• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku

[30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku
Czarny Kot
Let me check my
-Giveashitometer-.
Nope, nothing.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, dobrze zbudowany, z mięśniami rysującymi się pod niezdrowo białą skórą z fioletowymi żyłami. Czarne, krótsze włosy roztrzepane w nieładzie, z opadającymi na oczy kosmykami. Czarne oczy - jak sama noc. Śmiertelna bladość skóry wpadająca w szarość, fioletowe żyły. Czarna skóra, czarne spodnie, czarna dusza, czarne życie.

Sauriel Rookwood
#4
16.03.2023, 15:41  ✶  

Z ciastkami z kremem było tak, że wszyscy je lubili. Jedni lubili te waniliowe, inne te z makiem, a jeszcze inni przepadali za herbatnikami przekładane cytrynowym... czymś. Wszyscy lubili ciastka. Jakiegoś rodzaju. Aż cisnęło się na usta: a znasz kogoś, kto powie "ej stary, nie lubię kremówek"? No właśnie. Każdy miał swoje "a", byli ci, bo mieli swoje "z". Kwestia preferencji malowała świat nie tylko różnymi kolorami, ale również smakami i zapachami. Oj nie, nie, Sauriel nie był ciastkiem. Prędzej lukrecją. Miał swoich wielbicieli i tych, którzy go nie znosili. Mało było tych, co tolerowali. Tą małością była Cynthia. Czasem po prostu musiałeś tolerować mniejsze zło, żeby nie przylazło to większe, czymkolwiek mistyfikacyjnym i niepewnym teraz nie było. Wiesz, jak to jest? Że lepiej ten diabeł, co znany, niż nieznany? Fergus miał swojego Diabła Stróża, ot co. Niby nie można mówić, że szepce coś dobrego na uszko, ale hej - przynajmniej jak pies obronny odpędzi innego takiego skurwiela, który chciałby płatek uszka Fergusowi ugryźć. Od Cynthi też by odgonił takiego cwaniaczka, bo patrząc zwrotnie - pani Flint była dla niego dobrem koniecznym. Mogli się ścierać gdzieś pośrodku (czyli przy Fergusie) o poglądy, styl życia i to, jak powinno się funkcjonować, ale te starcia były jak walenie głową w ścianę. Byli za bardzo uparci, żeby przejść na tę "drugą stronę". I jednocześnie na tyle inteligentni, żeby mieć poszanowanie do swoich skrajnych poglądów. Chyba tylko ta wrodzona mądrość ratowała ich mały światek przed apokalipsą. Taką ciasteczkowo-lukrecjową.

A przecież i burze miały swoich wielbicieli. To w końcu po niej powietrze było najbardziej czyste, wypełnione zapachem ozonu.

Czerwone paznokcie były jak znak ostrzegawczy kobiety. Kiedy kobieta malowała paznokcie w kolorze czerwieni mogło to oznaczać kilka rzeczy, ale rzeczy te miały wspólną kwintesencję w jego głowie pod słowem "kłopoty". Sauriel uniósł jedną brew patrząc na te pięknie wypiłowane paznokietki i zadbane dłonie. Cynthia zawsze o siebie dbała. Jej delikatna uroda motyla była zaburzona tylko tym, że motyla tego utkano z lodu. Lodowe miał skrzydła, lodowy miał lot, a tam, gdzie przysiadł, zostawiał malowane szronem kwiaty na blacie. Sauriel prawie widział, jak z każdym stuknięciem paznokcia w blat rozchodziły się wokół niej malownicze obrazy. Chyba Fergus miał prawo wierzyć, że jeśli za mocno dotknie jednego z jej skrzydeł to się oparzy. Sauriel bał się tylko tego, że uszkodzi to piękne skrzydło delikatnego stworzenia.

- Gdybyś się tak nie wpatrywała w jego tyłek to może kręciłyby się przed nim, nie dookoła niego. - Wyciągnął jeden kącik ust w górę, podnosząc spojrzenie z dłoni Cynthii na jej twarzyczkę. Miała urodę niepasującą do jej charakteru - przynajmniej taka była perspektywa Sauriela. Spoglądał na nią i widział motyla - a czego ludzie spodziewają się po motylach? Że wystarczy je dotknąć a te nie będą w stanie dalej się wznieść. Tymczasem szanse na to, żeby ktoś wyrwał skrzydła Cynthii były jak szanse na to, że Polska wygra Mistrzostwa Piłki Nożnej. - Przecież my się nawet nie lubimy, ledwo tolerujemy. - Rzucił lakonicznie i lekko machnął dłonią w leniwy sposób. Jakby mówił "daj spokój". Choć ewidentnie podzielił jej poczucie humoru w tym miejscu co do powodów ich spotkań. I tutaj też nie mówił całkiem serio, bo gdyby rzeczywiście ledwo "tolerował" Cynthie to by się nie pokwapił na to spotkanie. - A Fergus to taki dzieciak, że bez mamy i taty zaczyna się gubić. I jak widać na załączonym obrazku - robić sobie krzywdę. - Uśmiechnął się paskudnie, wręcz arogancko.

Rozsiadł się całkowicie swobodnie, obdarzając Cynthię wręcz powłóczystym spojrzeniem. Spoglądanie na nią było przyjemne. Była jak obraz, osadzona w ramach własnego ubrania cieszyła swoją obecnością. Wcześniej tego nie widział, albo przynajmniej nie w ten sposób. Ale może to naprawdę kwestia upływu lat? Sauriel pod tym kątem zmienił się o wiele mniej. Ale jego lata na zmianę zostały ucięte, czy raczej - zatrzymane. Przez śmierć. Zarzucił rękę za wezgłowie swojego siedziska i założył nogę na nogę. Po pytaniu Cynthii dotyczącego szczegółów tego wypadku jego uśmiech rozszeerzał się, poszeeerzał, powiększaał... aż w końcu czarnowłosy wybuchnął śmiechem.

- Ahahaha, oj tak! Ahaha... wiem! Phahaha! - To nie był wymuszony śmiech, Rookwood naprawdę prawie tu płakał z rozbawienia. - Dorwało go jakieś przeklęte badziestwo, wyssało jego krew i trafił do szpitala... ahahaha! Debil... - Ostatnie dodał już na resztkach śmiechu i pokręcił sam do siebie głową. - Ooo, żałuję że mnie przy tym nie było. Punktowałbym to starcie. 5 punktów dla Fergusa, ale 10 punktów dla stransmutowanego wampirka. - Niby ktoś mógłby go przyganić, że nie ma z czego się śmiać, ale cóż - to był Sauriel. Przecież nic się nie stało, koniec końców, więc nad czym tu się spuszczać? Empatia była czymś, czego mu ubyło w całych hektolitrach przez te lata.

- Nie wiedziałem, że jesteś wielbicielką szkockiej. - Skomentował, kiedy kelner przyniósł mu jego szklankę z bursztynowym trunkiem z odrobiną miodu i cytryny. - Jakoś mnie to nie dziwi.



[Obrazek: klt4M5W.gif]
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (3749), Sauriel Rookwood (3097)




Wiadomości w tym wątku
[30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku - przez Cynthia Flint - 06.02.2023, 20:55
RE: [30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku - przez Sauriel Rookwood - 14.02.2023, 12:45
RE: [30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku - przez Cynthia Flint - 17.02.2023, 02:14
RE: [30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku - przez Sauriel Rookwood - 16.03.2023, 15:41
RE: [30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku - przez Cynthia Flint - 19.03.2023, 01:09
RE: [30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku - przez Sauriel Rookwood - 22.03.2023, 18:01
RE: [30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku - przez Cynthia Flint - 29.03.2023, 03:04
RE: [30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku - przez Sauriel Rookwood - 04.04.2023, 16:38
RE: [30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku - przez Cynthia Flint - 07.04.2023, 01:06
RE: [30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku - przez Sauriel Rookwood - 10.04.2023, 10:05
RE: [30.04.1972] Sauriel x Cynthia - Opowieści przy kieliszku - przez Cynthia Flint - 12.04.2023, 22:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa