28.05.2026, 08:54 ✶
Pan Woody Tarpaulin siedział w Zaklętej Łyżeczce błogo nieświadom tego, że właśnie zeznał w sprawie przeciwko Aaronowi Moody’emu na niekorzyść przyjaciela. Gdyby tylko wiedział, że obciąży go swoją szatą… wyprałby ją przynajmniej, dołożył pasującą poszetkę, może jakieś perfumy, lakierki.
Widząc jednak kreacje pozostałych gości oraz całość luksusowego entourage’u, nie pożałował, że kazał się Asenie odstroić i sam również zrezygnował ze swojego codziennego kiczu. Nie przyszedł tutaj, aby wyróżniać się i ściągać uwagę, chociaż… im dłużej patrzył na Greyback i jej kieckę, tym większych nabierał wątpliwości, czy rzeczywiście wmieszają się w szary tłum.
Podniósł nos znad karty dań i przesunął oceniająco wzrokiem po witrażykach. Pasowały do tego wnętrza, dodawały mu życia i koloru, ale…
— U nas to będzie jak pięść do nosa — zawyrokował po uważnej ocenie. Już miał zanurkować z powrotem w kartę, którą akurat przerzucił na apetyczną stronę alkoholi, lecz jego oceniający wzrok ześlizgnął się przypadkiem na twarze przy wejściu. Twarze, które doskonale znał ze Złotego Znicza, którego nabożnie czytywał co dwa tygodnie. — Senka, patrz, Zjednoczeni Puddlemere — objaśnił jej, po czym spojrzał na kobietę wyczekująco, aby sprawdzić, czy podzieli jego entuzjazm. — Słyszałaś no o ostatnim transferze? Musiałaś słyszeć. — Yhym, tak, jasne. — To słuchaj. Nowy szukający. Importowali nam go z…
Przed długim wywodem ocaliło wilczycę pojawienie się Zenona. Woody łaskawie zaniechał wówczas ukradkowo rzucanych na drużynę łypnięć okiem (być może dlatego, że Zenek mu ich częściowo zasłonił) i poświęcił mężczyźnie uwagę. Czego też prędko pożałował. Cholera, czuł, że za krótka ta kiecka.
— Zenek. Zenuś. — Pogroził Koziołkowi palcem. — Bo ja ci dam pożycie, ino wrócimy do domu. Uważaj sobie, bo zaraz będziesz biegł do Rejwachu Asence przynieść coś skromniejszego. — Pokręcił z przyganą głową i rozejrzał się za jakim towarzystwem, o którym by poznał, że jest ono z Zenonem. — Żeś mi nawet nie powiedział, z kim ty tu dziś.
Widząc jednak kreacje pozostałych gości oraz całość luksusowego entourage’u, nie pożałował, że kazał się Asenie odstroić i sam również zrezygnował ze swojego codziennego kiczu. Nie przyszedł tutaj, aby wyróżniać się i ściągać uwagę, chociaż… im dłużej patrzył na Greyback i jej kieckę, tym większych nabierał wątpliwości, czy rzeczywiście wmieszają się w szary tłum.
Podniósł nos znad karty dań i przesunął oceniająco wzrokiem po witrażykach. Pasowały do tego wnętrza, dodawały mu życia i koloru, ale…
— U nas to będzie jak pięść do nosa — zawyrokował po uważnej ocenie. Już miał zanurkować z powrotem w kartę, którą akurat przerzucił na apetyczną stronę alkoholi, lecz jego oceniający wzrok ześlizgnął się przypadkiem na twarze przy wejściu. Twarze, które doskonale znał ze Złotego Znicza, którego nabożnie czytywał co dwa tygodnie. — Senka, patrz, Zjednoczeni Puddlemere — objaśnił jej, po czym spojrzał na kobietę wyczekująco, aby sprawdzić, czy podzieli jego entuzjazm. — Słyszałaś no o ostatnim transferze? Musiałaś słyszeć. — Yhym, tak, jasne. — To słuchaj. Nowy szukający. Importowali nam go z…
Przed długim wywodem ocaliło wilczycę pojawienie się Zenona. Woody łaskawie zaniechał wówczas ukradkowo rzucanych na drużynę łypnięć okiem (być może dlatego, że Zenek mu ich częściowo zasłonił) i poświęcił mężczyźnie uwagę. Czego też prędko pożałował. Cholera, czuł, że za krótka ta kiecka.
— Zenek. Zenuś. — Pogroził Koziołkowi palcem. — Bo ja ci dam pożycie, ino wrócimy do domu. Uważaj sobie, bo zaraz będziesz biegł do Rejwachu Asence przynieść coś skromniejszego. — Pokręcił z przyganą głową i rozejrzał się za jakim towarzystwem, o którym by poznał, że jest ono z Zenonem. — Żeś mi nawet nie powiedział, z kim ty tu dziś.
piw0 to moje paliwo