.
Ledwie skończyli mówić ze sobą, na horyzoncie pojawiły się dwie miotlarki. Peregrinus, wypatrujący teraz zagrożenia z każdej strony, zrazu spojrzał w ich stronę nieufnie, lecz rozluźnił się, gdy rozpoznał w kobietach członkinie ich wycieczki.
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie