• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls

[02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#10
07.05.2026, 23:08  ✶  

Były momenty, w których pozwalał sobie ją rozpieszczać. Nieliczne, krótkie i tym bardziej niebezpieczne przez własną rzadkość. Louvain nigdy nie należał do ludzi hojnych emocjonalnie; wszystko, co dawał, miało swoją wagę, swój koszt albo ukryty cel. A jednak przy Ambrosii zdarzały się chwile, kiedy odkrywał w sobie coś niemal absurdalnego. Potrzebę oglądania jej nie w bólu, nie w melancholii, lecz w tych kilku ulotnych sekundach, gdy naprawdę wydawała się żywa. Nokturn przywykł do jej smutku tak samo, jak ona sama. Bierna melancholia przywarła do jej twarzy niczym cień starych kadzideł osiadających na ścianach Ataraxii, a przewlekła anhedonia syącząca się z jej duszy była tak naturalna, że z czasem zaczynała przypominać zwyczajny wyraz twarzy. Jakby świat od początku stworzył ją właśnie taką; cichą, przygaszoną, wiecznie odrobinę nieobecną. Dlatego każda chwila, w której na jej ustach pojawiał się kawałek radości, wydawał się czymś niemal nierealnym. Teraz obserwował to z dziwnym skupieniem, jak człowiek, który nie ufa własnemu wzrokowi. Radość w jej oczach była zjawiskiem tak rzadkim, że niemal obcym. Delikatna lekkość dłoni, cień rozbawienia na ustach, sposób, w jaki jej spojrzenie nabierało życia. Wszystko to wyglądało bardziej jak mityczna przypowieść, niż rzeczywisty stan. Jakby szczęści ebyło dla niej emocją, której ciało już nie pamiętało, ale jeszcze próbowało odtwarzać ją odruchowo. I może właśnie dlatego tak go to fascynowało. Powiedzieć, że piękno rosło na szczęściu, byłoby banałem. Każdy człowiek stawał się piękniejszy, kiedy naprawdę się uśmiechał. Ale Ambrosia… Oh, piękna Ambrosia. W takich chwilach przypominała odkrycie czegoś, co nigdy nie powinno istnieć na Nokturnie. Jak najpiękniejszy kwiat wyrastający pośrodku brudu, popiołu i cuchnących zaułków tej ulicy. Coś zbyt delikatnego, by przetrwać w miejscu takim jak to, a jednak wciąż uparcie żywego. Lubił wtedy patrzeć, jak nabiera kolorów. Jakby ktoś ostrożnie przywracał jej istnienie warstwa po warstwie. I być może właśnie w tym tkwiła najbardziej wypaczona część jego przywiązania, że równie mocno, jak lubił ją łamać, lubił czasem patrzeć, jak na krótką chwilę znowu rozkwita. Nie z dobroci. Nigdy z dobroci. Raczej z egoistycznej satysfakcji człowieka, który chciał wierzyć, że skoro potrafi wydobyć z niej cierpienie tak piękne, to być może tylko on potrafi również wydobyć z niej kilka promieni światła. Promieni, które za niedługą już chwilę przepadną w przytłaczającym ją mroku.

Nie uwierzył jej. Znał ją zbyt dobrze, by pomylić wiarę z prawdą. Dostrzegał to w sposobie, w jaki wypowiadała jego wyrok, z tą niemal desperacką pewnością człowieka, który nie przepowiada przyszłości, lecz próbuje ją wymusić samą siłą własnego pragnienia. Żadnra szczerość. Zwykła konstrukcja. Misternie budowana wizja świata, w której Alexander musiał pozostać zwycięzcą, bo bez niej wszystko inne zaczynało się rozpadać. Louvain znał ten rodzaj iluzji aż za dobrze. Ludzie nie trzymają się nadziei dlatego, że jest prawdziwa. Trzymają się jej dlatego, że bez niej nie potrafią dalej istnieć. W jego spojrzeniu pojawiło się coś chłodnego, niemal pobłażliwego, gdy przyglądał się jej przez krótką chwilę w ciszy. Jakby obserwował nie uzdolnione medium, nie wróżbitkę wypowiadającą los, lecz kobietę próbującą ochronić własne serce przed czymś, czego sama zaczynała się domyślać.  - To nie jest prawda, Zabaweczko. Głos miał spokojny, prawie miękki kiedy nazywał ją nie imieniem, a przeznaczeniem. I może właśnie dlatego brzmiał okrutniej. - To tylko kreacja rzeczywistości, w którą każesz sobie wierzyć, żeby móc jeszcze oddychać. Nie było w tym gniewu. Ani kpiny. Co najwyżej chłodna precyzja. Przesunął dłonią po krawędzi stołu, wolno, niemal bezmyślnie, choć spojrzenie ani na moment jej nie opuszczało. - Zapytaj kart. One są jedyną szczerą rzeczą w tym pokoju.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambrosia McKinnon (2070), Louvain Lestrange (3535), Pan Losu (33)




Wiadomości w tym wątku
[02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 23.12.2024, 16:00
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Pan Losu - 23.12.2024, 16:00
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 30.12.2024, 07:29
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 01.02.2025, 20:27
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 29.07.2025, 03:57
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 21.10.2025, 18:37
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 22.01.2026, 01:26
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 06.04.2026, 23:59
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 11.04.2026, 02:26
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 07.05.2026, 23:08
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Ambrosia McKinnon - 15.05.2026, 21:34
RE: [02.09.72] It ain't safe for the pure or mudblood girls - przez Louvain Lestrange - 18.05.2026, 19:25

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa