15.07.2026, 11:38 ✶
– Paragrafu per se nie ma, ale mamy pewien precedens. Rok 1888, sprawa konfliktu w rodzinie Rosier, gdy to zastosowanie błędnej tytulatury wewnątrz rodziny doprowadziło do strat majątkowych i moralnych. Z tego powodu wyrok Wizengamotu głosił, że w przypadku konfliktu, pierwszeństwo ma zawsze prawidłowa, oficjalna tytulatura – skłamał, bo w rzeczywistości takiego wyroku nigdy nie było. Ani nawet sprawy. Chciał jedynie nabrać kuzyna, a prawniczy autorytet bardzo w tym pomagał.
Jonathan, stary kawaler, który uciekł sprzed ołtarza, zawsze dawał Robertowi nadzieję. Można było odnosić sukcesy i dobrze żyć bez drugiej połówki, a raczej małżeństwa. Pomogło mu to w pogodzeniu się z własnym rozwodem i statusem singla. Skoro facet starszy od niego mógł tak żyć, to czemu jemu miałoby się nie udać?
– Słuchaj, nieważne jak gadają, ważne, że zwracają uwagę. – To właściwie nie była do końca prawda. Jedna plotka mogła całkowicie zrujnować życie i karierę. – Praca to nie jest taka zła żona. W końcu cię utrzymuje – zażartował.
Mina mu stężała, gdy Jonathan wspomniał o Prewettach. Na bogów, co przyszło Monie do głowy, żeby się znowu spotykać z tym typem? Tym samym, który tuż po Hogwarcie złamał jej serce, bo był bezwzględnie posłuszny swojemu tatusiowi? Robert wielokrotnie powtarzał potem Rowle, że znajdzie sobie kogoś o wiele lepszego, wartego uwagi i przede wszystkim zasługującego na nią. Z tej rodziny właściwie największą sympatią otaczał panią Elise Prewett, która była przecież o wiele bardziej Rosier, a zmarłego męża nie cierpiała.
– Ktoś powinien naprawdę przekonać Monę, że z tą rodziną nie warto się zadawać. A szczególnie z tym jej Icarusem! Słyszałem, że do jego baru przychodzą typy spod ciemnej gwiazdy. Znaczy, że coś ich tam przyciąga. Albo ktoś – burknął z oburzeniem. – A zresztą po co Monie taki Prewett? To niezależna kobieta. Słyszałem same pochwały na jej temat, gdy rozmawiałem z członkami departamentu kontroli nad magicznymi stworzeniami. Ze swoim umysłem mogłaby zrobić tam karierę, a nie skupiać się na amorach.
– A ty, Robercie, mógłbyś sam sobie znaleźć żonę. Jesteś jeszcze w młodym wieku – dodała jego matka. – Wydaje się, że ty sam zostałeś poślubiony pracy. Siedzisz nad papierami od rana do nocy.
Jonathan, stary kawaler, który uciekł sprzed ołtarza, zawsze dawał Robertowi nadzieję. Można było odnosić sukcesy i dobrze żyć bez drugiej połówki, a raczej małżeństwa. Pomogło mu to w pogodzeniu się z własnym rozwodem i statusem singla. Skoro facet starszy od niego mógł tak żyć, to czemu jemu miałoby się nie udać?
– Słuchaj, nieważne jak gadają, ważne, że zwracają uwagę. – To właściwie nie była do końca prawda. Jedna plotka mogła całkowicie zrujnować życie i karierę. – Praca to nie jest taka zła żona. W końcu cię utrzymuje – zażartował.
Mina mu stężała, gdy Jonathan wspomniał o Prewettach. Na bogów, co przyszło Monie do głowy, żeby się znowu spotykać z tym typem? Tym samym, który tuż po Hogwarcie złamał jej serce, bo był bezwzględnie posłuszny swojemu tatusiowi? Robert wielokrotnie powtarzał potem Rowle, że znajdzie sobie kogoś o wiele lepszego, wartego uwagi i przede wszystkim zasługującego na nią. Z tej rodziny właściwie największą sympatią otaczał panią Elise Prewett, która była przecież o wiele bardziej Rosier, a zmarłego męża nie cierpiała.
– Ktoś powinien naprawdę przekonać Monę, że z tą rodziną nie warto się zadawać. A szczególnie z tym jej Icarusem! Słyszałem, że do jego baru przychodzą typy spod ciemnej gwiazdy. Znaczy, że coś ich tam przyciąga. Albo ktoś – burknął z oburzeniem. – A zresztą po co Monie taki Prewett? To niezależna kobieta. Słyszałem same pochwały na jej temat, gdy rozmawiałem z członkami departamentu kontroli nad magicznymi stworzeniami. Ze swoim umysłem mogłaby zrobić tam karierę, a nie skupiać się na amorach.
– A ty, Robercie, mógłbyś sam sobie znaleźć żonę. Jesteś jeszcze w młodym wieku – dodała jego matka. – Wydaje się, że ty sam zostałeś poślubiony pracy. Siedzisz nad papierami od rana do nocy.
Vox populi
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.
Królami świata rządzi dziś strach
Bo gubią się we własnych sidłach i grach
W walce o to, by wciąż zajmować sam szczyt
Budują mur, by ukryć ból swój i wstyd.