04.05.2026, 15:14 ✶
Peregrinus był niemal na równi z Lyssą zdziwiony — oto jego taktyka zdała egzamin. Dziewczyna wyglądała, jakby dokładnie o takie zrozumienie jej chodziło, nawet jeśli tak naprawdę Peregrinus rozumiał tę sytuację tylko powierzchownie. Policzył to sobie jako sukces — to kilkukrotnie powtórzone: tak nie mogło być interpretowane inaczej.
Sukces nie uchronił go ani od bycia pochwyconym, ani od tego, że nastolatka wykrzyczała mu prosto w twarz swoje rozterki. W pierwszej chwili, skołowany tą ostrą reakcją, tylko patrzył na Lyssę i biernie słuchał. A im dłużej słuchał, tym bardziej pogłębiała się na jego czole zmarszczka autentycznego grymasu zdegustowania.
Ponieważ to, o czym opowiadała Dolohóvna, wyglądało na kompletny brak wyczucia ze strony Aidana. Peregrinus żył o wiele bardziej przyziemnym życiem niż czystokrwiste elity, lecz był kimś, kogo można byłoby określić dobrze wychowanym. Spotkania z nieznajomą kobietą — jakiegokolwiek spotkania, nie tylko randki — nie umówiłby w mugolskim miejscu, a już z całą pewnością nie w miejscu dającym się opisać słowem buda. Maniery miał na swoim miejscu i wierzył w dobre pierwsze wrażenia, a to, co zrobił ten chłopak… to zdecydowanie dobrym pierwszym wrażeniem nie było.
— Mugolska buda z bułkami to rażący brak szacunku, nie da się ukryć. Nietaktowny wybór na wyjście z dziewczyną. — Skrzywił się. Aidan Parkinson nie był od niego wcale o wiele młodszy; nie dało się jego decyzji zrzucić w oczach Trelawneya nawet na gówniarską głupociznę.
Jasnowidz nie wiedział jeszcze, że prawdziwa eksplozja braku ogłady miała dopiero nadejść.
Gdy Lyssa przerwała, aby wziąć bardzo potrzebny wdech, Peregrinus spróbował nieco wyswobodzić się z koszmarnych dziewczęcych rączek. Nie było mu to dane, bowiem Dolohóvna jedynie mocniej zacisnęła na nim palce i potrząsnęła bogu ducha winnym wróżem.
— Cóż… trochę cię znam — zaczął ostrożnie Trelawney, gdy Lyssa zapytała o tematy do rozmowy z nią. Kwestia wydawała się podchwytliwa. — Zapewne celowałbym w sztukę. Jesteś artystką, masz dobre oko, wrażliwość na piękno. Estetyka to bardzo zajmująca dziedzina. — Brzmiało mu to obrzydliwie kliszowo, ale skoro raz już użycie pochlebstwa i schematu zdało egzamin, samo nasuwało się sięgnąć po nie ponownie. — Gdybym cię nie znał, zapytałbym o zainteresowania… i dotarł do tego samego przedmiotu rozmowy. Zgaduję jednak, że nie to zrobił Parkinson?
Sukces nie uchronił go ani od bycia pochwyconym, ani od tego, że nastolatka wykrzyczała mu prosto w twarz swoje rozterki. W pierwszej chwili, skołowany tą ostrą reakcją, tylko patrzył na Lyssę i biernie słuchał. A im dłużej słuchał, tym bardziej pogłębiała się na jego czole zmarszczka autentycznego grymasu zdegustowania.
Ponieważ to, o czym opowiadała Dolohóvna, wyglądało na kompletny brak wyczucia ze strony Aidana. Peregrinus żył o wiele bardziej przyziemnym życiem niż czystokrwiste elity, lecz był kimś, kogo można byłoby określić dobrze wychowanym. Spotkania z nieznajomą kobietą — jakiegokolwiek spotkania, nie tylko randki — nie umówiłby w mugolskim miejscu, a już z całą pewnością nie w miejscu dającym się opisać słowem buda. Maniery miał na swoim miejscu i wierzył w dobre pierwsze wrażenia, a to, co zrobił ten chłopak… to zdecydowanie dobrym pierwszym wrażeniem nie było.
— Mugolska buda z bułkami to rażący brak szacunku, nie da się ukryć. Nietaktowny wybór na wyjście z dziewczyną. — Skrzywił się. Aidan Parkinson nie był od niego wcale o wiele młodszy; nie dało się jego decyzji zrzucić w oczach Trelawneya nawet na gówniarską głupociznę.
Jasnowidz nie wiedział jeszcze, że prawdziwa eksplozja braku ogłady miała dopiero nadejść.
Gdy Lyssa przerwała, aby wziąć bardzo potrzebny wdech, Peregrinus spróbował nieco wyswobodzić się z koszmarnych dziewczęcych rączek. Nie było mu to dane, bowiem Dolohóvna jedynie mocniej zacisnęła na nim palce i potrząsnęła bogu ducha winnym wróżem.
— Cóż… trochę cię znam — zaczął ostrożnie Trelawney, gdy Lyssa zapytała o tematy do rozmowy z nią. Kwestia wydawała się podchwytliwa. — Zapewne celowałbym w sztukę. Jesteś artystką, masz dobre oko, wrażliwość na piękno. Estetyka to bardzo zajmująca dziedzina. — Brzmiało mu to obrzydliwie kliszowo, ale skoro raz już użycie pochlebstwa i schematu zdało egzamin, samo nasuwało się sięgnąć po nie ponownie. — Gdybym cię nie znał, zapytałbym o zainteresowania… i dotarł do tego samego przedmiotu rozmowy. Zgaduję jednak, że nie to zrobił Parkinson?
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie