06.06.2026, 22:59 ✶
Uśmiech Ceolsige rzeczywiście przyniósł efekt i pełna spokoju aura czarownicy udzieliła się po części Peregrinusowi. Do czasu.
Bo choć nic po jasnowidzu widać z zewnątrz nie było, powoli zanurzał się w innym świecie. Woda zawsze budziła w nim niepokój — już widok tafli czarnego morza wystarczyłby, aby go wytrącić z równowagi, lecz wizja, której doświadczył, niosła w samym swoim rdzeniu przytłaczający lęk. Patrzył jak urzeczony na śpiewające siostry, wokół których tańczyły wody. Nie chciał iść w ich stronę. Pragnął zatrzymać się. Odwrócić, zanim umoczy stopy w morzu. Odbiec stamtąd. Lecz nieubłaganie ściągała go ich obecność…
Potknął się o piętę Hannibala i wybąkał w roztargnieniu przeprosiny, wracając do rzeczywistości. Wiedziony tym samym roztargnieniem podążył dalej po krokach Selwyna do groty. I stanął oniemiały pod ścianą obok chłopaka.
Stracił dech. Odwrócił wzrok, wbił go w podłogę. Wziął serię szybkich, płytkich wdechów, zamrugał kilka razy prędko, aby rozpędzić resztki widzenia. Gdy podniósł wzrok, monstrum wciąż tam było.
Czy to mogło być naprawdę? Czy to nie wciąż dręczyły go lęki płynące z wizji?
Od tej potworności zakręciło mu się w głowie, która nie chciała przyjąć za prawdę obrazu przed oczyma. Trudno było sobie wyobrazić, jak niewypowiedzianie nikczemna musiała być magia potrzebna do zgotowania drugim istotom tak okrutnego losu.
Oczy Trelawneya rozszerzyły się w przerażeniu, gdy ujrzał kreta zmierzającego do skobla ze złudnie złośliwą premedytacją. Dzięki bogom, w których nie miał wiary, że Hestia zareagowała z odpowiednim refleksem. Czarodziej nie zamierzał ryzykować zakłócania jej zaklęć własną magią.
— Uwaga! Zwierzęta mogą być opętane — rzucił tylko, przypominając, czego dowiedzieli się od Heleny.
Jeśli jego oczy mogły być jeszcze szersze, to takie właśnie były, gdy zwrócił je na Hannibala.
— To szaleństwo! — Opanowany i cichy dotychczas badacz uniósł się teraz w nerwowym niedowierzaniu. — Uratować?! Jak? Musimy się cofnąć i jak najprędzej wracać na powierzchnię.
Peregrinus nie krył nawet tego, jak szokujące było dla niego ich znalezisko. Był to pierwszy raz, gdy na oczach tych ludzi wyrwały się z mężczyzny tak gwałtowne emocje. Dotychczas wędrował obok nich, lecz jakby szedł sam. Zdystansowany, rzeczowy, traktował ich z uprzejmością, ale nie szukał z nimi zbytnio porozumienia, trzymając się z boku. Teraz nerwowo patrzył po swoich towarzyszach, oczekując, że i oni podejmą racjonalną decyzję: wezmą nogi za pas. Nieważne, jak smętne i ludzkie było oblicze czwartej z sióstr i jak mocno wwierciły się w jego umysł jej lamenty.
Mimo obrzydliwości, szkarada przyciągała wzrok. Zdecydowanie przyciągała, jako że sytuacja ze wstrętnym gryzoniem mogła się powtórzyć. Peregrinus oceniał łańcuch i runy na nim wybite (o ile mógł je spod ściany dojrzeć), aby sprawdzić, czy rzucą mu się w oczy wzory, które upewnią ich o tym, że zaklęcia są mocne. Równie podejrzliwie łypał na krecika.
// Chciałabym sprawdzić, czy coś powiedzą Peregrinusowi te stare runy. Korzystam z przewag Starożytne runy + Pieczętowanie. Tu percepcja (IV), żeby je zauważyć:
// Tu percepcja (IV) na obczajenie, czy przypadkiem krecik nie jest podejrzany:
Bo choć nic po jasnowidzu widać z zewnątrz nie było, powoli zanurzał się w innym świecie. Woda zawsze budziła w nim niepokój — już widok tafli czarnego morza wystarczyłby, aby go wytrącić z równowagi, lecz wizja, której doświadczył, niosła w samym swoim rdzeniu przytłaczający lęk. Patrzył jak urzeczony na śpiewające siostry, wokół których tańczyły wody. Nie chciał iść w ich stronę. Pragnął zatrzymać się. Odwrócić, zanim umoczy stopy w morzu. Odbiec stamtąd. Lecz nieubłaganie ściągała go ich obecność…
Potknął się o piętę Hannibala i wybąkał w roztargnieniu przeprosiny, wracając do rzeczywistości. Wiedziony tym samym roztargnieniem podążył dalej po krokach Selwyna do groty. I stanął oniemiały pod ścianą obok chłopaka.
Stracił dech. Odwrócił wzrok, wbił go w podłogę. Wziął serię szybkich, płytkich wdechów, zamrugał kilka razy prędko, aby rozpędzić resztki widzenia. Gdy podniósł wzrok, monstrum wciąż tam było.
Czy to mogło być naprawdę? Czy to nie wciąż dręczyły go lęki płynące z wizji?
Od tej potworności zakręciło mu się w głowie, która nie chciała przyjąć za prawdę obrazu przed oczyma. Trudno było sobie wyobrazić, jak niewypowiedzianie nikczemna musiała być magia potrzebna do zgotowania drugim istotom tak okrutnego losu.
Oczy Trelawneya rozszerzyły się w przerażeniu, gdy ujrzał kreta zmierzającego do skobla ze złudnie złośliwą premedytacją. Dzięki bogom, w których nie miał wiary, że Hestia zareagowała z odpowiednim refleksem. Czarodziej nie zamierzał ryzykować zakłócania jej zaklęć własną magią.
— Uwaga! Zwierzęta mogą być opętane — rzucił tylko, przypominając, czego dowiedzieli się od Heleny.
Jeśli jego oczy mogły być jeszcze szersze, to takie właśnie były, gdy zwrócił je na Hannibala.
— To szaleństwo! — Opanowany i cichy dotychczas badacz uniósł się teraz w nerwowym niedowierzaniu. — Uratować?! Jak? Musimy się cofnąć i jak najprędzej wracać na powierzchnię.
Peregrinus nie krył nawet tego, jak szokujące było dla niego ich znalezisko. Był to pierwszy raz, gdy na oczach tych ludzi wyrwały się z mężczyzny tak gwałtowne emocje. Dotychczas wędrował obok nich, lecz jakby szedł sam. Zdystansowany, rzeczowy, traktował ich z uprzejmością, ale nie szukał z nimi zbytnio porozumienia, trzymając się z boku. Teraz nerwowo patrzył po swoich towarzyszach, oczekując, że i oni podejmą racjonalną decyzję: wezmą nogi za pas. Nieważne, jak smętne i ludzkie było oblicze czwartej z sióstr i jak mocno wwierciły się w jego umysł jej lamenty.
Mimo obrzydliwości, szkarada przyciągała wzrok. Zdecydowanie przyciągała, jako że sytuacja ze wstrętnym gryzoniem mogła się powtórzyć. Peregrinus oceniał łańcuch i runy na nim wybite (o ile mógł je spod ściany dojrzeć), aby sprawdzić, czy rzucą mu się w oczy wzory, które upewnią ich o tym, że zaklęcia są mocne. Równie podejrzliwie łypał na krecika.
// Chciałabym sprawdzić, czy coś powiedzą Peregrinusowi te stare runy. Korzystam z przewag Starożytne runy + Pieczętowanie. Tu percepcja (IV), żeby je zauważyć:
Rzut PO 1d100 - 29
Akcja nieudana
Akcja nieudana
// Tu percepcja (IV) na obczajenie, czy przypadkiem krecik nie jest podejrzany:
Rzut PO 1d100 - 67
Sukces!
Sukces!
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie